Dzień świra

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów

Dzień świra – polski film fabularny z 2002 roku, reż. Marek Koterski.

Uwaga: W dalszej części znajdują się słowa powszechnie uznane za wulgarne.

Spis treści

[edytuj] Wypowiedzi Adasia Miauczyńskiego

  • To be, kurwa! or not to be!
    • Opis: użyte także jako slogan filmu.
  • A jeśli Polska to właśnie ta ojszczana klapa?
    • Opis: Adaś w toalecie w pociągu.
  • Albo też wcale nie płuczą ust po myciu zębów. To co oni robią z tą pastą, jedzą ją? Połykają, do kurwy nędzy, co z nią robią? Ja nawet gardło płuczę po myciu zębów. Opłukiwam.
  • Boję się rano wstać, boję się dnia, codziennie rano boję się otworzyć oczy, ze strachu przed świtem, zupełnie nie wiem, co zrobić z nadchodzącym dniem. No nie mogę.(O kurwa; w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego) mam niby jakieś obowiązki, a przecież – pustka, jakby zupełnie nie miało znaczenia czy wstanę czy nie wstanę, czy zrobię coś, czy nie zrobię (ja pierdolę) higiena, jedzenie, praca, jedzenie, praca, palenie, proszki, sen. (Ja pierdolę, kurwa).
  • Boli mnie, gdy wyrzucam dodatki z gazety widząc oczami myśli padające lasy. Dom wyrzucam – dąb pada. Turystykę – lipa. Komunikaty – świerki jak zimowe kwiaty. Auto – moto – jak maszty upadają sosny. Supermarket – to modrzew, klon – nieruchomości. Mój komputer i buk się korzeniem nakrywa. A z każdym precz dodatkiem ich żywicą krwawię.
  • Co za ponury absurd... Żeby o życiu decydować za młodu, kiedy jest się kretynem?
  • Czy nie można tego zbierać po swoich ulubieńcach? Przecież to zaraza. Czym się różni gówność gówna psiego od gówna ludzkiego? A jak ja bym tak zaczął walić kupy po trawnikach, w piaskownicach i podcieniach, arkadach, sadzać stolce na betonach, chodnikach, srać na skwerach? Muszę kupić wiatrówkę!
    • Opis: podczas powrotu do domu z pracy.
  • Czy panowie muszą tak napierdalać od bladego świtu?! Że nie podbijam karty na zakładzie o siódmej rano, to już w waszym robolskim mniemaniu muszę być nierobem?! Już możecie inteligentowi jebać po uszach od brzasku! Żeby se czasem kałamarz nie pospał godzinkę dłużej kapkę od was, skoro zasnął dopiero nad ranem! I żeby się kompletnie spalił w blokach już na starcie! Grunt, że, kurwa, inteligent załatwiony na dzień cały! Wrócicie napierdalać jak siądę do pracy!
  • Dobra dupka. W gruszkę. Nie ma nic gorszego jak facetka z dupką w jabłko. Albo w śliwkę.
    • Opis: Adaś o pasażerce w pociągu.
  • Dżizus, kurwa, ja pierdolę!
  • Gdy szykuje śniadanie, zwykle se o korkach słucham, jak tkwią te chuje w tych jebanych autach.
  • Ileż to razy w myślach osiągałem wszystko. Udało mi się tylko nie być komunistą.
  • I nie piknikowy nastrój, tylko piknikowy nastrój! I nie w całej Polsce, tylko w całej Polsce, kurwa, ja pierdolę!
    • Opis: o akcentowaniu słów w mediach.
  • Ja tu ginę, Mamo!
  • Jestem skrajnie wyczerpany a przecież jest rano...
  • Kurwa! Nie pocałowałem stópki Jezuska przecież mojego przed wyjściem!
  • Kurwa, jeszcze z tymi dziećmi jebanymi. Nie mogę.
    • Opis: o żebrzących dzieciach.
  • Musisz przyznać, że jak tatuś zrobi dzióbek, to nie ma chuja we wsi!
