Harlan Coben

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów

Harlan Coben

Harlan Coben (ur. 1962) – amerykański pisarz powieści kryminalnych.

Spis treści

[edytuj] Jeden fałszywy ruch

  • Gdyby Bóg obdarzył go drugim rozumiem, to ten rozum umarłby z samotności.
  • – Niech to nie zabrzmi ckliwie, – odezwał się Myron – ale gdyby FJ mnie zabił...
    – To spędziłbym kilka przyjemnych miesięcy na rozrzucaniu kawałeczków jego genitaliów po Nowej Anglii – odparł Win. – A potem pewnie bym go zabił...
    Myron uśmiechnął się.
    – Dlaczego po Nowej Anglii? – spytał.
    – Bo ją lubię. A w Nowym Jorku czułbym się bez ciebie samotny.

[edytuj] Najczarniejszy strach

  • Czas i nadzieja sieją ziarna rozpaczy.
  • – Czego się boisz najbardziej? – szepcze głos.-Zamknij oczy i wyobraź sobie najczarniejszy strach. Widzisz? Czujesz? Najgorszą udrękę dostępna wyobraźni? -Tak – mówię po dłuższym milczeniu. -dobrze. A teraz wyobraź sobie coś gorszego, znacznie, znacznie gorszego....
  • Zaczęłam wrzucać jej rzeczy do pudeł. Ale trudno jest spakować czyjeś życie.

[edytuj] Bez śladu

  • Prawdziwe było jedynie cierpienie. Reszta twoich uczuć to okrutna złuda.
  • Zwycięzca nigdy się nie poddaje, poddający się nigdy nie zwycięża.

[edytuj] Niewinny

  • Szczęście jest tak delikatne, tak nietrwałe, że może je zniszczyć byle podmuch.
  • Świat nie jest ani okrutny, ani radosny. Jest po prostu chaosem pędzących na oślep cząsteczek, mieszaniną reagujących ze sobą substancji chemicznych. Nie ma w nim prawdziwego ładu. Nie ma uświęconego potępienia zła i zwycięstwa słusznej sprawy.
  • Zło podąża za niektórymi ludźmi. Przyczepia się do nich i nigdy ich nie opuszcza.
  • Wcale nie chciałeś go zabić...

[edytuj] Nie mów nikomu

  • Czasem pakujemy stare rzeczy i chowamy je na strychu, nigdy nie zamierzając ich wyjmować, ale nie potrafimy się ich pozbyć. Pewnie tak samo jak marzeń.
  • Dwadzieścia jeden znaków. Policzyłem je już cztery razy. To okrutny, głupi żart. Wiedziałem o tym. Zacisnąłem pięść. Zastanawiałem się, co za zasrany skurwysyn wysłał tę wiadomość. Poczta elektroniczna pozwala zachować anonimowość – zachęcając technotchórzy.
  • Możesz ufać naturze, ale nie człowiekowi.
  • Są takie miejsca, do których nie należy zapuszczać się myślami, ale one i tak tam podążają.

[edytuj] Bez pożegnania

  • Może właśnie na tym polega odwaga – kiedy człowiek już o nic nie dba.
  • śpiewał, że możemy być tacy, jak oni, jak Romeo i Julia. Innymi słowy – martwi.
  • Tak to już bywa z banałami, że często trafiają w sedno.
  • Zanim ruszysz naprzód, musisz spojrzeć wstecz.
  • Życie rzadko jest sprawiedliwe. Bóg nie rozdziela nieszczęść równo.

