Kabaret Potem

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów

Kabaret Potem – zielonogórski kabaret działający w latach 1984–1999.

Spis treści

[edytuj] Pierwszy program, 1984–87

[edytuj] Bardzo sentymentalna piosenka (Bardzo smutna piosenka)

  • Liście z drzew już pospadali
    I z wiatrem odfrunęli w dal.

[edytuj] Chłop i baba

  • Policjant: A skąd ta fasola?
    Baba: A wyrosła!
    Policjant: A przecież nie sialiście...!
    Chłop: A grzyba na ścianie sialim?!
    Policjant: A w mordę chcesz?
  • Policjant: A w worku co?
    Baba: Fa sol la...
    Narrator: Kłamała jak z nut.
  • Jazgot był w chałupie, bo też bieda piszczała jak stu Paganinich, a i babie kiszki marsza grały.
  • Na domiar złego była właśnie klęska nieurodzaju. A przed wojną klęski nie zdarzały się co roku.

[edytuj] Czerwony autobus

  • Czasem dziewczę spojrzeniem...
    ... dudni basem ponad mostem

[edytuj] Indianie (Przepraszam, Szalony Pączku)

  • Wódz Wielki: Do ataku!!! Dokąd, Tchórzliwy Bizonie?
    Tchórzliwy Bizon: Obiegnę kulę ziemską i zajdę ich od tyłu!
  • Wódz Wielki wbiega z przepychaczem do zlewów.
    Szalony Pączek: Wodzu, co trzymasz w ręku?
    Wódz Wielki: Przyrząd do skalpowania łysych.
  • Szalony Pączek: Wodzu, jest wiadomość dla ciebie.
    Wódz Wielki: To przeczytaj, bo mam okulary tylko do skalpowania.
  • Wódz Mały: Wodzu, widzę bitwę!
    Wódz Wielki: Czy ten z krzywym nosem to Złamana Strzała?
    Wódz Mały: Nie, to Urlyk von Jungingen!
    Wódz Wielki: Ja gut, to nie nasza bitwa.

[edytuj] Myśliweczek

  • Chór drzew: Ćwir, ćwir, kwa, kwa, kuku, kuku.
    Dzieweczka: O, kukułka! Wykukaj mi, kukułko, za ile lat wyjdę za mąż...
    Drzewo kukułkowe: Zwariowało dziewczę! Zakukałbym się na śmierć!
  • Myśliweczek: Nie ględź! Powiedz, czy nie masz chleba z masłem! Głodny jestem!!!
    Dzieweczka: Miałam ci ja chleba z masłem, alem go zjadła.
    Myśliweczek: Aha... Masz babo placek.
    Dzieweczka: A dziękuję, ja już się najadłam.
  • Dzieweczka: Oooo, szyszka!
    Chór drzew: Nie szyszka!
    Dzieweczka: Grzybek?
    Chór drzew: Nie grzybek!
    Dzieweczka: Nie grzybek?
    Chór drzew: Kupa!

[edytuj] Napad na bank

  • Zamaskowany bandyta: (bardzo zły) Bo ja pociągnę za spust!
    Kasjer: I co?
    Zamaskowany bandyta: (wskazując na lufę pistoletu) I STĄD WYLECI KULKA!!
    Kasjer: Stąd?... Wyleci? Oj, to słabo przymocowana.
  • My tu gadu gadu, a inflacja galopuje.
    • Postać: Zamaskowany bandyta.
  • Zamaskowany bandyta: To jest napad! (rzuca na ladę worek)
    Kasjer: To jest worek. Pan po suchy chleb?

[edytuj] Wiosenna pieśń radości

  • Idzie sobie wiosna,
    Słychać świergot ptaka,
    Ładna to piosenka,
    Tylko głupia taka.
  • Mówią że prawdziwa sztuka obroni się sama. Ale nie przede mną.
    • Opis: wstęp do piosenki.
  • Pisać głupie teksty
    nawet ja potrafię!

[edytuj] Z Kolbergiem przez świat, 1989

[edytuj] Baba Jola

  • Czary-mary, hokus-pokus, Janusz Gerard Pyciak-Peciak...!
  • Baba Jola: Pałka, zapałka, dwa kije, niech w rurach tylko wiatr wyje. Gotowe. Wodociągi nie działają! Hi, hi, hi, hi...
    Wredny typ: Czy to możliwe? Od tych paru słów?!
    Baba Jola: Na słowo działały – na słowo przestały!
  • Wredny typ: (wpycha swój wredny nos w nie swoje sprawy) Przepraszam, czy mam przyjemność z Baba Jagą?
    Baba Jola: Nie! Ja jestem Baba Jola i ze mną nie ma przyjemności. Czego szukasz w mojej chatce na kurzych łapach?
    Wredny typ: (lekko zdezorientowany) Chatka na kurzych łapach?
    Baba Jola: Nie! Ty na kurzych łapach...
    Wredny typ: (wyjmuje czekoladę nadziewaną żabami) Przyszedłem cię prosić, żebyś sprowadziła do miasta jakąś zarazę.
    Baba Jola: (podejrzliwie) Czy masz na myśli piosenkarkę estradową?
  • Wredny typ: Żeby ich pokręciło!
    Baba Jola: Pokręciło...? To ma być zaraza czy wesołe miasteczko?

