Max Payne 2: The Fall of Max Payne

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Skocz do: nawigacja, szukaj

Max Payne 2: The Fall of Max Payne – komputerowa gra akcji stworzona przez firmę Remedy Entertainment i wydana w 2003 roku przez Rockstar Games.

Calendar.png
Ten artykuł ma chronologiczny układ cytatów.

Spis treści

Max Payne 2[edytuj]

CZĘŚĆ 1: MROK WEWNĄTRZ[edytuj]

Prolog[edytuj]

Rezydencja, teraz[edytuj]

  • Wszyscy byli martwi. Miłość zabija. Czy ją kochałem? Czy był wybór? Przeszłość to ziejąca otchłań, próbujesz od niej uciec, ale im dłużej uciekasz, tym głębsza, straszniejsza rośnie za tobą. Jej krawędzie ocierają twoje pięty. Ale musisz odwrócić się i stawić jej czoła. Ale to jak patrzenie na grób swojej miłości. Albo całować usta pistoletu, kulę drżącą w swym mrocznym gnieździe, gotową do odstrzelenia ci głowy.

Szpital, wcześniej tego wieczora[edytuj]

  • Kiedy obudziłem się wcześniej tego wieczora, myślałem, że nie może być gorzej. Otworzyłem oczy i wszystko było niewyraźne. Była martwa. Ból. Moja zbrodnia, to co zrobiłem, było jak głodna otchłań za mną. Musiałem uciekać, tak daleko jak to tylko możliwe.

Rezydencja, teraz[edytuj]

  • Falstart. Szpitalne łóżko nie było początkiem. Było poza punktem bez odwrotu, fatalny wybór został dokonany. I będzie gorzej zanim to się skończy. Przeszłość to układanka, jak pęknięte lustro. Kiedy je składasz, ranisz się. Twoje odbicie się przesuwa, a ty zmieniasz się wraz z nim. Może cię zniszczyć, doprowadzić do szaleństwa. Może cię uwolnić.
  • Ujrzysz wybory których bezwiednie dokonałeś. Jak pozostanie do późna w pracy by pogadać z przyjacielem, zamiast spieszyć do domu, do rodziny. Całując ją, myślałem o zimnych prawach przyczyny i skutku. Boję się. Ale zacznę od początku, śledząc moje własne ślady, aż do miejsca zbrodni.

ROZDZIAŁ 1: Drzwi windy[edytuj]

Nowy Jork, zeszłej nocy[edytuj]

  • Byłem poszukiwany za to co zrobiłem. Ale Alfred Woden dotrzymał słowa. Z jego wpływami, paradoksalnie, wyszedłem z mojej krwawej historii nietknięty. Jako bohater. Nie mogłem tego przełknąć. Odszedłem z narkotyków. Wróciłem do miejsca, gdzie to się zaczęło, do Nowojorskiej Policji.
  • Biorę się za to.
  • To nie było wezwanie dla detektywa z Wydziału Zabójstw. Ale ja znałem ten adres. Magazyn należał do Vladimira Lema. Był powiązany z grupami przestępczymi. Znaliśmy się trochę. 'Jak bracia, którzy znaleźli się po przeciwnych stronach w wojnie domowej.' Jego słowa.
  • Rozegrałem to profesjonalnie, jak zwykle. Ale wszystko się zmieniło, gdy drzwi windy rozsunęły się ukazując Monę.
  • Winterson była ideałem, skupiała w sobie sedno tej pracy. Autorytet. Bravura o tym wiedział. Wisiała mi nad ramieniem szepcząc ostrzeżenia. Nie chciałem słuchać. Mona była podejrzaną w sprawie Winterson. Nie powiedziałem im, że ją widziałem. Grałem na zwłokę. Może to dlatego, że przeżyła, kiedy wszyscy inni umierali mi na rękach. Wina ocalałej została zmyta.
  • Sprawdziłem w komputerze: 'Firma sprzątająca Squeaky' i nazwisko 'Kaufman'. Kompletnie nic.

ROZDZIAŁ 2: Geniusz zbrodni[edytuj]

  • Musiałem pogadać z Vladem. Posłuchać jego wersji. Powiedzieć mu o Annie Finn. Vlad kupił stary klub 'RAGNAROCK”. Właśnie przerabiał go na modną restaurację 'VODKA'.
  • Pojawienie się Mony wyzwoliło zaburzenia, schizofrenię, czułem radość, ale zarazem strach, że wszelkie zło z przeszłości zabrało się na tę przejażdżkę.

