Kabaret Potem
Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Kabaret Potem – zielonogórski kabaret działający w latach 1984–1999.
[edytuj] Pierwszy program, 1984–87
[edytuj] Bardzo sentymentalna piosenka (Bardzo smutna piosenka)
- Liście z drzew już pospadali
I z wiatrem odfrunęli w dal.
- Nigdy cię nie zapomnę przez miesiąc.
- Autor: Władysław Sikora.
[edytuj] Chłop i baba
- Policjant: A skąd ta fasola?
Baba: A wyrosła!
Policjant: A przecież nie sialiście...!
Chłop: A grzyba na ścianie sialim?!
Policjant: A w mordę chcesz?
- Policjant: A w worku co?
Baba: Fa sol la...
Narrator: Kłamała jak z nut.
- Jazgot był w chałupie, bo też bieda piszczała jak stu Paganinich, a i babie kiszki marsza grały.
- Na domiar złego była właśnie klęska nieurodzaju. A przed wojną klęski nie zdarzały się co roku.
- Oj, nie lubią mnie ludzie.
- Postać: Policjant.
- Autorzy: Władysław Sikora i Andrzej Kłos.
[edytuj] Czerwony autobus
- Czasem dziewczę spojrzeniem...
... dudni basem ponad mostem
[edytuj] Indianie (Przepraszam, Szalony Pączku)
- Wódz Wielki: Do ataku!!! Dokąd, Tchórzliwy Bizonie?
Tchórzliwy Bizon: Obiegnę kulę ziemską i zajdę ich od tyłu!
- Wódz Wielki wbiega z przepychaczem do zlewów.
Szalony Pączek: Wodzu, co trzymasz w ręku?
Wódz Wielki: Przyrząd do skalpowania łysych.
- Szalony Pączek: Wodzu, jest wiadomość dla ciebie.
Wódz Wielki: To przeczytaj, bo mam okulary tylko do skalpowania.
- Wódz Mały: Wodzu, widzę bitwę!
Wódz Wielki: Czy ten z krzywym nosem to Złamana Strzała?
Wódz Mały: Nie, to Urlyk von Jungingen!
Wódz Wielki: Ja gut, to nie nasza bitwa.- Autorzy: Władysław Sikora, Dariusz Kamys i Andrzej Kłos.
[edytuj] Myśliweczek
- Chór drzew: Ćwir, ćwir, kwa, kwa, kuku, kuku.
Dzieweczka: O, kukułka! Wykukaj mi, kukułko, za ile lat wyjdę za mąż...
Drzewo kukułkowe: Zwariowało dziewczę! Zakukałbym się na śmierć!
- Myśliweczek: Nie ględź! Powiedz, czy nie masz chleba z masłem! Głodny jestem!!!
Dzieweczka: Miałam ci ja chleba z masłem, alem go zjadła.
Myśliweczek: Aha... Masz babo placek.
Dzieweczka: A dziękuję, ja już się najadłam.
- Dzieweczka: Oooo, szyszka!
Chór drzew: Nie szyszka!
Dzieweczka: Grzybek?
Chór drzew: Nie grzybek!
Dzieweczka: Nie grzybek?
Chór drzew: Kupa!- Autor: Władysław Sikora.
[edytuj] Napad na bank
- Zamaskowany bandyta: (bardzo zły) Bo ja pociągnę za spust!
Kasjer: I co?
Zamaskowany bandyta: (wskazując na lufę pistoletu) I STĄD WYLECI KULKA!!
Kasjer: Stąd?... Wyleci? Oj, to słabo przymocowana.
- My tu gadu gadu, a inflacja galopuje.
- Postać: Zamaskowany bandyta.
- Zamaskowany bandyta: To jest napad! (rzuca na ladę worek)
Kasjer: To jest worek. Pan po suchy chleb?- Autor: Władysław Sikora
[edytuj] Wiosenna pieśń radości
- Idzie sobie wiosna,
Słychać świergot ptaka,
Ładna to piosenka,
Tylko głupia taka.
- Mówią że prawdziwa sztuka obroni się sama. Ale nie przede mną.
- Opis: wstęp do piosenki.
- Pisać głupie teksty
nawet ja potrafię!
- (...) przyroda jak zwrotka
– niedorozwinięta!- Autor: Władysław Sikora.
[edytuj] Z Kolbergiem przez świat, 1989
[edytuj] Baba Jola
- Czary-mary, hokus-pokus, Janusz Gerard Pyciak-Peciak...!
- Baba Jola: Pałka, zapałka, dwa kije, niech w rurach tylko wiatr wyje. Gotowe. Wodociągi nie działają! Hi, hi, hi, hi...
Wredny typ: Czy to możliwe? Od tych paru słów?!
Baba Jola: Na słowo działały – na słowo przestały!
- Wredny typ: (wpycha swój wredny nos w nie swoje sprawy) Przepraszam, czy mam przyjemność z Baba Jagą?
Baba Jola: Nie! Ja jestem Baba Jola i ze mną nie ma przyjemności. Czego szukasz w mojej chatce na kurzych łapach?
Wredny typ: (lekko zdezorientowany) Chatka na kurzych łapach?
Baba Jola: Nie! Ty na kurzych łapach...
Wredny typ: (wyjmuje czekoladę nadziewaną żabami) Przyszedłem cię prosić, żebyś sprowadziła do miasta jakąś zarazę.
Baba Jola: (podejrzliwie) Czy masz na myśli piosenkarkę estradową?
- Wredny typ: Żeby ich pokręciło!
Baba Jola: Pokręciło...? To ma być zaraza czy wesołe miasteczko?- Autor: Władysław Sikora
[edytuj] Dancing patriotyczny w Bronowicach
- Mój ojciec walczył o Polskę, mój dziad walczył o Polskę i ja też będę walczył jak dziad!
- Krakowiaczek Jeden: Tańczyć to każdy głupi potrafi.
Krakowianka Jedna: (do Krakowiaczka) No to można prosić...?
- To jest mój kraj. Tu się urodziłem. Tu się urodziłem i tu umrę.... Więc lepiej gdzieś wyjadę, bo nie ma co ryzykować.
- To jest mój kraj. Wierzby dookoła, w górze bocian, a w sercu coś mi gra.
- Głos Ojczyzny: Władek, Władek!!!
Polak (z rodowodem): Słyszycie? Ojczyzna mnie woła...
Głos Ojczyzny: Zrób coś dla mnie, zrób!- Autor: Władysław Sikora
[edytuj] Na oddziale
- A Joanna d'Arc zgłupiała,
Mówi, że odejdzie stąd,
Że góralem jest z Podhala,
Porypało ją!
- Gordon-Benet mnie stresuje,
Wdycha z zapalniczki gaz,
Boję się, że eksploduje
I pochlapie nas.
A Mickiewicz wybił szybę,
Jak się ze Słowackim bił,
Przez to z okna wypadł Ikar
I rozwalił ryj!
- Wszyscy jacyś nienormalni
I ja źle się czuję tu.
Nie chcę być już Marilyn Monroe,
Tylko Winetou...- Inna wersja zwrotki:
- Wszyscy jacyś nienormalni
I nikt nie podziwia mnie,
Nie chcę być już Marilyn Monroe,
Tylko Papa Dance!
- Wszyscy jacyś nienormalni
- Autor: Władysław Sikora
- Inna wersja zwrotki:
[edytuj] Nie zapominajcie o ZAIKS-ie
- Kto w radiu lub telewizji
piosenkę niniejszą puści,
powinien niezwłocznie w Zaiksie
stosowną opłatę uiścić!
- Piosenka oprócz tytułu posiada jeszcze autorów.
- Autor: Władysław Sikora
[edytuj] Trzech twardych facetów
- Pierwszy twardy: Ładny dziś wieczór, Majk. Prawda?
Drugi twardy: Masz słuszność, Dżon. Dawno nie widziałem takiego księżyca...
Pierwszy twardy: Bo to lampa, Majk. Dawno nie widziałeś takiej lampy.
Drugi twardy: Przestań Dżon, bo znów będę musiał cię zastrzelić!
Pierwszy twardy: O kei. Niech będzie księżyc.
Drugi twardy: Senks, dziękuję. Musiałbym kupić sobie nowy nabój.
Trzeci twardy: (jak to obcy, pojawia się nieproszony) Hau du ju du, chłopcy... (żaden z twardych facetów ani nie drgnął) Powiedziałem: Hau du ju du!
Pierwszy twardy: (drgnął) Hau!
- Pierwszy twardy: Mamy robotę.
Trzeci twardy: Mokrą...
Drugi twardy: Skąd wiesz?
Trzeci twardy: (przyglądając się wyposażeniu dwóch twardych) Poznałem po ręcznikach.
Drugi twardy: Bystry jesteś. Pewnie pracujesz dla tych cholernych glin. Będziemy musieli cię załatwić.
Trzeci twardy: Sam się załatwię. Gdzie tu jest toaleta?
Drugi twardy: Tu nie ma toalety! Tu jest szambo. Cholerne szambo...
- Znałem paru takich dupków jak ty. Wszyscy nazywali się Smis.
- Znałem paru takich zezowatych dupków jak ty. Wszyscy nazywali się Łeic.
- Znam tylko jednego takiego nudnego dupka jak ty, i on właśnie nazywa się Borewicz.
- Autor: Władysław Sikora
[edytuj] Umarł Staszek
- Kiedyś wszyscy znajdziemy się tam gdzie jest Staszek, Kochanowski z Urszulką, ojciec Hamleta i dobry Indianin. Wszyscy spotkamy się tam – w niebie, i powiemy: „O kurde, ale wysoko zaszliśmy”.
- Obudziłem się dziś rano i stwierdziłem, że życie nie ma najmniejszego sensu.
- Spójrz: Mgła zasnuła jego oczy, chłód ogarnął jego ciało, a serce bić przestało. Strona sto trzydzieści podręcznika medycyny: zgon.
- Kolega: Tyle możliwości miał przed sobą! Dlaczego wybrał postać nieboszczyka?
Ona: Wydaje mi się, że upraszczasz. Przecież on nie jest postać, tylko poleżeć...- Autor: Władysław Sikora
[edytuj] Bajki dla potłuczonych, 1991
- Pisał autor, pisał, bajek dziwne zlepki.
Teraz odpoczywa ucieszony.
Czego brak tym bajkom, chyba piątej klepki,
Bo to bajki dla potłuczonych.
[edytuj] Bajka o dziewczynce, która wypalała 3 paczki dziennie, przez co Kopciuszkiem ją zwano
- A teraz idź na bal i za mąż!
- Ale mi jest przykro...
- Kopciuszek jak co dzień była zajęta oddzielaniem maku od popiołu i grochu od kapusty. Poza tym szyła, sprzątała, gotowała... słowem była sprawniejsza i ładniejsza od pralki automatycznej – miała więcej guziczków. Natomiast siostry Kopciuszka były brzydsze, bo nie miały guziczków, tylko zamki błyskawiczne, przez co nie lubiły Kopciuszka strasznie.
- Narrator – człowiek z dykcją.
- Nie mów do mnie matko chrzestno! A jeżeli już mówisz matko chrzestno, to nie mów matko chrzestno, tylko matko chrzestno!
- Nie mów do mnie pani matko! A jeżeli już mówisz pani matko, to nie mów pani matko, tylko pani matko!
- O, ja biedna sierota... Właśnie! Sierrrota! Zapomniałam włączyć żelazko!
- Tańczmy, tańczmy szybko, bo mam mało czasu!!!
- Autorzy: Joanna Kołaczkowska, Dariusz Kamys, opracowanie: Władysław Sikora.
[edytuj] Ballada o brzydkim kaczątku
- Aż w końcu łabędź jak koń.
- Zwykła kaczka zwykłe plany miała.
Mieć jaja w domku.
W jajach potomków.