[edytuj] Dancing patriotyczny w Bronowicach

  • Mój ojciec walczył o Polskę, mój dziad walczył o Polskę i ja też będę walczył jak dziad!
  • Krakowiaczek Jeden: Tańczyć to każdy głupi potrafi.
    Krakowianka Jedna: (do Krakowiaczka) No to można prosić...?
  • To jest mój kraj. Tu się urodziłem. Tu się urodziłem i tu umrę.... Więc lepiej gdzieś wyjadę, bo nie ma co ryzykować.
  • To jest mój kraj. Wierzby dookoła, w górze bocian, a w sercu coś mi gra.
  • Głos Ojczyzny: Władek, Władek!!!
    Polak (z rodowodem): Słyszycie? Ojczyzna mnie woła...
    Głos Ojczyzny: Zrób coś dla mnie, zrób!

[edytuj] Na oddziale

  • A Joanna d'Arc zgłupiała,
    Mówi, że odejdzie stąd,
    Że góralem jest z Podhala,
    Porypało ją!
  • Gordon-Benet mnie stresuje,
    Wdycha z zapalniczki gaz,
    Boję się, że eksploduje
    I pochlapie nas.
    A Mickiewicz wybił szybę,
    Jak się ze Słowackim bił,
    Przez to z okna wypadł Ikar
    I rozwalił ryj!
  • Wszyscy jacyś nienormalni
    I ja źle się czuję tu.
    Nie chcę być już Marilyn Monroe,
    Tylko Winetou...
    • Inna wersja zwrotki:
      • Wszyscy jacyś nienormalni
        I nikt nie podziwia mnie,
        Nie chcę być już Marilyn Monroe,
        Tylko Papa Dance!
    • Autor: Władysław Sikora

[edytuj] Nie zapominajcie o ZAIKS-ie

  • Kto w radiu lub telewizji
    piosenkę niniejszą puści,
    powinien niezwłocznie w Zaiksie
    stosowną opłatę uiścić!

[edytuj] Trzech twardych facetów

  • Pierwszy twardy: Ładny dziś wieczór, Majk. Prawda?
    Drugi twardy: Masz słuszność, Dżon. Dawno nie widziałem takiego księżyca...
    Pierwszy twardy: Bo to lampa, Majk. Dawno nie widziałeś takiej lampy.
    Drugi twardy: Przestań Dżon, bo znów będę musiał cię zastrzelić!
    Pierwszy twardy: O kei. Niech będzie księżyc.
    Drugi twardy: Senks, dziękuję. Musiałbym kupić sobie nowy nabój.
    Trzeci twardy: (jak to obcy, pojawia się nieproszony) Hau du ju du, chłopcy... (żaden z twardych facetów ani nie drgnął) Powiedziałem: Hau du ju du!
    Pierwszy twardy: (drgnął) Hau!
  • Pierwszy twardy: Mamy robotę.
    Trzeci twardy: Mokrą...
    Drugi twardy: Skąd wiesz?
    Trzeci twardy: (przyglądając się wyposażeniu dwóch twardych) Poznałem po ręcznikach.
    Drugi twardy: Bystry jesteś. Pewnie pracujesz dla tych cholernych glin. Będziemy musieli cię załatwić.
    Trzeci twardy: Sam się załatwię. Gdzie tu jest toaleta?
    Drugi twardy: Tu nie ma toalety! Tu jest szambo. Cholerne szambo...
  • Znałem paru takich dupków jak ty. Wszyscy nazywali się Smis.
  • Znałem paru takich zezowatych dupków jak ty. Wszyscy nazywali się Łeic.
  • Znam tylko jednego takiego nudnego dupka jak ty, i on właśnie nazywa się Borewicz.

[edytuj] Umarł Staszek

  • Kiedyś wszyscy znajdziemy się tam gdzie jest Staszek, Kochanowski z Urszulką, ojciec Hamleta i dobry Indianin. Wszyscy spotkamy się tam – w niebie, i powiemy: „O kurde, ale wysoko zaszliśmy”.
  • Obudziłem się dziś rano i stwierdziłem, że życie nie ma najmniejszego sensu.
  • Spójrz: Mgła zasnuła jego oczy, chłód ogarnął jego ciało, a serce bić przestało. Strona sto trzydzieści podręcznika medycyny: zgon.
  • Kolega: Tyle możliwości miał przed sobą! Dlaczego wybrał postać nieboszczyka?
    Ona: Wydaje mi się, że upraszczasz. Przecież on nie jest postać, tylko poleżeć...

[edytuj] Bajki dla potłuczonych, 1991

  • Pisał autor, pisał, bajek dziwne zlepki.
    Teraz odpoczywa ucieszony.
    Czego brak tym bajkom, chyba piątej klepki,
    Bo to bajki dla potłuczonych.

[edytuj] Bajka o dziewczynce, która wypalała 3 paczki dziennie, przez co Kopciuszkiem ją zwano

  • A teraz idź na bal i za mąż!
  • Ale mi jest przykro...
  • Kopciuszek jak co dzień była zajęta oddzielaniem maku od popiołu i grochu od kapusty. Poza tym szyła, sprzątała, gotowała... słowem była sprawniejsza i ładniejsza od pralki automatycznej – miała więcej guziczków. Natomiast siostry Kopciuszka były brzydsze, bo nie miały guziczków, tylko zamki błyskawiczne, przez co nie lubiły Kopciuszka strasznie.
  • Narrator – człowiek z dykcją.
  • Nie mów do mnie matko chrzestno! A jeżeli już mówisz matko chrzestno, to nie mów matko chrzestno, tylko matko chrzestno!
  • Nie mów do mnie pani matko! A jeżeli już mówisz pani matko, to nie mów pani matko, tylko pani matko!
  • O, ja biedna sierota... Właśnie! Sierrrota! Zapomniałam włączyć żelazko!

[edytuj] Ballada o brzydkim kaczątku

  • Aż w końcu łabędź jak koń.
  • Zwykła kaczka zwykłe plany miała.
    Mieć jaja w domku.
    W jajach potomków.
    Każda kaczka tak by przecież chciała.