  • Nie, no to nie do wiary. Nie, to być nie może. Osiem lat podstawówki, cztery liceum. Potem pięć, bite, studiów, dyplom z wyróżnieniem, dwadzieścia lat praktyki, i oto mi płacą, jak by ktoś dał mi w mordę. Ja pierdolę, kurwa! O bracia poloniści, siostry polonistki, sto trzydzieścioro było nas na pierwszym roku. Myśleliśmy, że nogi Boga złapaliśmy, że oto nas przyjęto do szkoły poetów. Szkoła poetów, Dżizus, kurwa, ja pierdolę! Przez pięć lat stron tysiące, młodość w bibliotekach. A potem bida, bida i rozczarowanie! A potem beznadzieja i starość pariasa i wszech porażająca nas wszystkich pogarda, władzy od dyktatury, aż po demokrację, która nas, kałamarzy, ma za mniej niż zero. Dlaczego władza każdej maści ma mnie za nic? Czy czerwona, czy biała, jestem dla niej śmieciem, kurwa! Pod każdą władzą czuję się jak kundel! Czemu nie jestem chamem ze sztachetą w ręku? Ktoś by się ze mną liczył gdybym rzucił cegłą! A przecież stanowimy sól ziemi. Tej ziemi! Mimo że nie jesteśmy prymitywną siłą, dyktaturami zawsze wstrząsają poeci! Wtedy nas potrzebują, zrozpaczone masy, które nie widzą dalej niż kawał kiełbasy! Które nie widzą dalej...
    • Opis: Adaś Miauczyński podczas odbierania pensji nauczyciela wynoszącej 777 zł.
  • Nie udało mi się życie; zmarnowałem. Uciekłem od pierwszej jedynej miłości. Potem ożeniłem się bez miłości. Jedyna istota, którą kocham, mój syn, wychowywał się w piekle mojego małżeństwa! Tak jak ja wychowywałem się w piekle małżeństwa moich rodziców! A myśl, że mój Sylwunio będzie tak nieszczęśliwy jak ja łamie mi serce. Praca, która była moim powołaniem okazała się udręką za grosze. Zabija mnie samotność, którą sam sobie zgotowałem! Nikt i nic mnie już nie czeka! Nie widzę przed sobą przyszłości! Jestem w proszku! W rozsypce! Wypalony! Rozmontowany! Śmiertelnie zmęczony, chociaż niczego w życiu nie dokonałem! Muszę przystanąć w biegu, chociaż nigdzie nie dobiegłem. I odpocząć! Odpocząć za wszelką cenę!!!
    • Opis: na plaży.
  • Pół Tussicodinu – na kaszel po fajkach. Z krzyżykiem na ból głowy, też po papierosach. I pół Leriwonu – przeciwko czarnym myślom przed snem i depresji i ułatwia zaśnięcie. I pół Limowanu – na sen pierwszy. I do tego pół Stilnoksu – aby ten sen podtrzymać. I Aspirynę – profilaktycznie.
    • Opis: Adaś Miauczyński wymienia zażywane przez siebie wieczorem leki.
  • Prozac – na chęć życia. Geriavit – na się nie starzenie. Nootropil – na lepsze funkcjonowanie metabolizmu mózgu. Etopirynę – profilaktycznie.
    • Opis: Adaś Miauczyński wymienia zażywane przez siebie rano leki.
  • Przecież moje życie, moje! miało wyglądać zupełnie inaczej...
  • Towarzyszu podróży, zbudowałeś byt swój zasklepiając, jak termit, wyloty ku światłu i zwinąłeś się w kłębek w kokonie nawyków, w dławiącym rytuale codziennego życia. I choć przyprawia cię on co dzień o szaleństwo, mozolnie wzniosłeś szaniec z tego rytuału przeciw wichrom, przypływom, gwiazdom i uczuciu. Dość trudu cię kosztuje, by co dnia zapomnieć swej kondycji człowieka. Teraz glina, z której zostałeś utworzony wyschła i stwardniała. Nikt już się nie dobudzi w tobie astronoma, muzyka, altruisty, poety, człowieka, którzy zamieszkiwali może ciebie kiedyś.
  • Zabiję skurwysyna! Skurwego syna zatłukę! Zajebię go na kotleta!
  • Żona. Wodzirejka, głupia pizda.
    • Opis: Adaś o pasażerce
  • Bo już w nic nie wierzę... Jak mogę wierzyć, skoro nawet największy mój wysiłek przecieka im – wam – przez palce? Możecie już wszystko mówić, obiecywać, przyrzekać...
    • Opis: Adaś o władzy

