Pamiętnik narkomanki

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów

Pamiętnik narkomanki – książka autorstwa Barbary Rosiek; Zapiski autorki, które opisują jej życie od momentu pierwszej dawki do wychodzenia z nałogu.

A Ą B C Ć D E Ę F G H I J K L Ł M N Ń O Ó P Q R S Ś T U V W X Y Z Ź Ż

[edytuj] A

  • A my chodzimy tu i tam,
    i jeszcze tam,
    i nie ma wiele chat z otwartymi drzwiami.
    Można pukać,
    ale nie wierząc już w nic.
  • Ach, te bezsenne noce, kiedy w ciemnościach na wyciągnięcie dłoni dotykam swego lęku.

[edytuj] B

  • Będą mi zabierać spokój w chwilach szczęścia, przypominać koszmary w snach.
  • Bo jaki jesteś ty, mój świecie? Niby wszystko takie proste, wszystko ma swoje określone miejsce. Tylko, że ja nic z tego nie rozumiem albo rozumiem, kiedy jest już za późno.
  • Boję się mówić. Zapomniałam, jak się mówi. Nie wiem, kim jestem, ale nie wiem też, kim oni są.
    • Wpis: 23 sierpnia 1975r.
  • Ból istnienia jest do wytrzymania. Nie do wytrzymania jest ból nieistnienia.
  • Budzi się we mnie tyle emocji nie znanych wcześniej, które trzeba oswoić w różnych konfiguracjach i które trzeba zderzają się ze sobą jak nieobliczalne cząstki atomu. Tysiące nieprzewidzianych eksplozji o różnej sile.
  • Być spadającą gwiazdą w czyichś marzeniach i spełniać każde życzenie.
    • Wpis: 6 marca 1982r.

[edytuj] C

  • Cena jest nie do zapłacenia.
  • Chcę wyjść poza siebie.
  • Chciałabym sobie odciąć język. Wtedy nie trzeba odpowiadać na pytania, tłumaczyć się, mówić tylu zbędnych słów, porozumiewać się.
  • Choruję na śmierć. W żyłach lęk krąży zamiast krwi.
  • Ciągle mi brakuje odwagi do życia lub samobójstwa.
  • Czas zatrzymał się w zniszczonym mózgu i tworzy fałszywą wizję prawdy.
  • Czuję pustkę, jakby nic nie było przede mną i poza mną. Nie rozumiem swego JA.
  • Czy modlitwy bywają wysłuchane?
  • Czy wytrzymam swoją samotność z wyboru?

[edytuj] D

  • Dużo tu nas, jeszcze mylą mi się imiona. Ludzie jak ludzie, trochę hipów, ale większość to narkomani z przekonania. Bez życia, zmarnowani, smutni. Rozmowy tylko o ćpaniu, wspomnienia. Rzadko się mówi o planach na przyszłość. Tutaj nie ma przyszłości. Trzeba przetrwać teraźniejszość na odwyku, by później znowu iść w Polskę i zatracić się w ćpaniu, w narkotycznym śnie.

[edytuj] F

  • Filip kiedyś latał na szybowcach i wtedy w jego życiu pojawił się Alfa. I kiedyś w moim życiu pojawił się Filip. I kiedyś w czyimś życiu pojawię się ja. I spotkamy się wszyscy tam wysoko, wyżej niż szybowce Filipa, niż gniew Alfy, wyżej nawet niż marzenia.
    • Wpis: 12 lipca 1975r.

[edytuj] G

  • Gdy robiłeś mi pierwszy zastrzyk wierzyłam, że dajesz mi szczęście. Ale ty już wiedziałeś, że mnie zabijasz. I cieszyłeś się, że kiedyś nie będziesz umierał sam.
  • Gubię się w moim lęku.

[edytuj] I

  • Im bardziej pęd ku życiu zostaje zablokowany, tym silniejszy jest pęd ku zniszczeniu.

[edytuj] J

  • Jak nie dać się sobie, jak walczyć ze sobą, co w sobie zabić, by inne żyło?
  • Jaka bywa cena spokoju? Rozmowy ze śmiercią? Następnym razem zapytaj siebie w bezpieczniejszy sposób.
  • Jakie są granice samotności?
  • Jasność bez światła,
    Ciemność bez mroku.
    Każdy z nas nosi w sobie niespełnioną
    miłość.
  • Jestem dzieckiem lęku. Jestem dzieckiem śmierci, którą noszę w sobie. Jestem swoją własną samozagładą. Ale jeszcze jestem.
    • Wpis: 11 października 1976r.
  • Jestem samotnością
    Jestem wolnością.
    Jestem lękiem.
    Jestem psychologiem.
    Jestem schizofreniczką.
    Jestem narkomanką.
    Jestem człowiekiem.
    Kim jestem?
    • Wpis:25 czerwca 1981r.