[edytuj] Błękitna Krew

  • Ludzie kochają zwycięzcę. Podziwiają go. Zachwycają się nim, więcej, wielbią. Opisują go, używając słów takich jak bohater, odwaga i wytrwałość. Garną do niego, chcą go dotykać. Pragną być tacy, jak on.[...] Ale dlaczego? Jakie cechy zwycięzcy chcemy naśladować? Jego zaślepioną pogoń za czczą chwałą? Jego rozdętą samolubną obsesję, by zawiesić na szyi kawałek metalu? Gotowość poświęcenia wszystkiego, w tym ludzi, żeby w imię zdobycia tandetnej statuetki być lepszym od innych na sztucznej nawierzchni? [...] Dlaczego oklaskujemy ten egoizm, tę miłość własną?
  • Nie trzeba skakać do piekła, żeby wiedzieć, że jest tam gorąco.
  • Żeglowanie na spokojnych wodach nie oznacza, ze nie wpadniesz na górę lodową...

[edytuj] Tylko jedno spojrzenie

  • Dziecino, nawet twoje najlepsze wspomnienia z czasem zblakną jak atrament.
  • Dzieci cierpiały.[..] wiedziała, że to cena za posiadanie czułego i kochającego ojca. Jego utrata nigdy nie przestaje boleć.
  • Może kiedy wszystko zostało już powiedziane i przesądzone, chcę się łudzić, że jestem człowiekiem.

[edytuj] Obiecaj mi

  • Czy widzę w Twoim ręku broń, czy tak się cieszysz na mój widok?
  • Każdy wybiera swoje własne wojny.
  • Najpierw rezygnujesz z drobiazgów, potem z większych rzeczy, a w końcu z wszystkiego. Śmiejesz się coraz ciszej, aż wreszcie zupełnie przestajesz się śmiać. Twój uśmiech przygasa, aż staje się tylko imitacją radości, czymś nakładanym jak makijaż.
  • Płomień gniewu opada, powoli przygasa. Rany się goją. Kiedy jednak pozwalasz, żeby tak się stało, umiera też część twojej duszy.

