Ha-Joon Chang

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Skocz do: nawigacji, wyszukiwania
To są cytaty z osoby noszącej koreańskie nazwisko Chang.
Ha-Joon Chang

Ha-Joon Chang (kor. 張夏准, ur. 1963) – koreański ekonomista, profesor Narodowego Uniwersytetu w Seulu i wykładowca ekonomii rozwoju na Uniwersytecie Cambridge.

  • 70 proc. (podatku dochodowego dla najbogatszych)? Czemu nie? Jeśli spojrzeć na Szwecję, czy Finlandię, to widać, że gospodarka może się przy takiej stawce świetnie rozwijać. Gospodarcza praktyka pokazuje, że takie stawki nie mają wpływu na wzrost gospodarczy, bo jeśli osiągnąłeś ten próg zarobków – to tak naprawdę nie pracujesz już dla pieniędzy. Chcesz być szefem dla samej satysfakcji ze swojej pozycji, sukcesu i władzy, jak Steve Jobs, który szefował Apple’owi za dolara rocznie.
    • Źródło: rozmowa Wojciecha Orlińskiego, Wolny rynek? Nie ma czegoś takiego, „Gazeta Wyborcza”, 31 grudnia 2011–1 stycznia 2012.
    • Zobacz też: Steve Jobs, Finlandia, Szwecja
  • Ekonomiści, ze szkoły wolnorynkowej często nie zaprzątają sobie głowy faktami, bo te dla nich liczą się mniej od elegancji teoretycznego modelu. Dlatego, gdy rozmawiasz z nimi o konkretach, potrafią powiedzieć coś nieprawdziwego – na przykład (...) powiedzą ci, że potęgę amerykańskiej gospodarki zbudowano na zasadzie wolnego handlu – bo nigdy nie czytali historii USA.
    • Źródło: rozmowa Wojciecha Orlińskiego, Wolny rynek? Nie ma czegoś takiego, „Gazeta Wyborcza”, 31 grudnia 2011–1 stycznia 2012.
  • Gdy w 1819 roku w Wielkiej Brytanii przyjęto pierwszą ustawę regulującą pracę dzieci w fabrykach, która zakazywała zatrudniania dzieci młodszych niż dziewięć lat, a pracę starszych ograniczała zaledwie do 12 godzin dziennie, krytykowano, że to niedopuszczalna ingerencja państwa w wolny rynek. Zatrudnianie dzieci w fabrykach uważano wtedy za coś naturalnego.(...)
    To jest bardzo dobry przykład, bo jeśli ktoś mówi, że jest za pełną swobodą wolnego rynku, warto go zapytać, czy jest także za zatrudnianiem dzieci w kopalniach. Jeśli ten ktoś nie pochodzi z Pakistanu ani z XVIII-wiecznej Europy, zapewne odpowie, że jest przeciw. Więc nie jest tak naprawdę za wolnym rynkiem.
    • Źródło: rozmowa Wojciecha Orlińskiego, Wolny rynek? Nie ma czegoś takiego, „Gazeta Wyborcza”, 31 grudnia 2011–1 stycznia 2012.
    • Zobacz też: kapitalizm
  • Liczby są jednoznaczne. Lata 1945-75 to złota era kapitalizmu. Nie tylko panowała większa równość społeczna, ale też gospodarka rozwijała się szybciej. Wzrost per capita dla lat 1945–75 to średnio ok. 3 proc., a ostatnie 30 lat eksperymentów z neoliberalizmem to ok. 1,5 proc. Była duża równość, więc całe społeczeństwo korzystało z owoców wzrostu. Była znaczna mobilność społeczna, więc każdy mógł mieć nadzieję, że zajdzie wysoko. Powszechne było oczekiwanie, że dzieci zajdą dalej niż rodzice. W Ameryce to wszystko zniknęło.
    • Źródło: rozmowa Wojciecha Orlińskiego, Wolny rynek? Nie ma czegoś takiego, „Gazeta Wyborcza”, 31 grudnia 2011–1 stycznia 2012.
    • Zobacz też: neoliberalizm