[edytuj] K

  • Kto wierzy w nieprawdopodobieństwo?
    Kto ma w sobie taką moc, by powstrzymać ciosy?
    Kto skutecznie obroni się przed złoczyńcą?
    Kto, pytam się
    kto, no kto –
    to zrobi moimi rękoma?

[edytuj] L

  • Leżę na wklęsłym dnie i nikt nie chce nawet zapukać z drugiej strony.
  • Ludzie w małym miasteczku żywią się plotkami jak planktonem. Konsumują, przeżuwają i trawią w majestacie. Smakują mnie. Jak mnie przetrawią i zatrują się, będę mogła zaistnieć w ich świadomości jako swoja. Na razie usiłują mną manipulować by załatwić swoje stare porachunki.

[edytuj] M

  • Mam „trzęsienie ziemi” w skroniach.
  • Miłość to fizjologiczna psychoza. Całkowite zawężenie procesów poznawczych i intelektualnych. Zaburzenie świadomości. Rozszczepienie emocji i działania. Bywa nieuleczalna.
  • Miłość niesie w sobie ogromny ładunek tajemnej siły, mocy, które wynosi poświęcenie ponad majestat Boga, prawa, społeczeństwa. To za jej sprawą jesteśmy pokorni, wytrwali, silni i ulegli, upadamy ipodnosimy się, żyjemy, przebaczamy.
  • Moje oczy nareszcie nabrały blasku i nie są szklaną taflą, pustymi oczami lalki.
  • Może,
    gdy drgnie ta wielka siła,
    co nie we mnie już,
    lecz ponad waszą niemożliwość – wtedy odejdę na zawsze.
  • Muszę się sama wyzwolić. Może wtedy uwierzę, że istnieję.

[edytuj] N

  • Na ile można poznać drugiego człowieka? Na tyle, ile on sam pozwala.
  • Nadal nakładam nowe szaleństwa na każdą świeża myśl. Nasłuchuję świata z głową położoną na torach.
  • Nadal nie ma ludzi wokół mnie. Milczenie staje się moją częścią.
  • Narasta we mnie coś co wybucha w zaskakujący sposób.
  • Nie chcę być znowu ciekawym przypadkiem, beznadziejnym przypadkiem rokującym poprawę, przypadkiem w ogóle. Nie chcę być czubkiem, psychotropkiem, stukniętą wariatką. I nie chcę być normalna w waszym nienormalnym świecie.
  • Nie ma ludzi niebezpiecznych dla otoczenia. To otoczenie jest dla nich niebezpieczne. Oni tylko się bronią.
    • Wpis: 17 marca 1975 r.
  • Nie ma koloru, na który reaguję przyjaznym gestem.
  • Nie myślę o niczym. Ani o przeszłości, ani o tym, co będzie. Nie myślę nawet o tym, co teraz. Chyba nie dociera do mnie, że mnie zamknęli. Tylko czasami chwyta mnie straszny lęk, boję się panicznie, tylko nie wiem czego. Wtedy wydaje mi się, że zaraz umrę albo zwariuję. Rzeczywistość jest bańką mydlaną. Gdy mocniej odetchnę, wszystko zniknie. Prawdziwą zmorą jest brudna, pokrwawiona strzykawka. To, co po nas zostaje. I jakiś żal w sercach najbliższych. Po wielkiej pustce, jaką im stworzyliśmy.
  • Nigdy nie można odkryć się do końca. Im więcej wiem tym więcej nie wiem. Nadmiar wiadomości budzi tysiące wątpliwości, które nigdy by nie powstały, gdybym milczała.
  • Noszę w kieszeni śmierć, pieszczę ją między palcami, wygładzam, naciskam czułe punkty.

[edytuj] O

  • Ocal mnie Panie
    Już czas.
    Dokąd? Kiedy?
    Już wielki czas
    W drogę, przed siebie. Wiem tuż, tuż.
    Oddaj mi stopy
    Pluton egzekucyjny
    czeka, madame
    za zdradę człowieczeństwa.

[edytuj] P

  • Pogubiłam się we wszystkim jak małe dziecko, nieświadome jeszcze tylu spraw.