[edytuj] Ostatni szczegół

  • Chcą być ekolożkami? Chcą się zbliżyć do natury? No, to muszą zrozumieć powszechne prawo przyrody: zabijasz albo giniesz.
  • Czasem chcesz uciec od świata, czasem chcesz uciec od siebie.
  • Jeśli Myron nie wróci – dodał Win takim tonem, jakby pytał o godzinę – Zabiję Zorrę albo nie. Zdecyduję we właściwym czasie. Bądź jednak pewien, że użyję moich znacznych wpływów, pieniędzy i wysiłku, żeby cię odnaleźć. Wyznaczę nagrody. Będę szukał. Nie spocznę. Znajdę cię. Dopadnę, ale nie zabiję. Zrozumiałeś?
  • – Moglibyśmy pochwycić Pata innym razem i zmusić go do mówienia.
    – Zmusić?
    – Tak.
    – To znaczy, pobić go? Torturować?
    – Tak.
    – Beze mnie.
    – Dorośnij Myron. Oto prosta analiza kosztów i zysków: zadając przejściowy ból naruszycielowi prawa, znacznie obniżasz ryzyko, że cię zabije. To oczywiste. – Win zerknął na Myrona. – Przy okazji, wyglądasz jak nieszczęście.
    – Żałuj, żeś nie widział mojego przeciwnika – odparł Myron i spytał – Zabiłeś Zorrę?
    Win uśmiechnął się.
    – Przecież mnie znasz.
    – Nie, Win, nie znam cię. Zabiłeś go?
    Win podjechał pod bar Motormaniak i zaparkował.
    – Wejdź i się rozejrzyj – powiedział.
    – Po co tu wróciliśmy?
    – Z dwóch powodów. Po pierwsze, nie wychodziłeś stąd.
    – Nie?
    – Przysięgnę, że byłeś ty cały wieczór. Wyszedłeś z Patem na chwilkę. Rozkosz to potwierdzi. – Win uśmiechnął się. – Zorra również.
    – Nie zabiłeś go?
    – Jej. Zorra woli, żeby nazywać go nią.
    – Nie zabiłeś jej?
    – Oczywiście, że nie.
    Wysiedli z samochodu.
    – Zaskoczyłeś mnie – rzekł Myron.
  • Nie odkładaj na jutro tego, co trzeba zniszczyć dzisiaj.
  • – O czym ty mówisz
    – O nas. Sophie Mayor zarzuciła mi, że robimy to samo, co ona. Bierzemy prawo w swoje ręce. Łamiemy zasady.
    – No i?
    – To nie jest w porządku.
    – Och, daruj sobie.
  • – Hester Crimstein okręciła się wokół własnej osi i zniknęła w kamienicy. Myron spojrzał na Wina, który, zgięty wpół, przyglądał się właśnie jego spodniom w kroku.
    – Co ty robisz? – spytał.
    – Sprawdzam – rzekła Win, patrząc wciąż na krok spodni – czy zostawiła ci choć ćwiartkę jądra.
    – Bardzo śmieszne. Do czego piła, mówiąc, że w prokuraturze nie lubią pryncypała Esperanzy?
    – Nie mam pojęcia... Ale się o to nie obwiniaj.
    – O co?
    – Że twój wdzięk wyraźnie przygasł. Zapomniałeś o najważniejszym.
    – O czym?
    – O romansie pani Crimstein z Esperanzą.
    – No tak – odparł Myron, pojmując, dokąd to zmierza. – Hester to na pewno lesbijka.
    – Właśnie. To jedyne racjonalne wyjaśnienie, dlaczego ci się oparła.
    – Albo w grę wchodzi zjawisko paranormalne.
    Poszli.
    – Potwierdza to ponadto słuszność zatrważającej konstatacji – rzekł Win.
    – Jakiej?
    – Że gros kobiet, z jakimi się stykasz, to lesbijki.
    – Prawie wszystkie.
  • Odpowiedzi nigdy nie zjawiają się z okrzykiem „Eureka!”. Potykając się, zmierzasz ku nim często w zupełnych ciemnościach. Z trudem przemierzasz nocą ciemny pokój, wpadasz na rzeczy, których nie widzisz, mozolnie brniesz naprzód, siniaczysz sobie golenie, przewracasz się, wstajesz, po omacku wędrujesz od ściany do ściany i liczysz, że w końcu natrafisz dłonią na kontakt. A potem – by pozostać przy tej kiepskiej, lecz niestety trafnej analogii – gdy nim pstrykniesz i pokój zaleje światło, niekiedy odkrywasz, że pokój ten wygląda tak, jak go sobie wyobrażałeś. I wtedy zadajesz sobie pytanie, czy nie lepiej byłoby, gdybyś na zawsze pozostał w mroku.
  • – Przyznaj, że cię intryguję.
    – Owszem.
    – No i?
    – Intryguje mnie też, co myśli skaczący z drapacza chmur, zanim plaśnie na chodnik.
  • Stajesz przed przeciwnikiem i wiesz, że możesz z nim wygrać, bo ten przeciwnik to ty. A ty wiesz, jak ze sobą wygrać. Pamiętaj, jesteś swoim przeciwnikiem. Twój przeciwnik to ty.
  • – To ty jesteś twoim pistoletem – skontrował Myron.
    – On również.
    – Słusznie.
    – Skoro on jest moim pistoletem, a mój pistolet go zabije, będzie to samobójstwo – skonstatował Win.
  • – To wygląda na plan – rzekł Win.
    – Dobry?
    – Tego nie powiedziałem.
  • Życie składa się z fal. Zdaniem niektórych filozofów wszystko, co robimy, zmienia świat. Nawet najprostsze czynności. Na przykład to, że wychodzisz z domu pięć minut później, jedziesz inną trasą do pracy, odmienia całe twoje dalsze życie. Wprawdzie nie w pełni się z tym zgadzam, ale jeśli chodzi o rzeczy istotne, sądzę, że każda fala pozostawia trwały ślad.
  • Życie składa się z małych tajemnic.
W innych językach