Felix, Net i Nika
Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Felix, Net i Nika – cykl książek o przygodach trójki przyjaciół z pewnego warszawskiego gimnazjum. Autorem jest Rafał Kosik.
Spis treści |
[edytuj] Felix, Net i Nika oraz Gang Niewidzialnych Ludzi (wyd. 2004)
- – Ciekawe, czy doktor Jamnik już przyjmuje? – zastanowił się Net, patrząc na zegarek.
– Lepiej nie – powiedział Felix. – Wykryje u niej rozdwojenie osobowości, a potem przepisze aspirynę i witaminę C.
– Mówię poważnie! – prawie krzyknęła Nika i zerknęła przez ramię na schody, jakby bała się, że szkielet zejdzie za nią aż tu- Postacie: Felix, Net i Nika
- – Kratka wentylacyjna – zauważył Net, wskazując na sufit. – Całkiem spora. James Bond poszedłby tamtędy. Mam nadzieję, że nie mam klaustrofobii.
- Postać: Net do Felixa
- – Musisz to przezwyciężyć – dodał Net, kończąc w myślach? i my też?. – Wrócimy tam i pokażemy ci, że wszystko jest OK. Bolesław Łysy stoi na swoim miejscu.
– Bolesław Łysy?
– Właśnie otrzymał imię. Nie będzie taki straszny.- Postacie: Net do Niki o szkielecie
- – Ruben to przygas. – Net machnął ręką. – Ma pół mózgu. O wszystkim i tak decyduje Marcel... A właściwie... dlaczego ty zawsze chodzisz w tych martensach?
- Postać: Net o Rubenie i Marcelu
[edytuj] Felix, Net i Nika oraz Teoretycznie Możliwa Katastrofa (wyd. 2005)
- Cele są po to, żeby je osiągać.
- Ciekawe życie mają ci, którzy potrafią tę ciekawość dostrzec.
- – Rzeczy niezwykłe są na wyciągnięcie ręki.
– Trzeba tylko chcieć i potrafić je wyciągnąć.-[...]
– Właśnie...
- – No nareszcie – odezwał się Manfred. – Mniemam, że skoro mnie wywołaliście, to nie dla chęci pogawędki, tylko dlatego, że jestem niezbędnie potrzebny... Ho, ho, ho, co ja widzę... – Kamera nad ekranem odwróciła się. – Noc, winda w środku lasu... I trójka dzieci, które zamierzają z niej skorzystać. No jasne. Chcecie, żebym w razie czego powiadomił rozsądniejszą część ludzkości, gdzie szukać waszych zwłok?
– Coś w tym stylu – przytaknął Net. – Felix przeczyta ci naszą pozycję...
– Już ją ściągnąłem. Mam tego GPSa w zasięgu łączności bezprzewodowej. Kocham te nowe standardy! Za parę lat będę sobie mógł porozmawiać z czujnikiem ciśnienia w oponie samochodu przejeżdżającego obok... Zsynchronizowałem się z resztą mojej osoby, więc możecie bezpiecznie wchodzić do tej windy. Ściślej mówiąc... mogę zagwarantować jedynie, że wasze trumny nie zostaną zakopane puste...
– Dzięki, że nas podtrzymujesz na duchu – skwitował Felix. – Pogadamy, jak wrócimy na powierzchnię.- Postacie: Felix, Net i Nika w rozmowie z Manfredem
- – Uśmiechaj się – szepnął Felix.
– Mam pijawkę na karku – syknął Net. – Odczep ją, to się uśmiechnę.
– Komplant mu się zepsuł – wyjaśnił głośniej Felix, unosząc rękę. – Sytuacja opanowana.
Ludzie pokiwali głowami ze zrozumieniem, nawet współczuciem i zaczęli się rozchodzić.
– Teraz łaskawie weź swojego multitoola – powiedział wolno Net, stojąc z nienaturalnie pochyloną głową – otwórz odpowiednią końcówkę i to ze mnie zdejmij.
– Zaczekajcie – poprosiła Nika. – Ci wszyscy ludzie wyglądali, jakby sytuacja nie była wcale niezwykła.
– Znieczulica społeczna! – krzyknął roztrzęsiony Net.
– Ale może... wszystko jest OK?