[edytuj] R

  • Rozklejasz się, Baśka. Nie ma się czym przejmować, trzymasz się jeszcze dobrze. Tomek się kończy – jego brocha. Alfa cię wkurwia – olej go raz na zawsze.
    Tak myślę? Może już tak myślę. Może kiedyś tak samo będą o mnie myśleć inne młode ćpuny, gdy ja będę im serwować towar jak lody.
    • Wpis: 3 lipca 1975r.

[edytuj] S

  • Są to strome schody do nieba, wąskie i bez oparcia. Możesz iść prosto w górę, nie oglądając się za siebie. Kiedy utracisz równowagę, zranisz się boleśnie lecąc w dół. I zaczynasz wędrować od nowa, jeżeli masz jeszcze siły. Nie możesz się zatrzymać – nie da się żyć ani ustać na żadnej krawędzi, trzeba kroczyć lub spaść. I tak do końca życia.
  • Serce buntuje się przeciwko nadmiarowi niezdrowych emocji. Wtedy czuję, że to już blisko. To takie niepojęte, poznanie tajemnicy wiecznego snu, na który tylu wokoło zapada. Myślę, że ktoś poprowadzi mnie za rękę w pierwszą otchłań i odnajdę światło.
  • Skąd się bierze w człowieku tyle siły, kiedy wydaje się zupełnie przegrany, stracony, omotany tysiącami sprzeczności, nasłuchuje i wyłapuje jedną dźwięczna nutę, która go prowadzi w życie, trochę po omacku, lecz dobrą drogą.
  • Słowa – rany nie gojące się.
    Kiedyś nadchodzi rozpacz, niepojęta i wszechogarniająca, życie staje sie bezużyteczną rzeczą, pozbawioną istotnego sensu panującego nad całością.
  • Sposób na przetrwanie – milczenie.
    Sposób na życie – przetrwanie.
    Sposób na milczenie – śmierć.

[edytuj] Ś

  • Świata nie da się zmienić, ale zawsze można zmienić siebie.

[edytuj] T

  • Tak już ma być zawsze: poranek, gdy nie chce się wstawać, zmierzch, kiedy nie chce się jeszcze umierać, wieczór pełen obaw, niekończące się noce udręk. Już płakać nie potrafię, chyba nie potrafię. A kochać? Gdzie podziało się moje uczucie miłości? Boże, co ja z sobą zrobiłam.
    • Wpis: 1 lipca 1975r.
  • To czas wielkich pytań i wątpliwości.
  • To marzenia, które na kształt urojeń wypełniają moje życie.
  • Trzeba tylko pokochać siebie, wyzbyć się nienawiści do świata.
  • Tyle we mnie niepokoju, można z nim chyba coś zrobić – zniszczyć lub zbudować.


[edytuj] U

  • Udoskonalić ciało i umysł. To takie realne. To takie namacalne.
  • Uśmiecham się do siebie. Czuję, że jest mnie więcej we mnie.

[edytuj] W

  • W narkomani nie ma miejsca na przyjaźń – są tylko układy.
  • W te cudowne noce rozbudzają się wieczne tęsknoty za miłością. Lękam się bliskości. Jestem jeszcze zagubionym dzieckiem.
  • Wybrałam życie więc trzeba być konsekwentnym.
  • Wydaje mi się, że byłam szczęśliwym małym dzieckiem. Dlaczego później tak się wszystko potoczyło?
  • Wydaje mi się, że nie mogę istnieć. Zgubiłam się na drodze do życia. Co było wcześniej? Kawałek dzieciństwa, wolno – nie wolno, zakazy, nakazy. I wielki bunt. I całkowita przegrana. A w końcu triumf dorosłych: „a nie mówiłem?” Pozostał zapach sal szpitalnych, twarze chorych psychicznie i nienawiść do świata, ludzi, życia. I chęć samounicestwienia.
  • Wystarczy gest, słowo by zranić tak boleśnie, zniszczyć szansę, cienką nić porozumienia. Skąd w ludziach tyle zawiści? A może to lęk wyrażony agresją?

[edytuj] Z

  • Zaczyna się powolne mijanie codzienności.
  • Znowu zadaję pytania na które nie znam odpowiedzi.

[edytuj] Ż

  • Życie jest nam dane. Mamy żyć dla samego życia. Dla cierpienia. śmierć ma zakończyć nasze cierpienie, więc dlaczego tak się jej boimy? Jesteśmy niczym, a ciągle wmawiamy sobie, że jesteśmy kimś.
  • Żyję ot tak sobie, jak przelotny ptak ze złamanym skrzydłem. Nie mogę pofrunąć dalej.
    • Wpis:20 lipca 1974r.

[edytuj] Zobacz też