Każda kaczka tak by przecież chciała.- Autorzy: Adam Pernal, Władysław Sikora
[edytuj] Kaj uwięziony, piosenka o Królowej Śniegu
- Oj, jak miło miło ciepło,
Gdy królową słonko trzepło,
Roztopiło babę złą,
Jakie brzydkie H2O.
- Skończyło się proszę pani pani panowanie,
Teraz możesz być najwyżej Królową Kałuż,
W której ropuchy i żaby złożą skrzek. Tfu!
A potem się ciebie napiją i wcale nie będziesz im smakować.
Goodbye, kałużo, goodbye.- Autor: Władysław Sikora.
[edytuj] Książę Fredek na groszku
- Nie chciałem ci tego mówić, ale teraz ci powiem. Bo jesteś idiotą!
- Tak mi wgniotło plecy, że na brzuchu mi wybiło ten groszek.
- Tato, przyszła jakaś baba w koronie! Ożenić się z nią?!
- Autorzy: Joanna Kołaczkowska, Władysław Sikora, współpraca Andrzej Kłos.
[edytuj] O grajku
- Żyła sobie raz królewna,
Co kochała grajka.
On był rok w konserwatorium,
Ona była Majka.
On jej grywał serenady,
A ona słuchała,
Ale trochę niedokładnie,
Jedno ucho miała.- Autor: Władysław Sikora.
[edytuj] Pałka zapałka, dwa kije, kto nie zamarznie, ten żyje
- Panicz: Dlaczego nie robisz durszlaków?
Dziewczynka z zapałkami: Bo wolę być dziewczynką z zapałkami, niż z durszlakami. Kup, paniczu, zapałki.
Panicz: Ja już mam zapalniczkę, moje dziecko.
Dziewczynka z zapałkami: Tata?
Panicz: Mówiłem ci już, sieroto jedna, że nie!
- Rób durszlaki! Świat jest pełen makaronu, a ty tak się trzęsiesz, że wystarczy przystawić gwóźdź do blachy, a durszlak ci sam wyjdzie.
- Zapałki w ręku dziecka, to nie dla psa kiełbasa!
- Autor: Władysław Sikora.
[edytuj] Pocałuj żabkę
- Jaka piękna królewna! Ma dwie nogi, dwie ręce... jak tata!
- Rycerz: Tfu! Tfu! Ile ja się żab nacałowałem!... Tfu!
- Autor: Władysław Sikora, Dariusz Kamys.
[edytuj] Szkoda babci
- Wilk: A dlaczego mi nie powiesz?
Czerwony Kapturek: Bo babcia jest dobra! A ty wszystko, co dobre, zaraz byś jadł...
Wilk: Nie wszystko! Mam tu bilet autobusowy. Dobry. Niezjedzony!
- Książę: Ej, nie widziałaś brzydkiej ropuchy?
Czerwony Kapturek: Widziałam brzydkiego wilka.
Książę: E, wilki nie są zaczarowane. Nie warto się z nimi całować! Gdybyś zobaczyła ropuchę, to ucałuj ją ode mnie.
- Jestem Czerwony Kapturek. Hej! Niosę koszyk dla babci. W koszyku mam same dobre rzeczy: placek, herbatę...placek i inne dobra... Dobra. Dobra, dobra.
- Autor: Władysław Sikora, współpraca Dariusz Kamys.
[edytuj] Wykład o średniowieczu
- Błazny mieli dzwoneczki, żeby król nawet po ciemku mógł trafić w pysk takiego, jak co powie politycznego.
- Oni, króle, mieli obowiązkowe zabytki w postaci koron i bereł. Nie było wtedy muzeów, więc musieli te wszystkie korony i berła ze sobą nosić, żeby kto nie ukradł. Najważniejsze były korony, które nosili na głowie. Te korony ich uciskały, a oni uciskali poddanych, za co władza ludowa obcinała im głowy razem z koronami.
- Ubierali się specjalnie u kowala. W blachy. Co prawda ciężko się prasowało to ubranie, ale trudno było pognieść. A jak już się pogniotło, to razem z właścicielem. I już mu wszystko jedno, że wygląda jak smoku z gardła wyjęty.
- Opis: o rycerzach
- Wtedy bardzo się liczyli królowie. Ludwik się najbardziej liczył, bo do siedemnastu, oprócz nich się liczył Henryk, Bolesław i inne tałatajstwo królewskie.
- Autor: Władysław Sikora.
[edytuj] 15 sztuk, 1993
[edytuj] Barabasz Tur szuka sekretarki
- Zenon: Nazywam się Zenon Szypuła, po matce Zofia...
Barabasz: Za brzydka! Następna!
(Zenon wychodzi, wchodzi następna).
Pan Ż.: Nazywam się...
Barabasz: Za brzydka, następna! (wchodzi następna).
Hania: Nazywam się Hania...
Barabasz: Następna! (wchodzi następna)
Hieronim: Nazywam się Hieronim...
Barabasz: Rany boskie! To już lepiej dajcie poprzednią!
- To co? Iść, czy jeszcze o coś zapytać?
- Autor: Władysław Sikora.
[edytuj] Ferdynand rozgryza kości niezgody (Sąd)
- Ogłaszam wyrok. Aby zadośćuczynić krzywdzie Hieronima, panicz Marian udostępni swoją szafę, gdzie Hieronim będzie mieszkać... we wtorki...? (zagląda do kajetu) we wtorki!
- Proszę o spokój, bo każę opróżnić państwo!
- Hieronim: Przyznaj się ty capie jeden!
Marian: Wywal się, z rogaczami nie gadam!
Ferdynand: Panowie! Stoicie przed Majestatem! Macie się przeprosić i odwołać swoje słowa! Hieronim...
Hieronim: Przepraszam, nie jesteś capem... jednym.
Ferdynand: Marian...
Marian: Przepraszam. Gadam z rogaczami.- Autor: Władysław Sikora.
[edytuj] Ferdynand uwięziony (Rewolucja)
- Gilotyna to nowoczesność.
- Republika king!