– Przełożę to na twój kark i dokończymy tę rozmowę, co? – dyszał Net. – Zdejmijcie to, bo zaraz zwariuję!- Postacie: Felix, Net i Nika
[edytuj] Felix, Net i Nika oraz Pałac Snów (wyd. 2006)
- Czy jestem ostatnia paczką chipsów w sklepiku?
- Koszmary to nie seriale, prędko się nie powtórzą.
- Myłaś głowę w pralce?
- Nie trafiłaś w drzwi wagonu metra?
- – Przychodzi baba do lekarza, a lekarz Jamnik.
- Postacie: Gilbert
- Wyglądasz jak własne odbicie w witrynie sklepu mięsnego.
- Wyglądasz jakby cię przejechały schody ruchome.
- Zjadłaś robaczywy majonez?
- – Za co was wyrzucili? – zapytał Lucjan, najwyższy chłopak w klasie.
– Nie wyrzucili ich – wyjaśniła wychowawczyni.
– Zamknęli szkołę.
– Splajtowała – sprecyzował Gilbert.
– Mieliśmy tego nie mówić? – westchnął Gerald.
– To szkoła może splajtować? – zdziwił się Net.
– Dżizas... Gaśmy zbędne żarówki.- Postacie: klasa 2a, pani Jola (wychowawczyni) oraz Gerald i Gilbert
- Cała jego [Neta] twarz i dłonie były zielone.[...]
– X-man... – powiedział wolno Felix.[...]
– To przez te bułgarskie tabletki na spokojny sen...[...]
– To nie są tabletki na sen, tylko do usuwania glonów z akwarium. Coś w tym stylu, w każdym razie. Tu jest rysunek ryby.
– Aha – powiedział Net. – Aha... Myślałem, że chodzi o to, że będę zdrów jak ryba.
– Byłeś u lekarza? U gastrologa na przykład.
– Bardziej u skinologa.[...]
– Lekarz od skóry nazywa się dermatolog.
– Boję się, że ten, do którego pójdę, będzie się nazywał Jamnik.[...]
– Mógłbyś usiąść w fotelu w kącie – zaproponował [Felix]. – W lampę obok wkręcimy zieloną żarówkę i wszyscy pomyślą, że ten twój kolor to sprawa światła.
– Lepiej wkręcić czerwoną – zauważyła Nika – to mu się kolor wyrówna.
– Nie...[...] Wtedy się zrobi czarny...[...]
– A może zrobimy dla gości konkurs malowania twarzy? – podsunęła Nika.
– Ta sytuacja was bawi? – Net był już wyraźnie rozeźlony.
– Po prostu ci zazdrościmy – odparł Felix.
– Głównie zdolności fotosyntezy – dodała Nika.- Postacie: Felix, Net, Nika.
- – Imprezka już się rozkręciła, jak widzę – skwitowała Aurelia.
– To nie jest tak, jak... – Net zamknął nogą drzwi łazienki.
– To właśnie jest tak, jak – poprawiła szybko Nika. – Czego się napijesz? Niestety piwa mnie ma.[...]
– Soczek możesz mi podać.
– Stoi na stole w salonie. Nakrętkę odkręca się w lewo.- Postacie: Aurelia, Net, Nika.
- [...] [Felix] sięgnął po prezent. Był nim mały, srebrny, plastikowy piesek z przegubowymi łapkami.[...]
– Tu jest [...] napisane – Nika wzięła w dłonie pudełko – że to zabawka dla dzieci powyżej trzech lat. Co za szczęście, że Felix jest starszy! Może nie połknie żadnej małej części.- Postacie: Felix, Nika.
- – Masz zielone ucho! – zauważyła nagle Aurelia.
– A... – Net odwrócił się drugim profilem. – Jechałem tu taksówką i... facet puszczał disco polo. Aż mi ucho zzieleniało...- Postacie: Aurelia, Net.
- Tu jest dobre miejsce – ocenił Felix [będąc na drzewie]. Wklinował jedną z desek w odstęp pomiędzy dwoma konarami i otworzył zawias, tworząc w ten sposób ławeczkę z oparciem. Następnie wyciągnął z worka blat z podpórką i paskami do mocowania i w minutę zmontował stolik. Na koniec wyciągnął zieloną plandekę i rozwiesił ją między kilkoma pobliskimi gałęziami. Powstało coś w rodzaju nadrzewnej altanki. Przywiązał do najniższej gałęzi samozwijającą się drabinę sznurową.[...]