[edytuj] Kaj uwięziony, piosenka o Królowej Śniegu

  • Oj, jak miło miło ciepło,
    Gdy królową słonko trzepło,
    Roztopiło babę złą,
    Jakie brzydkie H2O.
  • Skończyło się proszę pani pani panowanie,
    Teraz możesz być najwyżej Królową Kałuż,
    W której ropuchy i żaby złożą skrzek. Tfu!
    A potem się ciebie napiją i wcale nie będziesz im smakować.
    Goodbye, kałużo, goodbye.

[edytuj] Książę Fredek na groszku

  • Nie chciałem ci tego mówić, ale teraz ci powiem. Bo jesteś idiotą!
  • Tak mi wgniotło plecy, że na brzuchu mi wybiło ten groszek.

[edytuj] O grajku

  • Żyła sobie raz królewna,
    Co kochała grajka.
    On był rok w konserwatorium,
    Ona była Majka.

    On jej grywał serenady,
    A ona słuchała,
    Ale trochę niedokładnie,
    Jedno ucho miała.

[edytuj] Pałka zapałka, dwa kije, kto nie zamarznie, ten żyje

  • Panicz: Dlaczego nie robisz durszlaków?
    Dziewczynka z zapałkami: Bo wolę być dziewczynką z zapałkami, niż z durszlakami. Kup, paniczu, zapałki.
    Panicz: Ja już mam zapalniczkę, moje dziecko.
    Dziewczynka z zapałkami: Tata?
    Panicz: Mówiłem ci już, sieroto jedna, że nie!
  • Rób durszlaki! Świat jest pełen makaronu, a ty tak się trzęsiesz, że wystarczy przystawić gwóźdź do blachy, a durszlak ci sam wyjdzie.

[edytuj] Pocałuj żabkę

  • Jaka piękna królewna! Ma dwie nogi, dwie ręce... jak tata!

[edytuj] Szkoda babci

  • Wilk: A dlaczego mi nie powiesz?
    Czerwony Kapturek: Bo babcia jest dobra! A ty wszystko, co dobre, zaraz byś jadł...
    Wilk: Nie wszystko! Mam tu bilet autobusowy. Dobry. Niezjedzony!
  • Książę: Ej, nie widziałaś brzydkiej ropuchy?
    Czerwony Kapturek: Widziałam brzydkiego wilka.
    Książę: E, wilki nie są zaczarowane. Nie warto się z nimi całować! Gdybyś zobaczyła ropuchę, to ucałuj ją ode mnie.
  • Jestem Czerwony Kapturek. Hej! Niosę koszyk dla babci. W koszyku mam same dobre rzeczy: placek, herbatę...placek i inne dobra... Dobra. Dobra, dobra.

[edytuj] Wykład o średniowieczu

  • Błazny mieli dzwoneczki, żeby król nawet po ciemku mógł trafić w pysk takiego, jak co powie politycznego.
  • Oni, króle, mieli obowiązkowe zabytki w postaci koron i bereł. Nie było wtedy muzeów, więc musieli te wszystkie korony i berła ze sobą nosić, żeby kto nie ukradł. Najważniejsze były korony, które nosili na głowie. Te korony ich uciskały, a oni uciskali poddanych, za co władza ludowa obcinała im głowy razem z koronami.
  • Ubierali się specjalnie u kowala. W blachy. Co prawda ciężko się prasowało to ubranie, ale trudno było pognieść. A jak już się pogniotło, to razem z właścicielem. I już mu wszystko jedno, że wygląda jak smoku z gardła wyjęty.
    • Opis: o rycerzach
  • Wtedy bardzo się liczyli królowie. Ludwik się najbardziej liczył, bo do siedemnastu, oprócz nich się liczył Henryk, Bolesław i inne tałatajstwo królewskie.

[edytuj] 15 sztuk, 1993

[edytuj] Barabasz Tur szuka sekretarki

  • Zenon: Nazywam się Zenon Szypuła, po matce Zofia...
    Barabasz: Za brzydka! Następna!
    (Zenon wychodzi, wchodzi następna).
    Pan Ż.: Nazywam się...
    Barabasz: Za brzydka, następna! (wchodzi następna).
    Hania: Nazywam się Hania...
    Barabasz: Następna! (wchodzi następna)
    Hieronim: Nazywam się Hieronim...
    Barabasz: Rany boskie! To już lepiej dajcie poprzednią!

[edytuj] Ferdynand rozgryza kości niezgody (Sąd)

  • Ogłaszam wyrok. Aby zadośćuczynić krzywdzie Hieronima, panicz Marian udostępni swoją szafę, gdzie Hieronim będzie mieszkać... we wtorki...? (zagląda do kajetu) we wtorki!
  • Proszę o spokój, bo każę opróżnić państwo!
  • Hieronim: Przyznaj się ty capie jeden!
    Marian: Wywal się, z rogaczami nie gadam!
    Ferdynand: Panowie! Stoicie przed Majestatem! Macie się przeprosić i odwołać swoje słowa! Hieronim...
    Hieronim: Przepraszam, nie jesteś capem... jednym.
    Ferdynand: Marian...
    Marian: Przepraszam. Gadam z rogaczami.

[edytuj] Ferdynand uwięziony (Rewolucja)

  • Gilotyna to nowoczesność.
  • Republika king!

[edytuj] Grzywka

  • Z grzywką po świecie
    Chodzę i rozglądam się,
    Kto jeszcze taki prócz mnie.
    I podejrzeń coraz więcej mam,
    Że jestem z grzywką
    Sam.