ROZDZIAŁ 3: GŁĘBIA MEGO UMYSŁU[edytuj]

  • W koszmarze każdy dokonany wybór jest zły. Obudziłbym się w nocy, bojąc się, że dzień był snem, który zapomnę. Kiedy się budzisz, świat jest rozmazany. Co było oczywiste we śnie, nagle traci sens. Znikąd pomocy. Żadnych łatwych, magicznych rozwiązań. Ale jesteś obudzony.

ROZDZIAŁ 4: NIE MA 'NAS'[edytuj]

  • Obudziło mnie pukanie do drzwi.
  • Chowałem się za odznaką.

ROZDZIAŁ 5: ŚLAD JEJ PRZEJŚCIA[edytuj]

  • Ze mną. To miał na myśli. Miałem swoje wątpliwości. O śledzących mnie sprzątaczach, o Monie.
  • Byłem bliski okłamania Bravury. Wmawiałem sobie, że muszę dowiedzieć się prawdy zanim inni będą mogli rozpieprzyć dowody, ale to była wymówka. Mona zalazła mi za skórę. Nie mogłem już na nic przymknąć oczu. To było ważniejsze niż praca. Próbowała się ze mną skontaktować, zostawiła numer.

ROZDZIAŁ 6: LINIOWA SEKWENCJA STRACHÓW[edytuj]

ROZDZIAŁ 7: PYTANIE ZA MILION DOLARÓW[edytuj]

  • Nie mówiła mi prawdy, całej prawdy.

CZĘŚĆ II: BINARNY WYBÓR[edytuj]

Prolog[edytuj]

  • Bratanie się z wrogiem. Wyszedłem poza krawędź. Moment z kreskówki, kiedy grawitacja czeka, aż kojot zda sobie sprawę z błędu, zanim poleci w dół na łeb.
  • 'Nie wymiękaj, Vlad nie pęka.' Świat robił się zbyt mały. Za dużo zbiegów okoliczności. Wielkogłowy kostium Baseballbat-boya leżał na tylnym siedzeniu.
  • Wtedy go znienawidziłem.

ROZDZIAŁ 1: RZECZY, KTÓRYCH CHCĘ[edytuj]

  • Po co znowu tam lazłem?
  • 'Rzeczy, których chcę' autorstwa Maxa Payne'a. Szluga. Whiskey. Żeby świeciło słońce. Chcę zasnąć i zapomnieć. Zmienić przeszłość. Mojej żony i córki z powrotem. Nieskończonej amunicji i licencji na zabijanie. W tej chwili, bardziej niż czegokolwiek, chciałem jej.
  • Nie miałem wyboru. Nie mogłem czekać na Monę. Wymówka Vlada. Przeznaczenie. Nie ufałem sobie. Prawie zapomniałem o radiu, które dała mi Mona.
  • Nie mogłem jej rozgryźć. Musiałem rozgryźć sprawę.

ROZDZIAŁ 2: W ŚRODKU CZEGOŚ[edytuj]

  • Jak zawsze. Tylko martwi znali odpowiedzi, których szukałem. To nie tak, że nie byli skorzy do gadania. Przeciwnie. Martwi mieli mnóstwo do powiedzenia. I jak już zaczęli gadać, nigdy się nie zamykali. Ich głosy nie pozwolą Ci zasnąć w nocy. Ciała. Dowody wszystkich zabójstw sprzątaczy. Wszystkie odpowiedzi. Trzeba dni, żeby to wszystko przekopać.

ROZDZIAŁ 3: WYBUCHAJĄC[edytuj]

ROZDZIAŁ 4: KIERUJĄC JEJ SYNAPSY[edytuj]

Mona[edytuj]

  • Nie wiedziałem czego chce Mona, jeśli wciąż to była ta sama rzecz, której ja chciałem. Załatwić tych, którzy próbowali ją zabić. Kulą, prawdziwą lub zmyśloną, która utkwiła jej w głowie i zmieniła wszystko. To ona ją napędzała. Przybyła na miejsce kiedy byłem wewnątrz budynku przeznaczonego do rozbiórki. Nie wiem, co nią kierowało.

ROZDZIAŁ 5: PRZEZ OKNO[edytuj]

ROZDZIAŁ 6: GENIUSZ DZIURY[edytuj]

Max[edytuj]

  • To pewne, jak pocisk rozrywający ciało, organy i kości ofiary. Tak powalający jest widok człowieka pociągającego za spust.
  • To właśnie widzę, kiedy patrzę wstecz. Te chwile, oślepiające jak śnieg, zabijają Cię, zmieniają. Umierasz i żyjesz ponownie, odtworzony.
  • Geniusz dziury: Nieważne jak długo się wspinasz, możesz ponownie spaść w mgnieniu oka.