- Ścięty?... No masz! A tak chciałem umrzeć na syfilis!
- Autor: Władysław Sikora.
[edytuj] Grzywka
- Z grzywką po świecie
Chodzę i rozglądam się,
Kto jeszcze taki prócz mnie.
I podejrzeń coraz więcej mam,
Że jestem z grzywką
Sam.- Autor: Władysław Sikora.
[edytuj] Hani jest dobrze! (Niebo)
- Święty Piotr (skromnie): Jak to w niebie! Kwiatki, ptaszki, sarenki...
Artysta: KICZ! OKROPNY KICZ!
- Artysta: Jaki jest kierunkowy do piekła?!
Święty Piotr: Do kogo chcesz dzwonić?
Artysta: Do wszystkich diabłów! Prosić o azyl!- Autor: Władysław Sikora.
[edytuj] Hania (Kocham Hanię, kocham)
- Haniu! Haniu!
Taka jesteś śliczna,
Kupię tobie kwiaty
Na tę okoliczność.
- Tak mi dobrze z Hanią,
Że przesłania mi pół świata,
Hania to jest anioł,
Chociaż jeszcze słabo lata.- Autor: Władysław Sikora.
[edytuj] Hania szuka przygód
- Aaaa! Lubisz napadać znienacka! To ja odwrócę swoją uwagę... O, MOTYLEK, MOTYLEK...
- Co to za wykręty! Proszę – garnitur podły, oczy zapadnięte, czoło niskie... (z wyrzutem) To grzech nie napadać z takim wyglądem!
- Ej, pryszczaty, napadniesz mnie?
- Ja się bronię się!
- To po co w parku sterczysz?! Miejsce zbójom zajmujesz!
- Żywej duszy w parku, a ja wracam z banku!
- Autor: Władysław Sikora.
[edytuj] Hieronim jest chory
- Ból brzucha minie sam, ale taka twarz bez operacji plastycznej MOŻE ZABIĆ!
- Autor: Władysław Sikora.
[edytuj] Nieszczęśliwa historia zdrady małżeńskiej
- Pelargonia: Napijesz się, czy od razu mi powiesz, że jestem piękna?
Panicz: Najpierw się napiję.
- Hieronim: Pelargoniuuu. Zrób mi kanapkę.
Pelargonia: Jadłeś już dzisiaj!
Hieronim: Wyjeżdżam, Pelargoniu. Kanapka mi będzie potrzebna do podróży. Ugotuj też jajko. Będę szpanował w przedziale.
Pelargonia: Więc dostaniesz kanapkę. Otwórz sobie lodówkę.(...) No czemu stoisz?
Hieronim: Nie podałaś mi szyfru do lodówki.
Pelargonia: 3 w lewo, 7 w prawo, 2 w lewo.
Hieronim: Dziękuję, Pelargoniu. Za pół godziny wyjeżdżam do Kutna z przesiadką. Za trzy dni wracam z Kutna z przesiadką. Wychodzę! (wychodzi)
Pelargonia (woła przez okno): Szczęśliwej drogi z przesiadką!- Autor: Władysław Sikora.
[edytuj] Nudzę się
- Nudno mi, żebym choć lalę miała,
Zaraz bym coś jej amputowała.
- Nudzę się, ludzie wciąż tacy sami.
Nudzę się, o, żeby choć dynamit.
Lala la la, rozerwać trochę ludzi,
Rozerwać i może ciut wybrudzić.- Autor: Władysław Sikora.
[edytuj] Kraina snów im. sierżanta Zdyba
[edytuj] Bohaterowie umierają młodo (Imperator)
- Chory jest chory na zanik rentgena.
- Fizyk: Powiedz mi. Żeby być mądrym trzeba się uczyć, uczyć i jeszcze raz co?...
On: (myśli intensywnie) ... Niech żyje żyje nam?
Fizyk: Jego głupota przekracza wszelkie granice. Niemiecką, francuską, hiszpańską, chińską...
Matematyk: (pod nosem) Można powiedzieć: jest obywatelem świata!
- Sny są takie nierealne. Wszystko się dzieje tak szybko. Tak szybko się zmienia.
- W swoich marzeniach niejeden jest bohaterem. Ale bohaterowie umierają młodo i krótko śpią. Więc muszą się śpieszyć.
- Autor: Władysław Sikora.
[edytuj] Gdzie jesteś, Mario?
- Tato mnie przywiązał kablem do kaloryfera, ale znalazłam przedłużacz.
- W snach przychodzą dawno niewidziani znajomi, dawno niewidziane ukochane... i wtedy się okazuje, czy uczucie jest w stanie przetrwać rozstanie.
- Autor: Władysław Sikora.
[edytuj] Jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz
- Każdy może sam wybierać sobie drogę. Potrafimy już odróżnić dobro od zła, od jawy sen i co nam przypomina widok znajomy ten.
- Kobieta: Kim jesteś, biała zjawo?
Sąsiad: Kim jestem?!!! SĄSIADEM Z DOŁU!!! Przestańcie hałasować, bo spać nie można!
- Ogryzek Wiadomości Dobrego i Złego.
- Przepraszam, że ja tak z poduszką, ale jak to mówi przysłowie: Jak se pościelesz, tak się wyśpisz.
- Uciekajmy! To dżentelmen!!!
- Autor: Władysław Sikora.
[edytuj] Koledzy i koleżanki (Sen i bezsenność)
- Ale miałem koszmar. Śniło mi się, że występuję na scenie. (widzi publiczność) AAA!
- Sen i bezsenność. Na wszystko trzeba spojrzeć z dwu stron. Popatrzcie więc na mnie z tyłu. Tak. Każdy ma swój Rewers. Z jednej strony ma przedni wygląd, przednie pomysły, a z drugiej strony tylne.
- Sny są fajne. We śnie mam dużo kolegów, chociaż jestem wredny.
- Autor: Władysław Sikora.
[edytuj] Kołysanka
- Baju baju spać,
Żebyś naśnił głupot,
Nim trza będzie wstać.- Autor: Władysław Sikora.