[edytuj] Dialogi

  • – Albo Wietnamczycy! Patrz Pan co te żółtki, patrz Pan jaka perfidia. Zalewają nasz rynek skarpetkami z gumką, specjalnie to robią. A Wiesz Pan dlaczego?
    – Tak?
    – Żebyśmy podostawali Birgera. Żeby nam, panie, nogi, panie, żyły uciskało, tamowało krwiobieg i w trzy miesiące, panie, Birger. I kolejne amputacje, stopy ciach, kolana ciach, uda...
    – Ale jak stopy ciach to już pan skarpetki nie, na skarpetki nie...
    – Wszystko jedno. Skarpetkami chcą nas, panie, powyzabijać. Ale nie mnie! Te żółte kurduple za chude są w żółtych uszach. Patrz pan. O, widzisz pan? Kupuję... u tych gupków, tę ich taniochę uciskową. Iii ciach! Żyletką gumki. I skarpetka bezuciskowa, zdrowa. Bezuciskowe skapetki, zdrowe, bezuciskowe.
    • Postacie: Sąsiad Adasia, Adaś
  • – Bo w ryj dać mogę dać.
    – Też w ryj dać mogę dać.
    • Postacie: Adaś Miauczyński i przechodzień
  • (Adam w odwiedzinach u matki)
    – Co się stało? Zjedz coś.
    – Mamo nie jestem głodny. Uderzyłem się w skrzynkę.
    – W skrzynkę? Zupę zjedz, talerz gorącej, pomidorowa, przynajmniej dobra.
    – Mamo, nie chcę zupy na listy, chcę z mamą porozmawiać.
    – Na listy? Możesz rozmawiać i jeść.
    – Mamo nie chcę jeść, Nie dokończyłem dziś lekcji, mamo.
    – Dokończysz kiedy indziej, zjesz. Jak nie dokończyłeś?
    – Bo pierdzieli.
    – Nie mów tak!
    – Prykali.
    – Nie mogłeś im czegoś powiedzieć?
    – Co powiedzieć? Komu?
    – Ja bym im powiedziała.
    – Mama ma na wszystko recepty, z którymi człowiek nie wie co ma robić. Po każdej radzie mamy czuję się jeszcze gorzej. Wyszedłem dziś w środku z lekcji!
    – Taka praca dobra.
    – Zła.
    – Lubisz ją.
    – Nienawidzę.
    – Gdybyś nie odszedł z uczelni, już byłbyś profesorem.
    – Nieee, byłbym naukowcem.
    – Więc nie wiem, jak ci pomóc. Jedz, może mało soli?
    – Muszę odpocząć, mamo, odpocząć na dobre.
    – Jasne, że odpocząć.
    – Mama mnie wcale nie słucha.
    – Oczywiście, że słucham: „odpocząć”. Możesz teraz.
    – Właśnie o to chodzi, że nie mogę, bo nie potrafię odpoczywać.
    – To już nie wiem. Albo pieprzu trochę, pieprz niedobrze na nerki.
    – Jestem taki zmęczony.
    – Jasne że zmęczony, połóż się trochę. Czym jesteś zmęczony, znowu?
    – Wszystkim. Sobą. Życiem.
    – Życiem? Jesteś młodym człowiekiem jeszcze.
    – Mam 49 lat. 7x7.
    –49 lat. Ja mam 70 lat, 10x7. Całe życie masz jeszcze przed tobą. Gdybym ja miała życie przed sobą...
    – Ale mama już miała życie przed sobą. Też nie będę miał dwóch żyć.
    – Zupa ci wystygnie.
    (cisza, Adaś zaczyna smarować masłem kromkę)
    – Musisz je tak skrobać, bo jest zmarznięte i się lepiej rozsmaruje.
    – Dobrze, mamo, skrobię. Zawsze skrobię i zawsze słyszę, że trzeba skrobać. Ja już tego nie mogę słuchać.
    – Chciałam tylko powiedzieć, że trzeba skrobać, bo zmarznięte.
    (cisza)
    – Zrób sobie górne światło.
    – Mamo, zrobię sobie takie, jakie potrzebuję.
    – Ale mnie to nie przeszkadza.
    – Ale tu chodzi o mnie, nie o mamę. 10.000 razy powtarzałem mamie, że nienawidzę górnych świateł.
    – Pierwsze słyszę.
    – Bo mnie mama nigdy nie słucha.
    – Zawsze ciebie słucham.
    – Nigdy! Mam wrażenie, że ani jednego zdania, które przez całe życie, słowa jednego, kiedykolwiek, nie słuchała mama mojego
    (krępujące cisza...)
    – Odkaziłeś to chociaż? Jedz ci zupa stygnie.