CZĘŚĆ III: BUDZĄC SIĘ Z AMERYKAŃSKIEGO SNU[edytuj]

Prolog[edytuj]

  • Śniłem o mojej żonie. We śnie zabiłem ją dla kochanki. Wybrałem Monę. Czułem, jakbym ją stracił.

Rezydencja, teraz[edytuj]

  • Budzisz się wśród ruin własnej produkcji. Czy zostaniesz tam z zamkniętymi oczami mając nadzieję wykrwawić się na śmierć? Czy też wyczołgasz się i pomożesz swoim bliskim. Upewnisz się, że ogień się nie rozprzestrzeni. Spróbujesz to naprawić? Przez cały ten czas źle rozumieliśmy bajkę o śpiącej królewnie. Książe nie pocałował jej, aby ją obudzić. Ten kto spał sto lat raczej się nie obudzi. To działało w drugą stronę. Pocałował ją, aby obudzić się z koszmaru, który go tam sprowadził.

ROZDZIAŁ 1: ZBYT UPARTY BY UMRZEĆ[edytuj]

Szpital, wcześniej tego wieczora[edytuj]

  • Kiedy obudziłem się wcześniej tego wieczora, myślałem, że nie może być gorzej. Pudło. Szybko odnalazłem ciało Detektyw Winterson w szpitalnej kostnicy. Byłem mordercą, zabójcą policjanta. Są w życiu rzeczy, których nie możesz wybrać. Jak to, co czujesz. Leżałem na dnie dziury wystarczająco długo. Zbyt długo.
  • Mona wciąż byłą odpowiedzią. Łapałem jej obraz kątem oka, czułem jej obecność wszędzie gdzie poszedłem. Próbowałem podążyć jej śladem odtworzyć krętą drogę magicznego pocisku w jej głowie. Nie mogłem jej znaleźć.
  • Wyjechałem poza miasto, do miejsca wskazanego przez Monę. Do człowieka, który specjalizował się w odpowiedziach. Architektura rezydencji Wodena pochodziła z głębi europejskich mroków. Tak jak Wewnętrzny Krąg.
  • Znałem odpowiedź, zanim mi jej udzielił. Vlad kłamał. Komandosi z firmy sprzątającej to jego ludzie.

ROZDZIAŁ 2: NA KURSIE KOLIZYJNYM[edytuj]

  • Złocenie maski pękło odsłaniając zgniliznę pod spodem. Wyznanie Winterson nie zmyło mej winy. Przez nie poczułem się gorzej. Miałem w planach spotkanie z Vladem u Vinniego.

ROZDZIAŁ 3: WOJNA MAFII[edytuj]

ROZDZIAŁ 4: NAJDROŻSZY Z MOICH PRZYJACIÓŁ[edytuj]

  • Vinnie potrzebował Mony tak samo jak ja. Byłem wystarczająco zdesperowany, żeby szukać Mony w lunaparku.
  • Miałem bombę tykająca w mojej głowie. Żadna ilość leków przeciwbólowych by jej nie wyłączyła.

ROZDZIAŁ 5: PRZEGRANA SPRAWA[edytuj]

Mona[edytuj]

  • Vlad i jego ludzie wyszli po tym, jak skończyli ze mną i Vinnie'm. Nie wiem skąd Mona się tam wzięła. Mogę się tylko domyślać. To jasne, że musiała przyjść za Vladem. Musiała tam dotrzeć po tym jak wyszedł. W przeciwnym razie byłby już martwy, a ona nie szukałaby mnie.
  • Śmierć jest nieunikniona. Nasz strach przed nią sprawia, że gramy ostrożnie, blokujemy emocje. To stracona sprawa. Bez namiętności już jesteś martwy.