[edytuj] Nie ma duchów
- W grobie taki nie odpocznie,
Tylko straszy tu bezzwłocznie,
Miast wygodnie leżeć w trumnie
On się pęta u mnie.
- Żebym chociaż dopadł śmiecia,
Lecz przez palce to przeleci,
Przezroczyste chodzą dziady,
Złapać nie da rady.- Autor: Władysław Sikora.
[edytuj] Och, miłości ty
- A więc gebaj, maj law, gebaj.
- Jak za dużo dorośniesz, to będziesz trup.
- Młodzież się dzieli na dobrze wychowaną, oraz ach, tą dzisiejszą.
- Kelner: W naszym lokalu zakazana jest konsumpcja przyniesionych produktów spożywczych.
Dziewczyna: Ja nie konsumuję. Ja się zabijam.
Kelner: Przyniesionymi nie wolno. Proszę wybrać sobie coś z karty.
Dziewczyna: Co jest za dwa złote?
Kelner: Kaszanka!
Dziewczyna: Nie. Boję się widoku krwi.
Kelner: To dobrze, bo kaszanka właśnie wyszła.
Dziewczyna: Może pierogi?
Kelner: Wyszły!
Dziewczyna: Kopytka?
Kelner: Wyszły!
Dziewczyna: A CO NIE WYSZŁO?
Kelner: Byznes nie wyszedł.
- Zanim sny będą dorosłe, są sny młodzieżowe. Pierwsza miłość, pierwszy bal, pierwsza randka... I tylko urodziny szesnaste.
- Autor: Władysław Sikora.
[edytuj] Pan ratownik jest piękny
- Chłopcy! Nie kłóćcie się, chłopcy. Po co się kłócić z drugim człowiekiem, kiedy można go zabić.
- Dziewczyna: Póóółnoooc...
Wampiry: Niedzieeeelaaaa... imieeeninyyy Właaadysłaawa i Maariii...
- Dziewczyna: Tonę. Ale to nic. Bo oto zbliża się pan ratownik. Jest piękny i ma wspaniałe mięśnie, bul bul bul.
Ratownik: Jestem piękny i mam wspaniałe mięśnie.- Autor: Władysław Sikora.
[edytuj] Różne takie story
[edytuj] Antygona
- A jak się nie podoba, to I love you.
- Postać: Kreon.
- Antygona: Bogowie cię pokażą!
Kreon: A niech mnie pokazują!
- Kreon: Grzebałaś?
Antygona: Grzebałam.
- Kiedy jest trup, to trzeba go pochować, ale trzeba uważać, żeby krety nie wywlekły prawdy na wierzch.
- Kreon: O, Jezu!
Zeus: Ja ci dam „Jezu”!
- Pójdziecie sprawdzić, czy ktoś przypadkiem nie grzebie zdrajcy. Jeśli grzebie, to złapać tę Antygonę i parlando.
- Postać: Kreon.
- Szybciej, szybciej, bo tracę aparycję!
- Postać: Kreon.
- Uczony czy co? Ciekawe, skąd u służby taka elewacja.
- Postać: Kreon.
- Autor: Władysław Sikora.
[edytuj] Carmen (Menażka, muleta i miłość)
- Carmen – don Juan w spódnicy.
- Kapral Jose: Jak ci na imię, mała?
Carmen: Carmen.
Kapral Jose: A my jesteśmy Extra Mocne!
- Niech żyje nam rezerwa przez szereg długich lat, gdy rezerwiści piją, w Hiszpanii wódki brak.
- Teraz ty się schowaj do szafy, a ja cię zdradzę z torreadorem.
- Kapral Jose: Wino, rozumiesz?
Szeregowy: Rozumiem!
Kapral Jose: Kobiety, rozumiesz?
Szeregowy: Kobiet nie rozumiem!
- Wojsko nie „ucieka”, tylko „wycofuje się na z góry upatrzone pozycje”.
- Autor: Władysław Sikora.
[edytuj] Niepogoda dla bogaczy – Robin Hood
- Kurde flaszka, za miękki jestem! Czuję, że postępuję szlachetnie, ale bez sensu.
- Milcz! Uciskałeś? Wyzyskiwałeś? Okradałeś?... Nie nie nie! Nie musisz odpowiadać. To oczywiste. Jesteś przebrzydły!
- Robin Hood: – Stój! Pieniądze albo życie!
Bogacz: Ależ, cholera, wybór!
Robin Hood: – Dobra. Poszerzam: palenie albo zdrowie, być albo nie być, kawa albo herbata...
Bogacz: Z zestawu wybrałem: życie, zdrowie, być i herbata.- Autor: Władysław Sikora.
[edytuj] Otello
- Ale durne to duszenie!
- Desdemono, jaka ty musisz być ze mną szczęśliwa.
- Dzień dobry, że tak pozwolę sobie skłamać.
- Fajny chłopak ten mój Otello, tylko zazdrosny diabeł. Jak coś sobie ubzdura, zaraz za duszenie by się brał.
- Otello. Pieczarki se uduś.
- Autor: Władysław Sikora.
[edytuj] Robótka z ogródka
- Jak mili są chłopcy, lalalalala,
A zwłaszcza po śmierci, lalalalala,
Śpią spokojnie w kwiecistych grobowcach
I nikt w swojej grządce się nie wierci.
- Stefan, Henio, Leszek, wśród zieleni,
Jacy wszyscy dobrze ułożeni.- Autor: Władysław Sikora, pomysł Andrzej Kłos.
[edytuj] Spotkanie z ciekawym człowiekiem – Einstein
- Jaki ja jestem genialny! Jaki mądry! Tak nieraz spojrzę do lustra i myślę: Albert, jak ten czas leci, jak to światło leci, jakie to lustro brudne! W genialności swojej wymyśliłem parę wzorów, które zrewolucjonizują naukę. To wielkie odkrycie. Nie co dzień się dokonuje takich odkryć. Na przykład: wczoraj nie dokonałem, przedwczoraj też. Wytłumaczę wam to na przykładzie. Przykład, chodź!