– A gdzie lodówka i telewizor? – zapytał wreszcie Net.[...] – Tam, na tej długiej gałęzi można by umieścić kibelek.[...]Pomyśl jeszcze nad piwnicą...- Postacie: Felix, Net.
- [...]jesteśmy z grubsza na wprost ulicy Sennej. [- powiedział Felix]
-Gdzie? – Net zerknął między liśćmi [drzewa].[...]
– Tam powinno być przejście. – Felix wskazał palcem przed siebie.
– To zabrzmiało jak z podręcznika dla początkujących satanistów – przestraszył się Net.- Postacie: Felix, Net.
- Poniedziałkowa lekcja geografii zaczęła się tym samym rytuałem, co poprzednio.[...]Net odmówił odpowiedzi, a Konstancja wpisała mu pałę.[...]
– Nie martw się, stary – pocieszył go Felix[...]. – W dzienniku jest nie więcej niż dwadzieścia komórek w rządku tabeli. To się niedługo skończy.- Postacie: Felix.
- – Istnieje teoria światów alternatywnych – powiedział Felix. – To coś jakby... niezdecydowanie rzeczywistości.[...]Ktoś chciał tam zrobić ulicę, ktoś inny nie chciał. W końcu wygrała koncepcja, żeby nie robić ulicy, ale wygrała tak ledwo, ledwo. Czyli, że ta ulica prawie powstała. Więc teraz ulica przeskakuje co jakiś czas ze stanu istnienia do stanu nieistnienia. Tak jak prawie zepsuta żarówka, która mruga, zamiast całkiem zgasnąć...[...]
– Aha... – Net pokiwał wolno głową. – Nie sądziłem, że kawa może robić takie rzeczy z mózgiem.- Postacie: Felix, Net.
- – Znów mamy siedzieć na drzewie? – zapytał Net.[...] – Nie możemy tam zostawić... Ja wiem? Jakichś przyrządów, mierników czy czegoś?
– Przecież mieszkamy w Polsce. Ukradną po pięciu minutach.[...]
– Oby nas nie ukradli – mruknął Net.
– Na co komu trójka gimnazjalistów? – uśmiechnęła się Nika.
– Na przeszczepy?- Postacie: Felix, Net, Nika.
- – Wpadnijmy do tego fast fooda – poradził Net.[...]
[Felix, Net i Nika] weszli do środka i zbliżyli się do wolnej kasy.
– Trzy razy mielone świńskie racice – czarująco uśmiechnął się Net – z emulgatorami, w papce z benzoesanu sodu i glutaminianu potasu polanego utwardzonymi tłuszczami z dodatkiem wypełniacza, spulchniacza i aromatu ponoć identycznego z naturalnym.[...]
– Nie... mamy czegoś takiego...
– Macie, macie.[...]Nazywacie to cheeseburgerem.[...]
– No nie! – Net zajrzał do wnętrza pudełka z cheeseburgerem. – Bułka przykleiła się do tektury.
– Zjedz z pudełkiem – poradził Felix. – To niewiele zmieni.- Postacie: Felix, Net, sprzedawczyni w fast foodzie.
- – [...]jestem już przekonany, że nie tylko drzwi, ale i całe wnętrze stale się zmienia – powiedział Felix. – Elementy pojawiają się i znikają, kiedy na nie nie patrzymy.
– Znikają też gimnazjalistki – dodał ponuro Net. – A zaraz mogą zniknąć i gimnazjaliści...
– [i]I program sztucznej inteligencji[/i] [- powiedział Manfred].
– Ty masz przynajmniej parę kopii...- Postacie: Felix, Net, Manfred (program sztucznej inteligencji).
- – Gdzie teraz jest [Clevleen]? [- zapytała Nika.]
– Nie ma jej w jednym, konkretnym miejscu [- rzekł Zegarmistrz].
– Poćwiartował ją pan? – zapytał śmiertelnie poważnie Net.- Postacie: Net, Nika, Zegarmistrz.