[edytuj] Hani jest dobrze! (Niebo)

  • Święty Piotr (skromnie): Jak to w niebie! Kwiatki, ptaszki, sarenki...
    Artysta: KICZ! OKROPNY KICZ!
  • Artysta: Jaki jest kierunkowy do piekła?!
    Święty Piotr: Do kogo chcesz dzwonić?
    Artysta: Do wszystkich diabłów! Prosić o azyl!

[edytuj] Hania (Kocham Hanię, kocham)

  • Haniu! Haniu!
    Taka jesteś śliczna,
    Kupię tobie kwiaty
    Na tę okoliczność.
  • Tak mi dobrze z Hanią,
    Że przesłania mi pół świata,
    Hania to jest anioł,
    Chociaż jeszcze słabo lata.

[edytuj] Hania szuka przygód

  • Aaaa! Lubisz napadać znienacka! To ja odwrócę swoją uwagę... O, MOTYLEK, MOTYLEK...
  • Co to za wykręty! Proszę – garnitur podły, oczy zapadnięte, czoło niskie... (z wyrzutem) To grzech nie napadać z takim wyglądem!
  • Ej, pryszczaty, napadniesz mnie?
  • Ja się bronię się!
  • To po co w parku sterczysz?! Miejsce zbójom zajmujesz!

[edytuj] Hieronim jest chory

  • Ból brzucha minie sam, ale taka twarz bez operacji plastycznej MOŻE ZABIĆ!

[edytuj] Nieszczęśliwa historia zdrady małżeńskiej

  • Pelargonia: Napijesz się, czy od razu mi powiesz, że jestem piękna?
    Panicz: Najpierw się napiję.
  • Hieronim: Pelargoniuuu. Zrób mi kanapkę.
    Pelargonia: Jadłeś już dzisiaj!
    Hieronim: Wyjeżdżam, Pelargoniu. Kanapka mi będzie potrzebna do podróży. Ugotuj też jajko. Będę szpanował w przedziale.
    Pelargonia: Więc dostaniesz kanapkę. Otwórz sobie lodówkę.(...) No czemu stoisz?
    Hieronim: Nie podałaś mi szyfru do lodówki.
    Pelargonia: 3 w lewo, 7 w prawo, 2 w lewo.
    Hieronim: Dziękuję, Pelargoniu. Za pół godziny wyjeżdżam do Kutna z przesiadką. Za trzy dni wracam z Kutna z przesiadką. Wychodzę! (wychodzi)
    Pelargonia (woła przez okno): Szczęśliwej drogi z przesiadką!

[edytuj] Nudzę się

  • Nudno mi, żebym choć lalę miała,
    Zaraz bym coś jej amputowała.
  • Nudzę się, ludzie wciąż tacy sami.
    Nudzę się, o, żeby choć dynamit.
    Lala la la, rozerwać trochę ludzi,
    Rozerwać i może ciut wybrudzić.

[edytuj] Kraina snów im. sierżanta Zdyba

[edytuj] Bohaterowie umierają młodo (Imperator)

  • Chory jest chory na zanik rentgena.
  • Fizyk: Powiedz mi. Żeby być mądrym trzeba się uczyć, uczyć i jeszcze raz co?...
    On: (myśli intensywnie) ... Niech żyje żyje nam?
    Fizyk: Jego głupota przekracza wszelkie granice. Niemiecką, francuską, hiszpańską, chińską...
    Matematyk: (pod nosem) Można powiedzieć: jest obywatelem świata!
  • Sny są takie nierealne. Wszystko się dzieje tak szybko. Tak szybko się zmienia.
  • W swoich marzeniach niejeden jest bohaterem. Ale bohaterowie umierają młodo i krótko śpią. Więc muszą się śpieszyć.

[edytuj] Gdzie jesteś, Mario?

  • Tato mnie przywiązał kablem do kaloryfera, ale znalazłam przedłużacz.
  • W snach przychodzą dawno niewidziani znajomi, dawno niewidziane ukochane... i wtedy się okazuje, czy uczucie jest w stanie przetrwać rozstanie.

[edytuj] Jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz

  • Każdy może sam wybierać sobie drogę. Potrafimy już odróżnić dobro od zła, od jawy sen i co nam przypomina widok znajomy ten.
  • Kobieta: Kim jesteś, biała zjawo?
    Sąsiad: Kim jestem?!!! SĄSIADEM Z DOŁU!!! Przestańcie hałasować, bo spać nie można!
  • Ogryzek Wiadomości Dobrego i Złego.
  • Przepraszam, że ja tak z poduszką, ale jak to mówi przysłowie: Jak se pościelesz, tak się wyśpisz.

[edytuj] Koledzy i koleżanki (Sen i bezsenność)

  • Ale miałem koszmar. Śniło mi się, że występuję na scenie. (widzi publiczność) AAA!
  • Sen i bezsenność. Na wszystko trzeba spojrzeć z dwu stron. Popatrzcie więc na mnie z tyłu. Tak. Każdy ma swój Rewers. Z jednej strony ma przedni wygląd, przednie pomysły, a z drugiej strony tylne.
  • Sny są fajne. We śnie mam dużo kolegów, chociaż jestem wredny.

[edytuj] Kołysanka

  • Baju baju spać,
    Żebyś naśnił głupot,
    Nim trza będzie wstać.

[edytuj] Nie ma duchów

  • W grobie taki nie odpocznie,
    Tylko straszy tu bezzwłocznie,
    Miast wygodnie leżeć w trumnie
    On się pęta u mnie.
  • Żebym chociaż dopadł śmiecia,
    Lecz przez palce to przeleci,
    Przezroczyste chodzą dziady,
    Złapać nie da rady.