    – Tak, tak. Neomycyną. Zupa, zupa, zupa!
    • Postacie: Adam Miauczyński i matka Adama
  • – Czy byłby pan tak uprzejmy i pomógł mi zdjąć bagaże?
    – Nie!
    – Słucham!?
    – Po prostu nie! Mi kto pomaga!?
    – Jest pan mężczyzną chyba?
    – Ale ja jestem za pełnym równouprawnieniem kobiet. Gorącym zwolennikiem jestem! A pani jest przecież w pełni równouprawnioną kobietą.
    – Pan to za to nie jest chyba w pełni mężczyzną!
    – Widzicie w nas mężczyzn w pełni, przypominacie sobie tylko wtedy, gdy trzeba wynieść śmieci, kontakt naprawić, zwolnić miejsce w tramwaju, autobusie. Nie jestem już w pełni mężczyzną, bo nie ma takiej potrzeby! Pani jest w pełni mężczyzną za to!
    • Postacie: Adaś Miauczyński i pasażerka pociągu
  • – Idź pan stąd!
    – Zagrać?
    – Wynoś się pan!
    – Gdzie?
    – Do dupy z takim graniem! Nikt tego już nie chce słuchać! Co panu się wydaje, że pan gra na Pradze przed wojną albo zaraz po? Co pan, przeleżał pod lodem pół wieku? Dla kogo pan to gra?
    – Dla ludzi!
    – Wie pan co robię, jak potrzebuję muzyki? O! Od Cockera do Mozarta! A chociażby Chopina chociażby może sobie chociażby posłuchać! Na wyciągnięcie ręki! A pan mi będziesz zaiwaniał zakazane piosenki. Wypierdalaj pan z tą harmoszką! Bo panu w dupę strzelę!
    • Postacie: Adaś Miauczyński i grajek
  • – Jamnika się boi! Głupek!
    – Sama jesteś durna! [kopie jamnika]
    – Ty gnoju! Kalekę kopiesz, inwalidę?! [biją się]
    – Jezu! O Jezu! Zabił mnie! Marian! Józek!
    – Jeszcze mnie tu zabiją te miejscowe lumpy. Jakby co to się wyprę, albo zgolę wąsa. I znowu zachowuję się, kurwa, nieasertywnie, ja pierdolę! Czy ja jestem wariatem?
    • Postać: przypadkowa kobieta
  • Kretyn goli ręcznie trawnik golareczką na kiju chyba do golenia.
    – Panie, tym chce pan, kurwa, zgolić to wszystko?!
    – Jak zgolić?
    – No bo trudno to nazwać strzyżeniem.
    – O co panu chodzi?
    – No tym chce mi pan pierdzieć pod oknem do nocy?!
    – Za dnia nie skończę tego, w ogóle dziś nie skończę. Normalni ludzi w PRACY siedzą o tej porze.
    – Ja tutaj jestem w pracy!
    – Też tu jestem w pracy.
    – Co pan myśli, że jeśli nie podbijam karty w fabryce azbestu o siódmej, albo drutu, albo nie napierdalam datownikiem w listy na poczcie do 16., to nie jestem w pracy? Kumasz pan to, czy masz pan za daleko do łba? Ja tutaj właśnie pracuję!
    – A ja nie pracuję?
    – Ale tym, takim, taką.
    – Dużą mnie ukradli.
    – Tym to se pan może łeb dupę ogolić!
    – A pan sobie mózg ogól! Idź pan! Rób pan swoje.
  • – Kurwa, tak jakbym ja miał wiedzieć, czy wlezą jej na dupę, ja pier.... Te dupska przyłażą do kiosku na występy a nie na zakupy.
    – To już ostatnia „Kobieta”?
    – I jeszcze jakaś głupia sraka za mną wykrzykuje mi przez ramię nad uchem.
    – „Kobieta”, to już ostatnia?
    – Tak.
    – No więc ja, choć nie potrzebuję i gówno mnie to obchodzi: może mi pani tą dorzuci „Kobietkę” tę.
    – Ojej, może jednak panu niepotrzebna?
    – Nie, dlaczego? Chętnie przejrzę! [A ja oddalam się wesół, a może, półwesół...]
    • Postacie: Adaś Miauczyński, kobieta, kioskarka.
  • – Może powtórzymy angielski?
    – Nie, no co ty, tato?
    – A, odmień być.
    – No, daj spokój.
    – No odmień, no.
    – Weź się, tato.
    – No. Bo nie odmienisz.
    – Tak, nie odmienię.
    – No to odmień. No: I.
    I.
    Am.
    Am.
    I am.