ROZDZIAŁ 6: NIE MA SZCZĘŚLIWYCH ZAKOŃCZEŃ[edytuj]

Max[edytuj]

  • To wszystko kwestia perspektywy, związków z czasem i miejscem, miłością i przyjaźnią, życiem i śmiercią. Vlad zaprowadził mnie do mieszkania Mony trzymając na muszce.
  • Wszystko jest subiektywne. Wybory, odpowiedzi, dobro i zło.
  • Einstein miał rację. Czas jest względny dla obserwatora. Kiedy patrzysz w lufę broni czas zwalnia, życie przelatuje Ci powoli przed oczami. Cała rozpacz i wszystkie blizny.
  • Była piękna. Nienawidziłem jej za to, że tak czułem. Teraz gdy byłem z nią. Nie chciałem słuchać jej odpowiedzi.
  • Nie zasłużyłem na to by odejść. Nie ma szczęśliwych zakończeń.
  • Było za późno. Nie mogłem jej ufać. Dopóki nie rozwiążę tej sprawy.

ROZDZIAŁ 7: MIŁOŚĆ RANI[edytuj]

  • Vlad w jednym miał rację. Nie mamy wyboru. Tylko prostą linię. Złudzenia przychodzą później, kiedy pytasz „Czemu ja?” i „Co jeśli?”. Kiedy patrzysz wstecz widzisz rozgałęzienia, jak w przyciętym drzewku bonsai, albo rozwidlonej błyskawicy. Gdybyś postąpił inaczej, może to nie ty, ale ktoś inny patrzyłby wstecz i zadawał zupełnie inny zestaw pytań.
  • To jest miłość. Kiedy ktoś wyciąga Cię z bagna, gdy ty poddałeś się gotów tam po prostu leżeć i umrzeć. To jest miłość. Kiedy ktoś, bez względu na cenę, pokazuje Ci, że jest nadzieja, wybór, że możesz odłożyć broń. To jest miłość. Miłość rani.
  • Byłem już w tym miejscu. Strefa zero.
  • Bomba wybuchła w mojej głowie. Kula gnieżdżąca się w moim mózgu ruszyła się o fatalną, mikroskopijną odległość.
  • Bomba wybuchła, ja wciąż byłem żywy. Nie mogłem znieść tego, że ona nie żyje. Po chwili usłyszałem słowo ducha, ducha Mony „Max! Jesteś bohaterem! Max!”. Nie sprawiało mi to przyjemności, wręcz przeciwnie. Nie wierzę w niebo ani piekło. Wierzę w ból i miłość!

ROZDZIAŁ 8: TO STARE ZNAJOME UCZUCIE[edytuj]

  • Przeszłość to ziejąca odchłań. Twoją jedyną szansą jest odwrócić się i stawić jej czoła ale to jak całować usta swojej martwej ukochanej, mrok czekający w otchłani tych ust. Chcemy cierpieć, umierać za rzeczy, na których nam zależy. Za miłość, za właściwe wybory. Z jej powodu rozwiązałem sprawę, moją sprawę, całą. To kim jestem.
  • Była martwa. Kula w jej głowie dotarła do końca swej spowolnionej podróży.
  • Już prawie ranek. Budząc się z Amerykańskiego snu.
  • Teraz, jak wszystkie moje miłości, jest moja na zawsze. Sprowadziła mnie tutaj, do tego momentu jasności, gdzie czas zwalnia i decyduje się odwrócić by spojrzeć na siebie. I w tym akcie spojrzenia odradzam się.
  • Śniłem o mojej żonie. Nie żyła, ale to było w porządku.
Był wieczór, padał deszcz, burza nie dawała mi zasnąć, gdy w końcu zasnąłem przyśniła mi się moja żona i dziecko, wydawałoby się że to się dzieje na prawdę, obudziłem się myślałem że to nie był sen, aż w końcu ktoś zapukał do drzwi była pierwsza w nocy, gdy otworzyłem drzwi, nikogo nie było ale znalazłem zdjęcie mojej żony i dziecka, wtedy byłem pewien że to nie był przypadek.
  • Czułem jak bym był pod wpływem narkotyków, adrenaliny, lecz to było coś o wiele gorszego.
  • Chciałem to zrobić, lecz było za późno.
  • Z życia nic mi nie zostało, oprócz pracy w policji.
  • To tylko nadzieja utrzymywała mnie przy życiu.
  • To było coś jak prolog Amerykańskiego snu (ang. American Dream).
  • Gdy leżałem w szpitalu, miałem sen, sen którego nie zapomnę do końca życia.
  • Okłamałem się, że to już koniec. Ja wciąż żyłem, a moi bliscy wciąż byli martwi. I to bynajmniej nie był koniec.
  • Gdy miałem przed sobą wroga, czułem drżenie serca, niepokój i niebezpieczeństwo, zacząłem doceniać życie.
  • Miałem nadzieję że to otchłań gry, myliłem się.
  • Musiałbyś być idiotą aby zakochać się w kobiecie która powstała z martwych tylko po to żeby cię zabić. Cóż, miłość rani.
  • Max, Najdroższy z moich przyjaciół.
    • Max, dearest of all my friends. (ang.)
  • Chciałem wbić się do wnętrza mojej czaszki i wydrapać z niej ból
  • Nie uciekniesz przed przeszłością. Będziesz kręcił się w kółko, dopóki nie wpadniesz w otchłań, przed którą tak uciekałeś. Tylko, że otchłań staje się coraz głębsza.
    • Opis: Vladimir Lem i Alfreda Woden.