[edytuj] Och, miłości ty

  • A więc gebaj, maj law, gebaj.
  • Jak za dużo dorośniesz, to będziesz trup.
  • Młodzież się dzieli na dobrze wychowaną, oraz ach, tą dzisiejszą.
  • Kelner: W naszym lokalu zakazana jest konsumpcja przyniesionych produktów spożywczych.
    Dziewczyna: Ja nie konsumuję. Ja się zabijam.
    Kelner: Przyniesionymi nie wolno. Proszę wybrać sobie coś z karty.
    Dziewczyna: Co jest za dwa złote?
    Kelner: Kaszanka!
    Dziewczyna: Nie. Boję się widoku krwi.
    Kelner: To dobrze, bo kaszanka właśnie wyszła.
    Dziewczyna: Może pierogi?
    Kelner: Wyszły!
    Dziewczyna: Kopytka?
    Kelner: Wyszły!
    Dziewczyna: A CO NIE WYSZŁO?
    Kelner: Byznes nie wyszedł.
  • Zanim sny będą dorosłe, są sny młodzieżowe. Pierwsza miłość, pierwszy bal, pierwsza randka... I tylko urodziny szesnaste.

[edytuj] Pan ratownik jest piękny

  • Chłopcy! Nie kłóćcie się, chłopcy. Po co się kłócić z drugim człowiekiem, kiedy można go zabić.
  • Dziewczyna: Póóółnoooc...
    Wampiry: Niedzieeeelaaaa... imieeeninyyy Właaadysłaawa i Maariii...
  • Dziewczyna: Tonę. Ale to nic. Bo oto zbliża się pan ratownik. Jest piękny i ma wspaniałe mięśnie, bul bul bul.
    Ratownik: Jestem piękny i mam wspaniałe mięśnie.

[edytuj] Różne takie story

[edytuj] Antygona

  • A jak się nie podoba, to I love you.
    • Postać: Kreon.
  • Antygona: Bogowie cię pokażą!
    Kreon: A niech mnie pokazują!
  • Kreon: Grzebałaś?
    Antygona: Grzebałam.
  • Kiedy jest trup, to trzeba go pochować, ale trzeba uważać, żeby krety nie wywlekły prawdy na wierzch.
  • Kreon: O, Jezu!
    Zeus: Ja ci dam „Jezu”!
  • Pójdziecie sprawdzić, czy ktoś przypadkiem nie grzebie zdrajcy. Jeśli grzebie, to złapać tę Antygonę i parlando.
    • Postać: Kreon.
  • Szybciej, szybciej, bo tracę aparycję!
    • Postać: Kreon.
  • Uczony czy co? Ciekawe, skąd u służby taka elewacja.

[edytuj] Carmen (Menażka, muleta i miłość)

  • Carmen – don Juan w spódnicy.
  • Kapral Jose: Jak ci na imię, mała?
    Carmen: Carmen.
    Kapral Jose: A my jesteśmy Extra Mocne!
  • Niech żyje nam rezerwa przez szereg długich lat, gdy rezerwiści piją, w Hiszpanii wódki brak.
  • Teraz ty się schowaj do szafy, a ja cię zdradzę z torreadorem.
  • Kapral Jose: Wino, rozumiesz?
    Szeregowy: Rozumiem!
    Kapral Jose: Kobiety, rozumiesz?
    Szeregowy: Kobiet nie rozumiem!
  • Wojsko nie „ucieka”, tylko „wycofuje się na z góry upatrzone pozycje”.

[edytuj] Niepogoda dla bogaczy – Robin Hood

  • Kurde flaszka, za miękki jestem! Czuję, że postępuję szlachetnie, ale bez sensu.
  • Milcz! Uciskałeś? Wyzyskiwałeś? Okradałeś?... Nie nie nie! Nie musisz odpowiadać. To oczywiste. Jesteś przebrzydły!
  • Robin Hood: – Stój! Pieniądze albo życie!
    Bogacz: Ależ, cholera, wybór!
    Robin Hood: – Dobra. Poszerzam: palenie albo zdrowie, być albo nie być, kawa albo herbata...
    Bogacz: Z zestawu wybrałem: życie, zdrowie, być i herbata.

[edytuj] Otello

  • Ale durne to duszenie!
  • Desdemono, jaka ty musisz być ze mną szczęśliwa.
  • Dzień dobry, że tak pozwolę sobie skłamać.
  • Fajny chłopak ten mój Otello, tylko zazdrosny diabeł. Jak coś sobie ubzdura, zaraz za duszenie by się brał.

[edytuj] Robótka z ogródka

  • Jak mili są chłopcy, lalalalala,
    A zwłaszcza po śmierci, lalalalala,
    Śpią spokojnie w kwiecistych grobowcach
    I nikt w swojej grządce się nie wierci.

[edytuj] Spotkanie z ciekawym człowiekiem – Einstein

  • Jaki ja jestem genialny! Jaki mądry! Tak nieraz spojrzę do lustra i myślę: Albert, jak ten czas leci, jak to światło leci, jakie to lustro brudne! W genialności swojej wymyśliłem parę wzorów, które zrewolucjonizują naukę. To wielkie odkrycie. Nie co dzień się dokonuje takich odkryć. Na przykład: wczoraj nie dokonałem, przedwczoraj też. Wytłumaczę wam to na przykładzie. Przykład, chodź!
  • Kiedy ktoś jest głupi, to nie rozumie świata. Kiedy ktoś jest mądry, to świat go nie rozumie.