    – No wiem, I am.
    You are.
    You are. No, sam powiem.
    – Ale nie mówisz.
    – Bo ty...
    – Co ja? Co ja?
    – ... mnie stresujesz.
    – Ja cię stresuję, kurwa?! Uczysz się tego piąty rok w szkole i na kursach, i wszystko to jak krew w piach!
    – Ta, krew, od razu.
    – I bo czego to jest odmiana?
    – No jak czego?
    – No, jakiego słowa?
    – No słowa, normalnie.
    – Posiłkowego.
    – No.
    – Jakiego?
    – Posiłkowego.
    – Jakiego posiłkowego? To...
    Am?
    To be, kurwa, or not to be! O tym też nie słyszałeś?!
    • Opis: rozmowa między synem a ojcem.
  • – Odkąd tu mieszkam jeszcze nikt mnie nie odwiedził.
    – Dobrze słyszę, co pan tam robi na kanapie.
    – Ja robię na kanapie?
    – Co się tam wyprawia, aż cały tapczan chodzi.
    – Chuj ci w dupie chodzi!
    • Postacie: Adaś Miauczyński i sąsiad
  • – Sylwuniu! Synuniu, w kuchni masz brioszki ci kupiłam czekoladowe, na kolację. Mama ci kupiła, z czekoladą.
    – Mama ci brioszki kupiła.
    – Brioszki!
    – Brioszki? Na kolację? Ty chyba masz coś z głową?
    – Z dupą!
    – Z dupą to zawsze miałaś, wściekliznę macicy masz bez przerwy! Kup se kołek osinowy i usiądź siedź na nim. To cię może uspokoi!
    – Świnia! Gnój! Wychodzę za mąż!
    – Za psa?
    – Za gówno!
    – Suka powinna wyjść za psa wychodzić!
    – I nie chowaj telefonu!
    – Po co ci telefon!? Do gonienia się masz wystarczą ci łapy!
    • Postacie: Adaś Miauczyński i jego była żona
  • – To ja... lecę. Śpieszę się, lecę.
    – Gdzie ty się śpieszysz, tato, kurwa?
    – No bo, kurwa, śpieszę się do domu.
    – Ale to do domu się śpieszysz, kurwa?
    – No niby, kurwa, racja.
    – Co ci się stało?
    – Przypieprzyłem się w skrzynkę...
    – Jaa, zajebiście!
    • Postacie: Adaś Miauczyński i syn
  • – W nocy sobie śpię, śpię, śpię.
    – Ja też, ja też!
    – A w dzień sobie chodzę, chodzę.
    – I ja, i ja!
    – A w nocy sobie śpię, śpię, śpię.
    – Ja też, ja też!
    – A w dzień sobie chodzę, chodzę.
    – I ja, i ja!
    – No, śniadanie jem, jem, jem.
    – Tak? Tak?
    – A w sklepie kupuję, kupuję.
    – Tak? Super!
    – No, śniadanie jem, jem, jem.
    – Tak? Tak?
    – A w sklepie kupuję, kupuję.
    – Tak? Super!
    – Umówił się, umówił, umówił!
    – Ja, nie!
    – On tak całuje, całuje, całuje!
    – Ekstra!
    – Umówił się, umówił, umówił!
    – Ja, nie!
    – On tak całuje, całuje, całuje!
    – Ekstra!...
    • Postacie: pasażerki pociągu
  • – Myślę se: Litwini? Jacy Litwini myślę. Bo nie zrozumiałem. Cały wieczór myślałem. Wreszcie mnie olśniło. Skąd Litwini wracają!? Dobrze mówię?
    – Mhm
    – Najpierw nie zrozumiałem. Wracają z wycieczki. Nocnej, nawiasem mówiąc. Myślę se: zapukam, bo sąsiad do mnie wierszem, a ja jak głąb ciemny. Skąd Litwini wracają? Chyba nie zbudziłem?
    – No właśnie spać się kładłem.
    – Se myślę: Litwini? Nie wytrzymam do rana. Pójdę i zapukam i powiem, że Litwini. Wracają z wycieczki.
    – No dobrze, już Litwini, już mi pan powiedział i chciałbym się położyć!
    – Aaa, przepraszam bardzo, ale nie ja zacząłem z tymi Litwinami. Pyta pan skąd Litwini, więc ja odpowiadam, chyba o to chodziło. To dobre... Litwini!
    – Tak tylko powiedziałem, chuj tam z Litwinami.
    – No panie, ja to chuj tam? Najpierw pan zaczyna a potem się pan wścieka? Dobrej nocy życzę!
    • Postacie: Sąsiad Adasia, Adaś