- – Dosyć długo już idziemy – zauważył Felix. – Czy to aby na pewno jest skrót?
– To jest niezły skrót – powtórzył mechanicznie miś, wskazując kryptę.[...]
– Grobowiec pod świątynią czcicieli Misia Uszatka? – próbował zażartować Net.- Postacie: Felix, pluszowy miś, Net.
[edytuj] Felix, Net i Nika oraz Pułapka Nieśmiertelności (wyd. 2007)
- – Przed chwilą spotkałem dziwnego gościa – Felix wciąż ściskał w dłoni czarną kopertę. – Powiedział, że jest Ponurym Żniwiarzem.
– A dlaczego ponurym? – rzucił beztrosko Net. – Kombajn mu się zepsuł?
– Chyba nie chodziło o takiego żniwiarza...- Postacie: Felix i Net
- – A może być na przykład legenda o królu Popielu i chomikach? – zapytała Klaudia.
– To były szczury, nie chomiki, kretynko – odpaliła Viola, szczupła blondynka z drugiej „b”. Popatrzyła na Klaudię z wyższością.
– Myszy, dla ścisłości – wyjaśnił Wiktor, ale nikt go nie usłyszał, bo obie klasy zaczęły się przerzucać argumentami.
– Chodziło o brak kota! Facet miał alergię na futro kota.
– Nie mógł pułapkować gryzoni mechanicznie? Przynęta, sprężyna...
– To było przed pierwszą wojną światową, kretynie. Pułapek na chomiki jeszcze nie wynaleziono.
– Chomiki są roślinożerne. To na pewno było coś innego.
– Inny gatunek chomika. Mięsożerny.
– Nie ma mięsożernych chomików!
– Są, tylko nikt ich nie chce hodować, odkąd zjadły Popiela.
– A po co on je hodował?
– Na futra! Przecież miał uczulenie na kocie, a w jakimś musiał chodzić. Sztuczne były wtedy bardzo drogie.
– Widziałeś kiedyś chomika? Na jeden nausznik by go nie starczyło.
– Zszywał je pewnie po kilka.
– Taaa... A z zębów robił groty do strzał.- Postacie: dyskusja klas 2a i 2b podczas ogłoszenia trzeciego zadania na konkurs międzyklasowy. (Zadaniem miało być omówienie dowolnej legendy, najlepiej dotyczącej Warszawy)
- – Zaraz będzie zupa grzybowa i karp po żydowsku.
– I ryba faszerowana – dodała pani Bielecka.
– Pychotka – zachwalał Net. – Macki lizać, po prostu. Ryba zmiksowana bez akwarium plus rodzyny, żelatynka i słodka marchewunia. Sushi kuca przy tym i popełnia seppuku pałeczkami.- Postacie: tata Neta, mama Neta, Net.
[edytuj] Felix, Net i Nika oraz Orbitalny Spisek (wyd. 2008)
- – Mój mąż potrafi wszystko naprawić, prawda Henry?
– O tak, kochanie.
– Ostatnio naprawił młynek do kawy.
– Naprawdę?
– Oh, Henry, nie bądź taki skromny. No powiedz panu. Prawda, że naprawiłeś młynek do kawy?
– O tak, kochanie, naprawiłem.
– Widzi pan? Naprawił.
– A czy będzie pan potrafił naprawić... to!
– O Boże! Nie, to niemożliwe!
– O Boże! To straszne!
– Przerażające!
– Mówił pan, że wszystko potrafi naprawić... Henry.
– Ale nie martwą kobietę, człowieku! Co jej się stało?!
– Osikowy kołek tkwiący w jej sercu niczego panu nie sugeruje?
– Niech mi pan nie mówi, że ona jest... że była...
– Tak, Henry. Ona jest, była wampirem. Wampirzycą.
– O Boże! Henry, tak się boję...
– W tym domu nie ma pani się czego obawiać. Jest pani moim gościem.
– Nie bój się, kochanie. Jestem przy tobie.
– Czy naprawi ją pan, Henry?
– No, sam nie wiem. Nie próbowałem nigdy naprawiać martwej wampirzycy. To trochę trudniejsze niż naprawa młynka do kawy.- Opis: cytat z filmu Krwiożercza wampirzyca III