Dialogi[edytuj]

CZĘŚĆ I: MROK WEWNĄTRZ[edytuj]

Prolog[edytuj]

Rezydencja, teraz[edytuj]

Mona Sax: Boże! Wyszłam na taką idiotkę.
policjanci: Jesteśmy na miejscu, powtarzam, jesteśmy na miejscu.
policjant: Sprawdzić teren! Wstrzymać ogień!

Szpital, wcześniej tego wieczora[edytuj]

lekarze: Tracimy go! Wielokrotne rany postrzałowe. Źrenice rozszerzone, uraz głowy. Bóg wie, co jeszcze. Jest w szoku. Podłączyć go do kroplówki. Dawać go na oiom, szybko! Nie reaguje! Ten facet to żywy wrak. Tracimy go!

Rezydencja, teraz[edytuj]

policjanci: Ty, tam w środku! Rzuć broń i wyjdź z rękoma w górze!
policjanci: Rozproszyć się! Okrążyć teren! Zablokować wyjścia!
policjant: Gdzie te posiłki? Dzwoń do centrali, potrzebujemy tu każdej wolnej jednostki, teraz!

ROZDZIAŁ 1: DRZWI WINDY[edytuj]

Nowy Jork, zeszłej nocy[edytuj]

centrala policji: ... zgłoszono strzały w magazynie. Potwierdź.
Max Payne: Biorę się za to.
centrala policji: Przyjęłam.
Jim Bravura: Robisz się nieostrożny Payne. Zawaliłeś sprawę. Jej śmierć jest nie do przyjęcia. Mogłeś zrobić to lepiej.

ROZDZIAŁ 2: GENIUSZ ZBRODNI[edytuj]

ROZDZIAŁ 3: GŁĘBIA MEGO UMYSŁU[edytuj]

ROZDZIAŁ 4: NIE MA 'NAS'[edytuj]

ROZDZIAŁ 5: ŚLAD JEJ PRZEJŚCIA[edytuj]

ROZDZIAŁ 6: LINIOWA SEKWENCJA STRACHÓW[edytuj]

ROZDZIAŁ 7: PYTANIE ZA MILION DOLARÓW[edytuj]

CZĘŚĆ II: BINARNY WYBÓR[edytuj]

ROZDZIAŁ 1: RZECZY, KTÓRYCH CHCĘ[edytuj]

ROZDZIAŁ 2: W ŚRODKU CZEGOŚ[edytuj]

ROZDZIAŁ 3: WYBUCHAJĄC[edytuj]

ROZDZIAŁ 4: KIERUJĄC JEJ SYNAPSY[edytuj]

ROZDZIAŁ 5: PRZEZ OKNO[edytuj]

ROZDZIAŁ 6: GENIUSZ DZIURY[edytuj]

CZĘŚĆ III: BUDZĄC SIĘ Z AMERYKAŃSKIEGO SNU[edytuj]

ROZDZIAŁ 1: ZBYT UPARTY BY UMRZEĆ[edytuj]

ROZDZIAŁ 2: NA KURSIE KOLIZYJNYM[edytuj]

ROZDZIAŁ 3: WOJNA MAFII[edytuj]

ROZDZIAŁ 4: NAJDROŻSZY Z MOICH PRZYJACIÓŁ[edytuj]

ROZDZIAŁ 5: PRZEGRANA SPRAWA[edytuj]

ROZDZIAŁ 6: NIE MA SZCZĘŚLIWYCH ZAKOŃCZEŃ[edytuj]

ROZDZIAŁ 7: MIŁOŚĆ RANI[edytuj]

ROZDZIAŁ 8: TO STARE ZNAJOME UCZUCIE[edytuj]

Alfred Woden: Dość zabijania.
Vladimir Lem: Dopiero zaczynałem. Lepiej dowodzić w piekle, niż służyć w niebie.