[edytuj] Spotkanie z inkwizycją – Kopernik

  • Jak przeczytają książkę to jestem spalony.
  • Wielki Inkwizytor: (pozdrawia w ówczesnym stylu) ... Mori!
    Mały Inkwizytor: ... Mori!
    Kopernik: (w ukłonach) Memento mori. Czym mogę służyć?
    Mały Inkwizytor: Święta Inkwizycja!
    Kopernik: No, no, nie taka znów święta.
  • Wielki Inkwizytor: Podobno ruszyłeś Ziemię...
    Kopernik: Jak Boga kocham, ogródek tylko skopałem.
    Wielki Inkwizytor: Kręcisz Kopernik. Napisałeś książkę O obrotach 1 ciał niebieskich.
    Kopernik: To kryminał. O policjantach w lunaparku.

[edytuj] Śmierć u lekarza

[edytuj] Wal głową w ścianę

  • Takie małe jebudu...
    Cię ukoi bez trudu.
  • Wal głową w ścianę!
    To pomoże każdemu.
    Wybierz miękki kawałek
    I uderz z rozbiegu!

    Na problemy i smutki
    Wal w ścianę do skutku.
    Masz problem z rozbiegiem...?
    To poproś kolegę.

[edytuj] Serca jak motyle, 1996

[edytuj] Amorek

  • Komisarz: Dobry wieczór. Proszę Państwa, miesiąc temu tu, na tej ławce, zostali nieszczęśliwie zakochani Mirosław N. i Aneta W. Według świadków w okolicy kręcił się podejrzany osobnik uzbrojony w łuk i szczały. Nooo, w toku czynności śledczych zatrzymaliśmy domniemanego sprawce. Powiedzcie, jak to było...
    Amorek: Jak, jak?? Normalnie. Tu na ławce siedział facet i facetka. Nie rozmawiali z sobą. Taa... albo się nie znają, albo się znają! Tu wiosna w koło! Kwiaty czuć! Ptaki drą ryje! A oni nic!
    Komisarz: Proszę używać ogólnie przyjętych sformułowań: Słychać ptasie trele, a kwiaty pachną oszałamiająco!
  • Od drzewa, do drzewa za łuk i sru! Wysłałem strzałę miłości.
  • (...) zdziczałe amory nadal niebezpieczne.

[edytuj] Bom subtelny

  • Ja?... Casanova się nie podoba...?! Kobieto, nie kompromituj swojej płci!
  • Casanova: Jak pani na imię?
    Nieznajoma: Nabuchodonozor.
    Casanova: Oryginalne imię dla kobiety.
  • Kobieto na ławce, możesz sobie posiedzieć koło mnie, ale żadnego padania do nóg, żadnego sapania, żadnych pisków.

[edytuj] Cierpienia Gregora

  • Służąca: Bo stryj Leon miał zawał i się bardzo męczył, ale chyba już nie, bo umarł.
    Ojciec: Od razu wiedziałem, że to będzie nie na temat!
  • Gregor: Kocham kobietę.
    Matka: Och.
    Ojciec: Kobietę? To straszne! Masz w domu tatę, mamę, misia, a wywlokłeś uczucie na miasto.
    Służąca: Można się wtrącić?
    Matka: Nie.
    Ojciec: Kim jest ta zdzira?!
    Matka: Powiedziałeś zdzira?
    Ojciec: Tak.
    Matka: Och!
    Narrator: Matka pogrąża się w zadumie.
    Matka: (z namiętnością) Dum, dum, dum.
  • Gregor: O Boże! Nie czuję napięcia!!!
    Matka: Och!
    Ojciec: Gergor, ty zawsze byłeś dupowaty!
  • Gregor: Odchodzę z tego domu. Tu obrażają moją zdzirę!
    Ojciec: Gregor... Przeklinam cię na drogę: Psiakrew!

[edytuj] Dziura w sercu

  • Bo w sercu mam dziurę wielkości miłości,
    Której nic nie zatka
    Ani wódka, ani sałatka,
    Tylko uczucie gorące.
  • Nie kocha mnie nikt,
    Nie lubi mnie nikt,
    Może nieładny jestem,
    Zosia nie kocha mnie,
    Kasia nie kocha mnie,
    Wiele mnie nie kocha jeszcze.

[edytuj] Fortepianista

  • Nie musi być ładny zbyt
    Byle znał na fortepian chwyt
    Ani bogaty nie musi być
    Ani książę, ani szycha,
    byle był fortepianista
    i pomykał.

[edytuj] Jaki piękny wieczór

  • Tak to spadło na mnie jak... Jakbym przechodził pod gałęzią, na której siedzi ptak... i nagle!... marynarka do prania.
  • To przy tobie tak powietrze się ożwawiło. Nigdy wcześniej nie spotkałem żwawego powietrza.
  • Zakończmy to romantycznie, jak prawdziwa kobieta i prawdziwy mężczyzna. Ty się otruj, a ja się upiję.

[edytuj] Tak się umiera

  • Jestem rozczarowany. Tyle gadania, a on się zwyczajnie obalił!
  • Niby przyjaciel, a kobietę mi wychapał.

[edytuj] Zięć wawelski

  • Tato: „Kotusiu”! To co? Już ze sobą spali.
    Narzeczony: Ja przepraszam. My z Lolą tylko za rękę.
    Brat: No masz. Niezdara!
  • Narzeczony zaraz przyjdzie się oświadczyć, a tu mi z rodziny świnie wychodzą.
  • Tato: Słyszałeś, że Lola ma narzeczonego...?
    Brat: Phi, ja miałem grypę. Przeszło. Jej też przejdzie, musi jeść czosnek, dużo czosnku!

[edytuj] Dzikie muzy

[edytuj] Aktorzy to świnie

  • Aktor: A mama pani to chyba nie lubi artystów?
    Fanka: Nie lubi! Znała kiedyś takiego, ale jej nakłamał, pieniądze ukradł i wszystkie biżuterie i uciekł. I później to go tylko we filmie widziała, jak w pociągu przejeżdżał.
    Aktor: Wszystko ukradł... ?
    Fanka: Mnie zostawił. Ale mama mówiła, że to normalne i zaczęła mnie wychowywać!
  • Mama ostrzegała, że artyści to świnie!

