Louisa May Alcott

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Skocz do: nawigacja, szukaj
Louisa May Alcott

Louisa May Alcott (1832–1888) – amerykańska pisarka, autorka powieści Małe kobietki (1868). Córka Amosa.

Małe kobietki[edytuj]

(ang. Little Women; tłum. Ludmiła Melchior-Yahil)

  • Amy, mimo że najmłodsza, była najważniejsza – przynajmniej we własnym mniemaniu. Prawdziwa śnieżynka, o niebieskich oczach i złotych lokach wijących się na ramionach, blada i szczupła, i zawsze zachowująca się jak dbała o maniery młoda dama.
  • Być kochaną i wybraną przez dobrego mężczyznę to najlepsza i najsłodsza rzecz, jaka może spotkać kobietę (...)
  • Elizabeth – albo Beth, jak ją wszyscy nazywali – była różaną, gładkowłosą i jasnooką dziewczynką lat trzynastu, o nieśmiałym sposobie bycia, cichym głosie i łagodnym usposobieniu, które rzadko ulegało zmianie. Ojciec nazywał ją „Maleńką Ciszą” i imię to świetnie do niej pasowało, gdyż zdawała się ona żyć we własnym szczęśliwym świecie, wyruszając z niego tylko na spotkanie tych kilku osób, które darzyła zaufaniem i kochała.
  • – Gwiazdka nie będzie Gwiazdką bez prezentów – mruczała Jo, leżąc na dywanie.
    – To takie okropne być biednym! – westchnęła Meg, spoglądając na swoją starą suknię.
    – Uważam, że to nie w porządku, żeby jedne dziewczynki miały dużo ładnych rzeczy, a inne nie miały nic – dodał mała Amy obrażonym głosem.
    – Mamy ojca i matkę i siebie nawzajem – odezwała się ze swojego kącika Beth, zupełnie zadowolonym tonem.
  • Margaret, najstarsza z całej czwórki, miała szesnaście lat i była bardzo ładna; krągła, o jasnej cerze, dużych oczach, masie delikatnych brązowych włosów, słodkich ustach i białych dłoniach, które były przedmiotem jej próżności.
  • Piętnastoletnia Jo była bardzo wysoka, chuda i smagła i przypominała źrebię, gdyż zdawało się, że nigdy nie wiedziała, co zrobić ze swoimi długimi kończynami, które wciąż jej zawadzały. Miała zdecydowane usta, komiczny nos i bystre szare oczy, które wydawały się wszystko dostrzegać i były kolejno to groźne, to wesołe, to znów zamyślone. Długie, gęste włosy były jedynym atutem jej urody, ale zazwyczaj upychała je w siatkę, żeby jej nie przeszkadzały. Jo miała okrągłe ramiona, duże stopy i ręce, rozwichrzone stroje i skrępowany wygląd dziewczyny, która gwałtownie zmieniała się w kobietę i nie lubiła tego.

Małe kobietki. Część druga[edytuj]

(ang. Good Wives; tłum. Ludmiła Melchior-Yahil)