- Kiedy ktoś jest głupi, to nie rozumie świata. Kiedy ktoś jest mądry, to świat go nie rozumie.
- Autor: Władysław Sikora.
[edytuj] Spotkanie z inkwizycją – Kopernik
- Jak przeczytają książkę to jestem spalony.
- Wielki Inkwizytor: (pozdrawia w ówczesnym stylu) ... Mori!
Mały Inkwizytor: ... Mori!
Kopernik: (w ukłonach) Memento mori. Czym mogę służyć?
Mały Inkwizytor: Święta Inkwizycja!
Kopernik: No, no, nie taka znów święta.
- Wielki Inkwizytor: Podobno ruszyłeś Ziemię...
Kopernik: Jak Boga kocham, ogródek tylko skopałem.
Wielki Inkwizytor: Kręcisz Kopernik. Napisałeś książkę O obrotach 1 ciał niebieskich.
Kopernik: To kryminał. O policjantach w lunaparku.
[edytuj] Śmierć u lekarza
- Śmierć ciągnie pacjenta za policzki: No... (zamyka mu oczy) Ach, śpij, kochanie...
- Autor: Władysław Sikora, współpraca Dariusz Kamys.
[edytuj] Wal głową w ścianę
- Takie małe jebudu...
Cię ukoi bez trudu.
- Wal głową w ścianę!
To pomoże każdemu.
Wybierz miękki kawałek
I uderz z rozbiegu!
Na problemy i smutki
Wal w ścianę do skutku.
Masz problem z rozbiegiem...?
To poproś kolegę.- Autor: Władysław Sikora.
[edytuj] Serca jak motyle, 1996
[edytuj] Amorek
- Komisarz: Dobry wieczór. Proszę Państwa, miesiąc temu tu, na tej ławce, zostali nieszczęśliwie zakochani Mirosław N. i Aneta W. Według świadków w okolicy kręcił się podejrzany osobnik uzbrojony w łuk i szczały. Nooo, w toku czynności śledczych zatrzymaliśmy domniemanego sprawce. Powiedzcie, jak to było...
Amorek: Jak, jak?? Normalnie. Tu na ławce siedział facet i facetka. Nie rozmawiali z sobą. Taa... albo się nie znają, albo się znają! Tu wiosna w koło! Kwiaty czuć! Ptaki drą ryje! A oni nic!
Komisarz: Proszę używać ogólnie przyjętych sformułowań: Słychać ptasie trele, a kwiaty pachną oszałamiająco!- Autor: Władysław Sikora.
- Od drzewa, do drzewa za łuk i sru! Wysłałem strzałę miłości.
- Postać: Amorek.
- Autor: Władysław Sikora.
- (...) zdziczałe amory nadal niebezpieczne.
- Postać: Komisarz.
- Autor: Władysław Sikora.
[edytuj] Bom subtelny
- Ja?... Casanova się nie podoba...?! Kobieto, nie kompromituj swojej płci!
- Casanova: Jak pani na imię?
Nieznajoma: Nabuchodonozor.
Casanova: Oryginalne imię dla kobiety.
- Kobieto na ławce, możesz sobie posiedzieć koło mnie, ale żadnego padania do nóg, żadnego sapania, żadnych pisków.
- Autor: Władysław Sikora.
[edytuj] Cierpienia Gregora
- Służąca: Bo stryj Leon miał zawał i się bardzo męczył, ale chyba już nie, bo umarł.
Ojciec: Od razu wiedziałem, że to będzie nie na temat!
- Gregor: Kocham kobietę.
Matka: Och.
Ojciec: Kobietę? To straszne! Masz w domu tatę, mamę, misia, a wywlokłeś uczucie na miasto.
Służąca: Można się wtrącić?
Matka: Nie.
Ojciec: Kim jest ta zdzira?!
Matka: Powiedziałeś zdzira?
Ojciec: Tak.
Matka: Och!
Narrator: Matka pogrąża się w zadumie.
Matka: (z namiętnością) Dum, dum, dum.
- Gregor: O Boże! Nie czuję napięcia!!!
Matka: Och!
Ojciec: Gergor, ty zawsze byłeś dupowaty!
- Gregor: Odchodzę z tego domu. Tu obrażają moją zdzirę!
Ojciec: Gregor... Przeklinam cię na drogę: Psiakrew!- Autor: Joanna Kołaczkowska.
[edytuj] Dziura w sercu
- Bo w sercu mam dziurę wielkości miłości,
Której nic nie zatka
Ani wódka, ani sałatka,
Tylko uczucie gorące.
- Nie kocha mnie nikt,
Nie lubi mnie nikt,
Może nieładny jestem,
Zosia nie kocha mnie,
Kasia nie kocha mnie,
Wiele mnie nie kocha jeszcze.- Autor: Władysław Sikora.
[edytuj] Fortepianista
- Nie musi być ładny zbyt
Byle znał na fortepian chwyt
Ani bogaty nie musi być
Ani książę, ani szycha,
byle był fortepianista
i pomykał.- Autor: Władysław Sikora.
[edytuj] Jaki piękny wieczór
- Tak to spadło na mnie jak... Jakbym przechodził pod gałęzią, na której siedzi ptak... i nagle!... marynarka do prania.
- To przy tobie tak powietrze się ożwawiło. Nigdy wcześniej nie spotkałem żwawego powietrza.
- Zakończmy to romantycznie, jak prawdziwa kobieta i prawdziwy mężczyzna. Ty się otruj, a ja się upiję.
- Autor: Władysław Sikora.
[edytuj] Tak się umiera
- Jestem rozczarowany. Tyle gadania, a on się zwyczajnie obalił!
- Niby przyjaciel, a kobietę mi wychapał.
[edytuj] Zięć wawelski
- Tato: „Kotusiu”! To co? Już ze sobą spali.
Narzeczony: Ja przepraszam. My z Lolą tylko za rękę.
Brat: No masz. Niezdara!
- Narzeczony zaraz przyjdzie się oświadczyć, a tu mi z rodziny świnie wychodzą.
- Tato: Słyszałeś, że Lola ma narzeczonego...?
Brat: Phi, ja miałem grypę. Przeszło. Jej też przejdzie, musi jeść czosnek, dużo czosnku!
[edytuj] Dzikie muzy
[edytuj] Aktorzy to świnie
- Aktor: A mama pani to chyba nie lubi artystów?
Fanka: Nie lubi! Znała kiedyś takiego, ale jej nakłamał, pieniądze ukradł i wszystkie biżuterie i uciekł. I później to go tylko we filmie widziała, jak w pociągu przejeżdżał.
Aktor: Wszystko ukradł... ?
Fanka: Mnie zostawił. Ale mama mówiła, że to normalne i zaczęła mnie wychowywać!
- Mama ostrzegała, że artyści to świnie!
[edytuj] Dokąd zmierza narrator
- A więc niech stanie się skecz!
- Narrator: Do dupy to.
Aktor: I to było jedyne, co Narrator miał do powiedzenia OD SIEBIE.
- Teatr jest nieograniczoną swobodą wcieleń. Ja aktor odkrywam siebie w teatrze. To fascynujące, jaki jestem fajny!
- Autor: Władysław Sikora.
[edytuj] Hitler
- Co ja ludziom powiem? Przegrałem wojnę! Oj, jak się Goebels dowie!.. Będzie bił trzcinką.
- Goebels, Goebels – głupi mebel.
- Hańba! Donner Wetter! Obelga! Ein, zwei! Wstyd! Hańba! Niemcy! Eine kleine Maedchen! RMF FM!!!
- Johan (podnosząc rękę do góry): Myłem!
Hitler (podnosząc rękę do góry): Myłem!
[edytuj] Monolog
- Proszę państwa. Przyszła pora na monolog. Monolog jest starą formą sceniczną, gdzie mówi jedna osoba. Ja, będąc przykładem jednej osoby, wygłaszam właśnie monolog. Mój monolog zaczyna się słowami: „Proszę państwa. Przyszła pora na monolog. Monolog jest starą formą sceniczną, gdzie mówi jedna osoba. Ja, będąc przykładem jednej osoby wygłaszam właśnie...” itd. Zaś monolog mój skończy się słowami: „ojej, zdarza się”. Zostaje oczywiście cały środek. I ten środek wypada właśnie teraz. Więc w środku monologu mam tekst: „Zostaje oczywiście cały środek. I ten środek wypada właśnie teraz.” Zauważyliście, że wszystko się już w tym monologu zapętliło...(...) Z powodu tych zapętleń nie starczyło miejsca na treść. Ojej, zdarza się.
[edytuj] Nie mów do mnie „misiu”
- Kiedy cię poznałam to nie byłeś taki,
Byłeś taki silny, świeży,
Podziwiali cię chłopaki,
A dziewczynom włos się jeżył.
Teraz na twój widok, misiu,
Żadna już nie zrobi siusiu.
- Nie mów do mnie „misiu”,
Nie mów do mnie „misiu”!
Mów do mnie „tygrysie”!!!
Mów do mnie „tygrysie”!!! Łaaał!!!- Autor: Władysław Sikora.
[edytuj] Panna Viola
- I co wieczór kilku panów,
A wieczorów wiele było,
Coraz bardziej poszczypana
Panna Viola puchnie z tyłu,
A więc apel
W imieniu Violi:
Nie szczypcie w talent,
To boli.- Autor: Władysław Sikora.
[edytuj] Raz w Paryżu
- Trzeba było mnie tworzyć z wierszy Goethego, a nie swoich.
- Poetka Ara: Wy, malarze, to tylko pędzel, paleta i maziać! Namaziaj mnie!
Malarz Stefanjo: Nie, tego faceta maziam.
Poetka Ara: Ech, wy. Nie widzicie piękna wewnętrznego.
Malarz Stefanjo: Widzę. Tylko piękno wewnętrzne maluję pod spodem, a na wierzchu tego faceta.
Poetka Ara: My, poeci, jesteśmy eteryczni, a wy to metry i kilogramy. Układ SI. My jesteśmy nienamacalni... Obcujemy z eterem.
Malarz Stefanjo: My z terpentyną. Też można się nawąchać.- Autor: Władysław Sikora.
- Zobacz też: poeta, malarz
[edytuj] Scenariusz dla trzech aktorów, aktorkę i reżysera
- Boże! Załamał mnie! Jednym zdaniem wysłał mnie do dupy!
- Pomyślałam, że autor chciał to napisać, tylko odwagi nie miał... ale już tak nie myślę.
- Rozważając istotę teatru dochodzę do wniosku, że to ułuda, mara jakaś.
[edytuj] Stado Learów
- Z pana Otello jak z gazety firanki!.. Można, ale biedą jedzie!
[edytuj] Trąbka dla gubernatora
[edytuj] Julia przekonuje gubernatora do Nowego
- Julia: Bo miłość jest jak poranek, jak pierwszy promyk słońca...
Gubernator: To na początku. Później jest jak południe, jak 40 w cieniu.
- Kurde, miałam prowadzić tu edukację, a na razie wypożyczyłam tylko jedną książkę i to obcemu.
- (...) przed edukacją trzeba się bronić błyskawicznie.
- Przyjechałam tu edukować. Miało być dużo małych niewykształconych dzieci, a jest mało dużych niechętnych ignorantów. Pojechałam, zobaczyłam i zostałam zmarginalizowana. Veni, vidi, marginelli.
[edytuj] Przybywa Rudolf (Rozmowa Rudolfa z Nowym)
- Nie pijesz – znaczy anarchista.
- Ściemniamy razem, ale konsumpcją zajmuję się sam. Ty mi wypożyczysz te twoje gadane. Ma być nastrojowo. Wiesz, Szekspir, Goethe i inne uru-buru.
- Żadnych kobiet! Kobiety to Judasze!
- Autor: Władysław Sikora.