[edytuj] Pozostałe wypowiedzi

Quotation from Day of Nut.jpg
  • Yy, ooostatni. Yy, oooostatni.
    • Postać: pasażerka do syna częstującego ją chipsami.
  • – Fajos?
    – Nie! Chujos!
    • Postacie: aktorzy z reklamy fajek
  • Gdy wieczorne zgasną zorze,
    zanim głowę do snu złożę,
    modlitwę moją zanoszę,
    Bogu Ojcu i Synowi.
    Dopierdolcie sąsiadowi!
    Dla siebie o nic nie wnoszę,
    tylko mu dosrajcie, proszę!
    Kto ja jestem?
    Polak mały! Mały, zawistny i podły!
    Jaki znak mój? Krwawe gały!
    Oto wznoszę swoje modły do Boga, Maryi i Syna!
    Zniszczcie tego skurwysyna!
    Mojego rodaka, sąsiada, tego wroga, tego gada!
    Żeby mu okradli garaż,
    żeby go zdradzała stara,
    żeby mu spalili sklep,
    żeby dostał cegłą w łeb,
    żeby mu się córka z czarnym
    i w ogóle, żeby miał marnie!
    Żeby miał AIDS-a i raka,
    oto modlitwa Polaka!
    • Opis: wieczorna modlitwa polskich sąsiadów.
  • – Ładnie pachniesz! Co to za zapach?
    – Wyciąg z fiuta!
    – Wyciąg z fiuta twoim zapachem!
    • Postacie: aktorzy z reklamy dezodorantu
  • – Musisz wiedzieć, że nie ma nic bardziej zabójczego od wdychania przez kilka godzin papierosowego dymu.
    • Postać: matka Adama Miauczyńskiego
  • – Nasza jest Polska tylko! Tylko my – Polacy! Jest tylko jedna racja! I ja! My ją mamy!
    – Jedna jest racja, lecz ona jest przy nas!
    – Moja jest tylko racja i to święta racja. Bo nawet jak jest twoja, to moja jest mojsza niż twojsza. Że właśnie moja racja jest racja najmojsza!
    • Opis: debata polityków w parlamencie, przerywana przez brawa oraz okrzyki „hańba” i „skandal”
  • Wypiąć bardziej, niech nie kuli jak pies przy kupci!
    • Postać: pani doktor

[edytuj] Zobacz też