  • Przeciętny Amerykanin może sobie pozwolić na gromadzenie większej ilości dóbr materialnych niż zdecydowana większość innych mieszkańców globu. Wynika to z dużych nierówności dochodowych i dostępu do tanich usług, na przykład z powodu niskopłatnej pracy nielegalnych imigrantów i braku osłon socjalnych.
    • Źródło: 23 Things They Don't Tell You About Capitalism, Penguin Books Ltd, 2010.
  • Różne prywatne firmy zmuszono do inwestowania w nowe technologie. Prywatni biznesmeni nie mieli na to ochoty (...) Firma LG chciała się zajmować tekstyliami, ale rząd zmusił ją do produkcji kabli, od czego zaczęła się jej ekspansja w dziedzinie technologii. Samsung początkowo był firmą produkującą makaron, ale rząd zachęcił go w latach 60. do zajęcia się elektroniką – dla ułatwienia w pewnym momencie zakazując importu elektroniki, żeby Samsung nie musiał walczyć z konkurencją. Hyundai to była firma budowlana, ale rząd go zmusił do inwestowania w przemysł ciężki – stocznie i motoryzację. Nieźle dziś prosperuje, produkując statki i samochody, ale to nie był jego wybór.
    • Źródło: rozmowa Wojciecha Orlińskiego, Wolny rynek? Nie ma czegoś takiego, „Gazeta Wyborcza”, 31 grudnia 2011–1 stycznia 2012.
    • Zobacz też: Hyundai, LG Group, Nokia, Samsung
  • Skutkiem (wolnorynkowych) programów dostosowawczych narzucanych najuboższym krajom w latach 90. było to, że ci, którzy najbardziej potrzebowali pomocy, najwięcej stracili, a kraje najbogatsze tylko na tym zyskały.
    • Źródło: rozmowa Wojciecha Orlińskiego, Wolny rynek? Nie ma czegoś takiego, „Gazeta Wyborcza”, 31 grudnia 2011–1 stycznia 2012.
  • Trzeba odwrócić wektor globalizacji na zasadzie stopniowanego protekcjonizmu: im słabsza gospodarka, tym silniej chroniona. Na dłuższą metę opłaci się to także krajom najbogatszym.
    • Źródło: rozmowa Wojciecha Orlińskiego, Wolny rynek? Nie ma czegoś takiego, „Gazeta Wyborcza”, 31 grudnia 2011–1 stycznia 2012.
    • Zobacz też: globalizacja
  • W latach 90. w Korei do założenia przedsiębiorstwa potrzebne było 399 zezwoleń ze 199 różnych instytucji – a jednocześnie wzrost gospodarczy był na poziomie 6 proc. rocznie. To jeden z najczęstszych mitów na temat kapitalizmu, jakoby ułatwianie zakładania przedsiębiorstw promowało wzrost gospodarczy. To ma znaczenie, ale drugorzędne. Ludzie zakładają przedsiębiorstwa, gdzie widzą szansę na zarobek. Jeśli jej nie widzą, nawet jedno pozwolenie w jednej instytucji to będzie o jedno za dużo.
    • Źródło: rozmowa Wojciecha Orlińskiego, Wolny rynek? Nie ma czegoś takiego, „Gazeta Wyborcza”, 31 grudnia 2011–1 stycznia 2012.
  • Wolnorynkowa teoria zakłada racjonalność i pełny dostęp do informacji, dlatego nie umie opisać innowacyjności – bo gdyby było tak, że wszyscy się mogą wszystkiego dowiedzieć i podejmują racjonalne decyzje, to też by zainwestowali w to, co opłacalne.
    • Źródło: rozmowa Wojciecha Orlińskiego, Wolny rynek? Nie ma czegoś takiego, „Gazeta Wyborcza”, 31 grudnia 2011–1 stycznia 2012.
  • Wolny rynek to iluzja, która bierze się z tego, że pewne ograniczenia – zakaz zatrudniania dzieci w kopalniach, zakaz sprzedaży trujących samochodów – uważamy za naturalne i przestajemy je zauważać.
    • Źródło: rozmowa Wojciecha Orlińskiego, Wolny rynek? Nie ma czegoś takiego, „Gazeta Wyborcza”, 31 grudnia 2011–1 stycznia 2012.