[edytuj] Dokąd zmierza narrator

  • A więc niech stanie się skecz!
  • Narrator: Do dupy to.
    Aktor: I to było jedyne, co Narrator miał do powiedzenia OD SIEBIE.
  • Teatr jest nieograniczoną swobodą wcieleń. Ja aktor odkrywam siebie w teatrze. To fascynujące, jaki jestem fajny!

[edytuj] Hitler

  • Co ja ludziom powiem? Przegrałem wojnę! Oj, jak się Goebels dowie!.. Będzie bił trzcinką.
  • Goebels, Goebels – głupi mebel.
  • Hańba! Donner Wetter! Obelga! Ein, zwei! Wstyd! Hańba! Niemcy! Eine kleine Maedchen! RMF FM!!!
  • Johan (podnosząc rękę do góry): Myłem!
    Hitler (podnosząc rękę do góry): Myłem!

[edytuj] Monolog

  • Proszę państwa. Przyszła pora na monolog. Monolog jest starą formą sceniczną, gdzie mówi jedna osoba. Ja, będąc przykładem jednej osoby, wygłaszam właśnie monolog. Mój monolog zaczyna się słowami: „Proszę państwa. Przyszła pora na monolog. Monolog jest starą formą sceniczną, gdzie mówi jedna osoba. Ja, będąc przykładem jednej osoby wygłaszam właśnie...” itd. Zaś monolog mój skończy się słowami: „ojej, zdarza się”. Zostaje oczywiście cały środek. I ten środek wypada właśnie teraz. Więc w środku monologu mam tekst: „Zostaje oczywiście cały środek. I ten środek wypada właśnie teraz.” Zauważyliście, że wszystko się już w tym monologu zapętliło...(...) Z powodu tych zapętleń nie starczyło miejsca na treść. Ojej, zdarza się.

[edytuj] Nie mów do mnie „misiu”

  • Kiedy cię poznałam to nie byłeś taki,
    Byłeś taki silny, świeży,
    Podziwiali cię chłopaki,
    A dziewczynom włos się jeżył.
    Teraz na twój widok, misiu,
    Żadna już nie zrobi siusiu.
  • Nie mów do mnie „misiu”,
    Nie mów do mnie „misiu”!
    Mów do mnie „tygrysie”!!!
    Mów do mnie „tygrysie”!!! Łaaał!!!

[edytuj] Panna Viola

  • I co wieczór kilku panów,
    A wieczorów wiele było,
    Coraz bardziej poszczypana
    Panna Viola puchnie z tyłu,
    A więc apel
    W imieniu Violi:
    Nie szczypcie w talent,
    To boli.

[edytuj] Raz w Paryżu

  • Trzeba było mnie tworzyć z wierszy Goethego, a nie swoich.
  • Poetka Ara: Wy, malarze, to tylko pędzel, paleta i maziać! Namaziaj mnie!
    Malarz Stefanjo: Nie, tego faceta maziam.
    Poetka Ara: Ech, wy. Nie widzicie piękna wewnętrznego.
    Malarz Stefanjo: Widzę. Tylko piękno wewnętrzne maluję pod spodem, a na wierzchu tego faceta.
    Poetka Ara: My, poeci, jesteśmy eteryczni, a wy to metry i kilogramy. Układ SI. My jesteśmy nienamacalni... Obcujemy z eterem.
    Malarz Stefanjo: My z terpentyną. Też można się nawąchać.

[edytuj] Scenariusz dla trzech aktorów, aktorkę i reżysera

  • Boże! Załamał mnie! Jednym zdaniem wysłał mnie do dupy!
  • Pomyślałam, że autor chciał to napisać, tylko odwagi nie miał... ale już tak nie myślę.
  • Rozważając istotę teatru dochodzę do wniosku, że to ułuda, mara jakaś.

[edytuj] Stado Learów

  • Z pana Otello jak z gazety firanki!.. Można, ale biedą jedzie!

[edytuj] Trąbka dla gubernatora

[edytuj] Julia przekonuje gubernatora do Nowego

  • Julia: Bo miłość jest jak poranek, jak pierwszy promyk słońca...
    Gubernator: To na początku. Później jest jak południe, jak 40 w cieniu.
  • Kurde, miałam prowadzić tu edukację, a na razie wypożyczyłam tylko jedną książkę i to obcemu.
  • (...) przed edukacją trzeba się bronić błyskawicznie.
  • Przyjechałam tu edukować. Miało być dużo małych niewykształconych dzieci, a jest mało dużych niechętnych ignorantów. Pojechałam, zobaczyłam i zostałam zmarginalizowana. Veni, vidi, marginelli.

[edytuj] Przybywa Rudolf (Rozmowa Rudolfa z Nowym)

  • Nie pijesz – znaczy anarchista.
  • Ściemniamy razem, ale konsumpcją zajmuję się sam. Ty mi wypożyczysz te twoje gadane. Ma być nastrojowo. Wiesz, Szekspir, Goethe i inne uru-buru.

[edytuj] Rudolf napada na gubernatora i Julię

  • Julia: Nie zabijaj mnie!
    Rudolf: Nigdy bym nie zabił pięknej kobiety.
    Julia: Przysięgasz?
    Rudolf: Przysięgam!
    Julia: To ja przysięgam, że jestem piękna.
  • Tak pięknej urody nie wolno kalać myśleniem. Książki pasują do ciebie jak wół do karety.

