Patton
Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Patton – dramat wojenny produkcji amerykańskiej. Autorami scenariusza są Ladislas Farago i Francis Ford Coppola.
[edytuj] George Patton
- Czuję, że moim przeznaczeniem jest wielki czyn, nie wiem – jaki.
- Jako dzieci podziwialiście zwycięzców, najszybszych biegaczy, twardych bokserów. Uwielbiamy zwycięzców. Nie tolerujemy przegranych. Gramy po to, żeby wygrać.
- Jego dewiza: tylko atak, nigdy obrona.
- Każdy na początku się boi.
- Każdy prawdziwy Amerykanin odczuwa chęć walki.
- Kocham to. Boże, dopomóż, kocham to. Kocham to bardziej niż własne życie.
- Postać: Patton patrząc na pole po bitwie
- Mam dobre układy z Bogiem.
- Mam wiele wad. Ale nie jestem niewdzięczny.
- Nie muszą mnie kochać, mają walczyć.
- Nie walczę o to samo dwa razy.
- Pamiętaj: najgorszy wróg to twoje usta.
- Pamiętajcie, żaden głupi bękart nie wygrał żadnej wojny umierając za swój kraj, wojny można wygrać tylko zabijając innego głupiego bękarta za jego kraj.
- I want you to remember that no bastard ever won a war by dying for his country. He won it by making the other poor, dumb bastard die for his country.
- Źródło: Patrick Coby, Machiavelli's Romans: liberty and greatness in the discourses on Livy, Lexington Books, 1999, s. 312.
- Opis: mowa Pattona do rekrutów w pierwszej scenie filmu.
- Przez wieki całe toczyłem dziesiątki bitew. Potykałem się, walczyłem, ginąłem – niezliczoną ilość razy. Patrzę jak przez ciemne szkło i oglądam wojen wiek, walczę pod różnymi imionami, lecz to nadal ja.
- Świat się zestarzał, wstyd. Nienawidzę dwudziestego wieku.
- Teraz bycie żołnierzem nic nie znaczy. Będziemy urzędnikami i dyplomatami. Zmiłuj się Panie.
- Wyczuwam walkę z dala...
Uwaga: W dalszej części znajdują się słowa powszechnie uznawane za wulgarne.
- Chcę, żebyście zapamiętali, że żaden skurwiel nie wygrał wojny, umierając za swoją ojczyznę. Wygrywa się ją, sprawiając, by tamci skurwiele umierali za swoją.
Cała ta gadka, którą słyszeliście o tym, że Ameryka nie chce walczyć, że chce trzymać się z dala od wojny, to stek bzdur. Amerykanie tradycyjnie uwielbiają walczyć. Wszyscy prawdziwi Amerykanie uwielbiają bitwy.
Kiedy byliście dziećmi, wszyscy podziwialiście najlepszych strzelców, najszybszych biegaczy, najsilniejszych pięściarzy. Amerykanie kochają zwycięzców i nie tolerują przegranych. Amerykanie zawsze grają, by wygrać. Nie zagwizdałbym nawet na człowieka, który by przegrał i śmiał się. Dlatego Ameryka nigdy nie przegrała i nigdy nie przegra wojny, ponieważ sama myśl o przegranej jest dla Amerykanów nie do zniesienia.
Armia to drużyna. Żyje, je, śpi i walczy jako drużyna. To całe gadanie o indywidualności to bzdety. Ci obrzydliwi skurwiele, którzy je wypisują w „Saturday Evening Post”, nie mają pojęcia o prawdziwej bitwie.
Mamy najlepszą żywność, wyposażenie, najlepsze morale i najlepszych ludzi na świecie. Wiecie, Bóg mi świadkiem, tak naprawdę szkoda mi tych biednych drani, z którymi będziemy walczyć, naprawdę. Nie zastrzelimy skurwieli tak po prostu, ale wyprujemy im flaki i użyjemy do naoliwienia naszych czołgów. Zabijemy tych parszywych Hunów.
Wiem, że część z was, chłopcy, zastanawia się, czy nie stchórzy pod ostrzałem. Nie martwcie się o to. Mogę was zapewnić, że spełnicie swój obowiązek.
Naziści to wróg! Atakować ich! Przelewać ich krew! Strzelać im w brzuch! Kiedy włożycie rękę w bezkształtną masę, która przed chwilą była twarzą waszego najlepszego kumpla, będziecie wiedzieli, co robić.
Jest jeszcze jedna rzec, z którą chcę byście zapamiętali: Nie chcę otrzymywać raportów o tym, że utrzymujemy nasze pozycje. My niczego nie utrzymujemy. Zostawmy to Hunom. Będziemy stale posuwać się naprzód i nie będziemy trzymać niczego z wyjątkiem wroga. Będziemy go trzymać za nos i kopać w tyłek. Będziemy to robić cały czas i przejdziemy przez niego.
Jest coś co będziecie mogli powiedzieć, gdy wrócicie do domu. Dziękujcie za to Bogu. Za 30 lat gdy będziecie siedzieć przy kominku z wnukiem na kolanach i on was spyta: „Co robiłeś podczas II wojny światowej?”, nie będziecie zmuszeni odpowiadać: „Cóż, przerzucałem gówno w Luizjanie.”
Dobrze, sukinsyny, wiecie, co czuję. Będę dumny z tego, że poprowadzę was, wspaniałych gości w bitwę zawsze i wszędzie.
To wszystko.