Information icon.svg  Poniżej znajdują się wybrane cytaty, więcej znajdziesz w osobnym haśle Małe kobietki. Część druga.
  • Bogactwo jest niewątpliwie bardzo pociągające, ale i bieda ma swe słoneczne strony. Właśnie przeciwności losu potrafią dać prawdziwą satysfakcję z uczciwej pracy, a potrzeba stanowi inspirację połowy mądrych, pięknych i pożytecznych osiągnięć tego świata.
  • Ludzie, którzy wszystko zamawiają gotowe, sami nie wiedzą, ile tracą, gdyż najzwyklejsze przedmioty stają się piękne, jeśli wykonały je kochające ręce (...)
  • (...) mam takie uczucie, jakby po prostu nie było mi przeznaczone długie życie. Nie jestem taka jak wy wszystkie. Nigdy nie snułam planów na przyszłość, nigdy nie myślałam o zamążpójściu. Zawsze widziałam siebie tylko jako małą, głupiutką, drepczącą po domu Beth, z której jedynie tam był jakiś pożytek. Nigdy nie chciałam odejść z domu i teraz najtrudniejsze jest właśnie to, że muszę was wszystkich opuścić. Nie boję się, ale jestem pewna, że będę za wami tęsknić nawet w Niebie.
  • – Nic więcej, z wyjątkiem tego, że nie sądzę, bym kiedykolwiek wyszła za mąż. Jestem zupełnie szczęśliwa i zbyt kocham moją wolność, żebym zgodziła się jej wyrzec dla jakiegokolwiek śmiertelnika.
    – Ja znam cię lepiej! – przerwał Laurie. – Teraz tak myślisz, ale nadejdzie kiedyś czas, kiedy będzie ci na kimś zależało i tak go pokochasz, że będziesz gotowa poświęcić dla niego wszystko. Wiem, że tak się stanie, bo masz taki charakter, a ja będę musiał stać z boku i tylko przyglądać się temu. – I zrozpaczony młodzieniec rzucił na ziemię swój kapelusz z taką zapalczywością, że byłoby to zabawne, gdyby jego twarz nie wyrażała takiej rozpaczy.
    • Opis: rozmowa Lauriego z Jo.
  • Nie był ani bogaty, ani młody czy przystojny, ani pod żadnym względem fascynujący czy błyskotliwy, a mimo to wszyscy garneli się do niego, przyciągał do siebie każdego, niczym ciepły kominek. Był biedny, a jednak zdawało się, że zawsze coś ludziom ofiarowywał; obcy, a mimo to miał mnóstwo przyjaciół; niemłody już, lecz duchem radosny niczym chłopiec; niezbyt urodziwy, poniekąd dziwak, a jednak wielu osobom wydawał się piękny, jego dziwactwa zaś chętnie mu wybaczano.
    • Opis: o profesorze Bhearze.
  • Pocałunek jest zawsze najlepszą odpowiedzią na uderzenie, choć często nie łatwo się na to zdobyć.
  • – Pożałujesz tego kiedyś, Jo.
    – Och, dokąd idziesz?! – zawołała, bo wyraz jego twarzy przestraszył ją.
    – Do diabła! – brzmiała pocieszająca odpowiedź.
    • Opis: rozmowa Lauriego z Jo, po odrzuconych oświadczynach.
  • Przekonała się, że pieniądze dają władzę, postanowiła więc zdobyć i pieniądze, i władzę, by spożytkować je przede wszystkim dla tych, których kochała.
  • (...) serca, podobnie jak kwiaty, muszą same się otworzyć.
  • Słyszałam, że ludzie, którzy najbardziej kochają, często najmniej widzą.
  • – To jest to! – powiedziała sobie Jo, kiedy odkryła ostatecznie, że prawdziwa dobroć okazywana bliźnim może uczynić pięknym i dystyngowanym nawet krępego niemieckiego nauczyciela, który pospiesznie pochłaniał obiad i sam sobie cerował skarpety.
  • Ustawiczne przebywanie w złym towarzystwie, choć tylko wymyślonym, wywierało jednak na nią zły wpływ, gdyż karmiła swe serce i wyobraźnie niebezpieczną strawą, nazbyt wcześnie i niepotrzebnie poznając najmroczniejsze strony życia.
  • Wiele czasu musi upłynąć, aby ludzie dostrzegli różnicę między talentem a geniuszem, zwłaszcza jeśli są to ludzie młodzi i ambitni.
  • (...) za pieniądze nie kupi się subtelnej natury, tytuł nie zawsze oznacza szlachetność, a prawdziwe szlachectwo można poznać mimo zewnętrznych braków.
  • (...) Zeszłego lata nazwałam jaskółki moimi ptakami i mama powiedziała, że przypominają jej mnie – zawsze zabiegane i zawsze pogodnie ćwierkające. Ty, Jo, jesteś jak mewa, silna i dzika, lubisz burzę i wiatr i lecisz daleko, szczęśliwa w samotności. Meg jest jak gołąb, a Ami jak słowik – próbuje wznieść się wysoko w obłoki, ale zawsze wraca w końcu do gniazda.
  • (...) życie małżeńskie wystawia kobietę na nie lada próby i wymaga nieskończonej cierpliwości i miłości.

Inne[edytuj]

  • Daleko w blasku słońca leżą moje największe aspiracje. Mogę ich nie dosięgnąć, ale mogę spoglądać w górę i widzieć ich piękno, wierzyć w nie i starać się iść tam, dokąd prowadzą.