Juliusz Machulski

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów

Juliusz Machulski

Juliusz Jan Machulski (ur. 1955) – polski reżyser, scenarzysta, aktor, producent filmowy; syn Haliny i Jana Machulskiego.

[edytuj] Wypowiedzi

  • Komedia jest bardzo wdzięcznym i szlachetnym gatunkiem. Rozbawić człowieka jest znacznie trudniej niż zmusić do płaczu czy przestraszyć. Poza tym szczypta komediowości i dystansu osładza tę gorycz, wynikającą z tematów, których realizacji się podejmuję. W takiej formie lepiej się to ogląda. Formuła komediowa umożliwia pewne skróty, uproszczenia, pozwala przy użyciu mniejszej ilości środków powiedzieć o wiele więcej, niż w poważnym dramacie psychologicznym, czy publicystycznym. Najlepszym dowodem na to są filmy Stanisława Barei, który portretował peerelowskie wynaturzenia przy pomocy komediowej estetyki i wynikających z niej skrótów. Cała szkoła moralnego niepokoju nie jest warta jednego filmu Barei.
  • Moim zadaniem jest sprawić, żeby ludzie przyszli do kina, i spowodować, żeby wyszli z niego wstrząśnięci, wzruszeni, lub przynajmniej rozbawieni. To wszystko.
    • Źródło: „Film”, 1985, nr 21.
  • My się wszyscy jeszcze uczymy, a jest to ciężka nauka, ponieważ mamy trochę cięższe warunki niż na przykład Amerykanie. W Polsce jest mniejszy rynek i w związku z tym na filmy przeznacza się mniejsze pieniądze. Myślę, że najbliżej ideału takiego prawdziwego producenta jest Lew Rywin. Ja jestem producentem trochę z konieczności. Cały czas nie jest to jednak, być może na szczęście, taka funkcja producenta jak to ma miejsce w Ameryce. Grupa naszych producentów, to zwykle ludzie, którzy byli reżyserami i wiedzą na czym polega ten zawód. W tej chwili nasza kinematografia nie jest już kinematografią reżyserską, ale kinematografią producencką z ukłonem w stronę reżysera. Pozwalamy reżyserom na więcej niż bezwzględny i ograniczony producent amerykański. Choć w Ameryce nie brak wybitnych producentów o reżyserskiej proweniencji, takich jak Steven Spielberg czy Sydney Pollack.
  • Praca nad scenariuszem w moim przypadku przebiega etapowo. Najpierw plączą mi się po głowie pojedyncze myśli: pomysły na postaci, czy sceny, które dopiero staram się ze sobą połączyć. Zasiadając do pisania mam już w głowie ogólny zarys filmu, jak również pewne pomysły dotyczące obsady (...).
  • Przypomniałem sobie dlaczego akcję „Vabanku” umieściłem w przedwojennej Polsce. Zależało mi na realizmie. Chciałem, żeby zarówno pieniądze jak i policjanci byli prawdziwi, a ponieważ robiłem to w czasach PRL i nie marzyło mi się nawet, że kiedyś będę żył w takim kraju jak teraz, to zdecydowałem się umieszczenie akcji w latach 30. ubiegłego wieku. Dziś tego rodzaju zabiegi nie są już potrzebne.
  • Robiąc ten film, starałem się myśleć, tak jak myślał autor scenariusza Jarosław Sokół, kategoriami tych ludzi ze wsi. Ich uczuciami, biorąc przez cały czas pod uwagę ich trudne położenie. Miasto pojawia się w tym filmie jako przeciwwaga dla wsi i to właśnie ono jest przedstawione w krzywym zwierciadle. Szczególnie klasa nowobogackich, młodych biznesmenów. To raczej oni mogą się poczuć obrażeni, ale na szczęście ci ludzie mają odpowiedni dystans do tego, co robią i w ogóle do świata.
  • (...) zawsze staram się, żeby aktor miał komfort pracy. Kiedy czuję, że aktor nie jest przekonany do proponowanej mu przeze mnie roli, to staram się nie naciskać.