[edytuj] Rudolf napada na gubernatora i Julię
- Julia: Nie zabijaj mnie!
Rudolf: Nigdy bym nie zabił pięknej kobiety.
Julia: Przysięgasz?
Rudolf: Przysięgam!
Julia: To ja przysięgam, że jestem piękna.
- Tak pięknej urody nie wolno kalać myśleniem. Książki pasują do ciebie jak wół do karety.
- Ty, widzę w żałobie, a ja nie lubię podrywać na smutno.
- Autor: Władysław Sikora.
[edytuj] Spotkanie Artura i Rudolfa
- Co się tak patrzysz? Zobacz, czy cię nie ma za kulisami...
- Musiałbym się z koniem na głowy zamienić.
[edytuj] Różne
[edytuj] Co na to policja
- Bo mnie forsa jakoś się nie trzyma,
Wczoraj zgubiłem 20 złotych.
- Co na to policja?
Czemu nic nie robi?
Niech mi da pieniądze!
Niech mnie przyozdobi!
Jeśli ma być równość,
Tak jak mówi się,
Niech mi zrobi dobrze
Albo innym źle!
[edytuj] Dokąd to leci (Kretyni)
- Jedzie kretyn, jedzie
W wagonie sypialnym
I ma skośne oczy,
Bo jest orientalny.
- Leci, leci drugi,
Cały w kropki bordo,
Jeżeli nie zwolni,
Zaryje gdzieś mordą!
- Płynie kretyn, płynie,
Płynie krytą żabką,
Jeśli nie wypłynie,
Znajdą go pod Rabką.
- Tak kretynów stano krąży,
A za nimi morał dąży,
Morał – jak najgłupszy w świecie,
Że kretynów nie złapiecie!
[edytuj] Jaki jestem mądry
- Szkoła niepotrzebna,
kiedy mądra głowa,
ani Oxford, ani Cambridge,
ani podstawowa...
- Taki jestem mądry i inteligentny,
taki rozum w głowie mam,
że się ledwie mieści.
Ja na rozum mam dowody:
rozwiązałem rebus!
Coś takiego w głowie mam...
Doktor mówi... że...
... mózg...
[edytuj] Ludzie, lepiej się prowadźcie
- Chłop zalał się w trupa.
Jak wypił – tak upadł.(...)
A gdyby zjadł sera,
La, la, la, la, la,
Nie leżałby teraz.
- Choć miejsca dość w łóżku (...)
I dwie są poduszki (...),
Nie trzeba się tłoczyć,
Nie, nie, nie, nie!
A oni się tłoczą!
- Człek czuje się lepszy,
Jak innych opieprzy (...).
[edytuj] Moja największa miłość
- (...) wbity w jezioro, nieczuły jak boja.
- Nie będzie pod jesień listów listonosz,
nie będzie listonosz przynosił pod jesień.
Ty nawet wiosłaś nie zmoczył, by do mnie
przypłynąć. Nie będziesz miał, chamie, wspomnień!
[edytuj] Mucha
- Ale przyszedł czas najwyższy
Muchom rzec: „Go home!
Wracać, muchy, tam – skąd przyszły!
Won na drzewo, won!”
- Mucha to jest zwierzę głupie,
Co siada na kupie.
- Nie dla muchy nasze mury,
Nasza miłość do natury,
Nieprzyjemnym trzeba być,
Czas skończyć z umiarem.
Muchę trzeba zajść znienacka
I ją przekonywać packą,
Żeby opuściła miasto
Pierwszym autokarem.
- Taka mucha w domu lata,
Na nie swoich lampach siada,
Na komorne się nie składa, owad zły!
[edytuj] Nie lubię wampirów
- Ja wstaję codziennie na 7.00 do pracy,
z siekierą się w nocy nie pętam,
ja wyspać się muszę, lecz kiedyś się wkurzę:
wytłukę w niedzielę i święta!
- Nie lubię wampirów jak jasna cholera,
jak spotkam, natrzaskam po ryju!
To straszna hołota, bo brzydsza od błota,
a rzuca się wszystkim na szyję.
Nie lubię wampirów, bo ryje to brzydkie,
a zęby ma gorsze od zwierzy:
te zęby wystają, zahaczy w tramwaju
i robią się dziury w odzieży.- Zobacz też: wampir
[edytuj] Prawdziwych Cyganów już nie ma...
- Cygan mieszkał tam, gdzie chciał.
- I gdy pytam cicho siebie,
czego żal ci szczerze...
Gdy przez okno sąsiad wypadł -
żal! Że mieszkał na parterze...!
- I koni nie ma raczej,
i czort wie jeszcze czego,
co wyliczę, to wyliczę...
lecz mi jakoś nie żal tego...
[edytuj] Przybyłą rodzina
- Dzieciom kły rosną i futro.
- Fajnie jest mieć rodzinę na wsi. Fajnie jest mieć rodzinę w mieście. Fajnie jest mieć rodzinę w Ameryce. Im dalej, tym fajniej.
[edytuj] Umarł grabarz
- A ludzie teraz chodzą
I się dziwią teraz (...),
Że pan grabarz fachowiec,
A jednak umiera.
[edytuj] Zasbarkada apokalipsa
- Ma niedola się zaczęła
W samym środku lata,
Na przeciągu jadłem loda
I złapałem katar.
Moja mama mi zrobiła
Napar z różnych ziółek,
Jak po ziołach tych kichnąłem,
Książki zwiało z półek.
- Od kichania lecą szyby,
Stąd przeciąg co chwilę,
Od przeciągu katar rośnie:
Perpetuum mobile...
[edytuj] Zmodernizowana Calineczka, czyli biografia Zdzisi
- Chrabąszcz, Kret i Ropuch sobie wymyślili,
Że są bardzo ładni; że są bardzo mili.
Śliczne młode dziewczę upatrzyli sobie:
MNIE se upatrzyli. Co ja teraz zrobię?!
- Zatem dam zadanie,
Że ten mnie dostanie,
Który granat połknie
I w ognisku stanie!