[edytuj] Spotkanie Artura i Rudolfa

  • Co się tak patrzysz? Zobacz, czy cię nie ma za kulisami...
  • Musiałbym się z koniem na głowy zamienić.

[edytuj] Różne

[edytuj] Co na to policja

  • Bo mnie forsa jakoś się nie trzyma,
    Wczoraj zgubiłem 20 złotych.
  • Co na to policja?
    Czemu nic nie robi?
    Niech mi da pieniądze!
    Niech mnie przyozdobi!

    Jeśli ma być równość,
    Tak jak mówi się,
    Niech mi zrobi dobrze
    Albo innym źle!

[edytuj] Dokąd to leci (Kretyni)

  • Jedzie kretyn, jedzie
    W wagonie sypialnym
    I ma skośne oczy,
    Bo jest orientalny.
  • Leci, leci drugi,
    Cały w kropki bordo,
    Jeżeli nie zwolni,
    Zaryje gdzieś mordą!
  • Płynie kretyn, płynie,
    Płynie krytą żabką,
    Jeśli nie wypłynie,
    Znajdą go pod Rabką.
  • Tak kretynów stano krąży,
    A za nimi morał dąży,
    Morał – jak najgłupszy w świecie,
    Że kretynów nie złapiecie!

[edytuj] Jaki jestem mądry

  • Szkoła niepotrzebna,
    kiedy mądra głowa,
    ani Oxford, ani Cambridge,
    ani podstawowa...
  • Taki jestem mądry i inteligentny,
    taki rozum w głowie mam,
    że się ledwie mieści.
    Ja na rozum mam dowody:
    rozwiązałem rebus!
    Coś takiego w głowie mam...
    Doktor mówi... że...
    ... mózg...

[edytuj] Ludzie, lepiej się prowadźcie

  • Chłop zalał się w trupa.
    Jak wypił – tak upadł.(...)
    A gdyby zjadł sera,
    La, la, la, la, la,
    Nie leżałby teraz.
  • Choć miejsca dość w łóżku (...)
    I dwie są poduszki (...),
    Nie trzeba się tłoczyć,
    Nie, nie, nie, nie!
    A oni się tłoczą!
  • Człek czuje się lepszy,
    Jak innych opieprzy (...).

[edytuj] Moja największa miłość

  • (...) wbity w jezioro, nieczuły jak boja.
  • Nie będzie pod jesień listów listonosz,
    nie będzie listonosz przynosił pod jesień.
    Ty nawet wiosłaś nie zmoczył, by do mnie
    przypłynąć. Nie będziesz miał, chamie, wspomnień!

[edytuj] Mucha

  • Ale przyszedł czas najwyższy
    Muchom rzec: „Go home!
    Wracać, muchy, tam – skąd przyszły!
    Won na drzewo, won!”
  • Mucha to jest zwierzę głupie,
    Co siada na kupie.
  • Nie dla muchy nasze mury,
    Nasza miłość do natury,
    Nieprzyjemnym trzeba być,
    Czas skończyć z umiarem.
    Muchę trzeba zajść znienacka
    I ją przekonywać packą,
    Żeby opuściła miasto
    Pierwszym autokarem.
  • Taka mucha w domu lata,
    Na nie swoich lampach siada,
    Na komorne się nie składa, owad zły!

[edytuj] Nie lubię wampirów

  • Ja wstaję codziennie na 7.00 do pracy,
    z siekierą się w nocy nie pętam,
    ja wyspać się muszę, lecz kiedyś się wkurzę:
    wytłukę w niedzielę i święta!
  • Nie lubię wampirów jak jasna cholera,
    jak spotkam, natrzaskam po ryju!
    To straszna hołota, bo brzydsza od błota,
    a rzuca się wszystkim na szyję.
    Nie lubię wampirów, bo ryje to brzydkie,
    a zęby ma gorsze od zwierzy:
    te zęby wystają, zahaczy w tramwaju
    i robią się dziury w odzieży.

[edytuj] Prawdziwych Cyganów już nie ma...

  • Cygan mieszkał tam, gdzie chciał.
  • I gdy pytam cicho siebie,
    czego żal ci szczerze...
    Gdy przez okno sąsiad wypadł -
    żal! Że mieszkał na parterze...!
  • I koni nie ma raczej,
    i czort wie jeszcze czego,
    co wyliczę, to wyliczę...
    lecz mi jakoś nie żal tego...

[edytuj] Przybyłą rodzina

  • Dzieciom kły rosną i futro.
  • Fajnie jest mieć rodzinę na wsi. Fajnie jest mieć rodzinę w mieście. Fajnie jest mieć rodzinę w Ameryce. Im dalej, tym fajniej.

[edytuj] Umarł grabarz

  • A ludzie teraz chodzą
    I się dziwią teraz (...),
    Że pan grabarz fachowiec,
    A jednak umiera.

[edytuj] Zasbarkada apokalipsa

  • Ma niedola się zaczęła
    W samym środku lata,
    Na przeciągu jadłem loda
    I złapałem katar.
    Moja mama mi zrobiła
    Napar z różnych ziółek,
    Jak po ziołach tych kichnąłem,
    Książki zwiało z półek.
  • Od kichania lecą szyby,
    Stąd przeciąg co chwilę,
    Od przeciągu katar rośnie:
    Perpetuum mobile...

[edytuj] Zmodernizowana Calineczka, czyli biografia Zdzisi

  • Chrabąszcz, Kret i Ropuch sobie wymyślili,
    Że są bardzo ładni; że są bardzo mili.
    Śliczne młode dziewczę upatrzyli sobie:
    MNIE se upatrzyli. Co ja teraz zrobię?!
  • Zatem dam zadanie,
    Że ten mnie dostanie,
    Który granat połknie
    I w ognisku stanie!