[edytuj] Tańczący z VIP-ami

  • Był taki wypadek, kiedy powstańcom w sierpniu leciała para z ust, bo kręcono w styczniu. Żeby to jakoś ukryć, reżyser wymyślił, by nakarmić aktorów lodami. Para przestała lecieć, ale za to wargi mieli tak zmarznięte, że z trudem wypowiadali dialogi.
  • Dziś na planie Krzysio Jaroszyński, prywatnie mąż Eli Zającówny, która już zrobiła swoje i teraz skupia się, by rodzić.(...) Krzysiek (to jego debiut) gra telewizyjnego świra od teledysków, Halaya. Chłop ma poczucie humoru, więc idzie z nim szybko, jak po maśle. Do tego tak się przejął rolą, że nawymyślał sobie grepsów, aż mu żona potem zazdrościła.
  • Jak zwykle czynnik czasu (140 scen w 55 dni!) gra decydującą rolę. Oczywiście doświadczony rekwizytor zdaje sobie z tego sprawę. Wołam ich jednak, doświadczonych rekwizytorów, i opowiadam anegdotę o czołgu. Na zdjęciach miał być czołg. Dzień przed zdjęciami okazało się, że z czołgiem są kłopoty, za to będzie motocykl z karabinem maszynowym w koszu. W dniu zdjęć okazało się, że jest dwóch facetów z taczką. Z tym że jeden ma czas tylko do czternastej.
  • Jak zwykle w porze obiadu zjawia się Boguś Sobczuk. „Chłopie, ale straciłeś! – krzyczymy. – Były konie!” „Jakie?” – pyta podniecony Boguś. „Eee, nie ma czego żałować. Same brązowe...” – odpowiada Janusz Gauer. Boguś zwija się jak smagnięty batem. „Błagam! Tylko nie brązowe! Na miłość Boską! Nie brązowe! GNIADE!!!”
  • Marek Kondrat zagrał tak, że wszyscy płakali ze śmiechu. To rzeczywiście najśmieszniejsza scena w filmie, którą od dawna chciałem nakręcić.
  • Nasza kinematografia tak długo będzie rękodziełem i amatorszczyzną, jak długo wszystko będzie zależało od umiejętności jednego człowieka, najczęściej reżysera.
    Wiecie, jak długo? Bo? Dłużej... dłużej... Zawsze.
  • Sukces wielu filmów polega właśnie na tym, że aktorzy, których od dawna przyzwyczailiśmy się oglądać w jednym typie ról, nagle zaskakują nas czymś nieoczekiwanym.
  • (...) tak z ręką na sercu, z aktorami nigdy nic nie wiadomo; kiedy są serio, kiedy udają?
  • W zasadzie nie mam nic przeciwko udziałowi aktorów w życiu społecznym czy politycznym, zwłaszcza tych, których film czy teatr nie bardzo potrzebuje (np. Ronald Reagan). Natomiast jestem przeciwko zajmowaniu się naraz jednym i drugim, bo zawsze coś cierpi. Pół biedy, jeśli polityka.
  • Wojtek Malajkat i Czarek Pazura studiowali w Łódzkiej Szkole Filmowej na jednym roku. Bardzo się lubią, dlatego gdy tylko są razem na planie, natychmiast skaczą sobie do oczu.

[edytuj] O Juliuszu Machulskim

  • Wskoczył do naszego kina bez biletu, nikogo nie pytając o zdanie (...). Jak bomba wpadł w monotonny filmowy krajobraz, między dostojnych mistrzów i natchnionych kabotynów. (...) Zachwiał hierarchię, potasował kryteria, uwiódł publiczność. Przewietrzył nasze kino od piwnic po strych. (...) Machulski rehabilituje komedię, nobilituje kino popularne.(...) Śmieje się z nas, z siebie i pozwala śmiać się innym.
    • Autor: Maciej Pawlicki.
    • Źródło: „Film”, 1987, nr 14.

Zobacz też: