Czas apokalipsy

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Skocz do: nawigacji, wyszukiwania

Czas apokalipsy (ang. Apocalypse Now) – dramat wojenny produkcji amerykańskiej z 1979 roku, w reżyserii Francisa Forda Coppoli. Autorami scenariusza są Francis Ford Coppola, Michael Herr i John Milius.

Uwaga: W dalszej części znajdują się słowa powszechnie uznawane za wulgarne.

Spis treści

[edytuj] Kapitan Benjamin L. Willard

  • Cholera. Oskarżać faceta o morderstwo, tutaj? To jak wlepiać mandaty za przekroczenie prędkości na wyścigach Indy 500.
  • Jedyny problem w tym, że nie byłem sam. Załoga składała się prawie z samych dzieciaków. Rockandrollowców jedną nogą w grobie. Mechanik – mówili mu „Le Chef” - pochodził z Nowego Orleanu. Był zbyt spięty jak na Wietnam. Pewnie i jak na Nowy Orlean. Lance od dziobowych pięćdziesiątek był słynnym surferem z L.A. Aż trudno uwierzyć, że w ogóle w życiu strzelał. Czyścioch... Pan Czyścioch... ze slumsów w południowym Bronksie... Tutejsze światło i przestrzeń kompletnie zakręciły mu w głowie. I wreszcie Phillips, Wódz. Misja może i była moja, ale łódź należała do Wodza.
    • Opis: o załodze łodzi.
  • Kilgore umiał się ustawić. Przyleciały piwo i steki. Imprezka na polu walki. Pewnie nie był złym oficerem. Kochał swych chłopców, a oni czuli się przy nim bezpieczni. Otaczała go szczególna aura. Czuło się, że przejdzie przez tą wojnę nawet nie draśnięty.
    • Opis: o poruczniku Kilgore.
    • Zobacz też: piwo
  • Nawet dżungla chciała jego śmierci. A on słuchał tylko jej.
    • Opis: o Kurtzie.
    • Zobacz też: dżungla
  • Początkowo myślałem, że dali mi niewłaściwe akta. Niemożliwe, by chcieli sprzątnąć kogoś takiego. Trzecie pokolenie absolwentów West Point. Korea, jednostki desantowe, z tysiąc odznaczeń. I tak dalej, i tak dalej.
    • Opis: o Kurtzu.
  • Sajgon. Cholera. Wciąż tylko Sajgon. Codziennie się łudzę, że obudzę się w dżungli. Z żoną prawie nie rozmawiałem. Powiedziałem tylko „zgoda”, kiedy zażądała rozwodu. Siedząc tutaj, chciałem być tam. Będąc tam, wciąż myślałem o powrocie do dżungli.
  • To była Kawaleria Powietrzna. Pierwszy szwadron z Dziewiątego Regimentu. Nasza eskorta do delty Nung. Mieli na nas czekać ze 30 km. dalej. Cóż, chłopaki nie umieli siedzieć na miejscu.
    • Opis: na widok Kawalerii Powietrznej po akcji.

[edytuj] Podpułkownik William „Bill” Kilgore

  • Czujesz to? To napalm, synu. Nic na świecie tak nie pachnie. Uwielbiam zapach napalmu o poranku. Raz nasi bombardowali jedno wzgórze przez dwanaście godzin. Kiedy było po wszystkim... nie znaleźliśmy ani jednego trupa. Ten zapach: jak zapach benzyny. Całe wzgórze pachniało... zwycięstwem.
    • Opis: do kapitana Willarda.
  • Dwójka pik. Trójka pik. Czwórka karo. Szóstka trefl. Ósemka pik. Żaden z nich nie jest wart nawet waleta.
    • Opis: kładąc Karty Śmierci na poległych żołnierzach Vietcongu.
    • Zobacz też: karty
  • Każdemu, kto ma dość odwagi, żeby walczyć z flakami na wierzchu dam własną manierkę.
    • Opis: nad rannym żołnierzem Vietcongu.
  • W tym kraju nie ma porządnych fal. Same nieregularne ścierwa.
  • Zbombardować mi ten las na 100 jardów w głąb. Muszę mieć czym oddychać!
    • Opis: pierwsze słowa, tuż po wylądowaniu.
  • Żółtki nie surfują!

[edytuj] Pułkownik Walter E. Kurtz

  • Bo niczego bardziej nie znoszę niż smrodu kłamstw.
  • Groza... groza...
    • Opis: ostanie słowa.
  • Kazali nam szczepić... wietnamskie dzieci. Pojechaliśmy tam. Zaszczepiliśmy je. Przeciwko Heine. A potem wybiegł za nami stary człowiek. Płakał, nie mógł powiedzieć słowa. Wróciliśmy. Vietcong obciął ręce... wszystkim zaszczepionym. Leżały tak, na kupie. Sterta... małych rączek. Pamiętam, płakałem, szlochałem... jak jakaś baba. Chciałem wyrwać sobie wszystkie zęby. Nie wiedziałem co robić, żeby pamiętać, żeby nigdy nie zapomnieć. I nigdy nie zapomniałem. A potem zrozumiałem. To było olśnienie, postrzał... diamentową kulą między oczy. Pojąłem ich geniusz. To był geniusz. Wola, żeby coś takiego zrobić. Doskonała, prawdziwa, pełna, nieskażona i czysta. Zrozumiałem, że... są od nas silniejsi, bo potrafili to znieść. Nie byli potworami. To byli... wyszkoleni żołnierze. Walczyli całym sercem... mieli rodziny, własne dzieci, potrafili kochać. A jednak mieli siłę, siłę... żeby zrobić coś takiego. Gdybym miał 10 dywizji takich ludzi, nasze kłopoty szybko by się skończyły. Trzeba nam żołnierzy... głęboko moralnych... a jednocześnie zdolnych rozbudzić w sobie... pierwotny instynkt zabijania... bez uczuć, sentymentów, bez osądzania. Bo sądząc ponosimy klęskę.
  • Koszmar i paniczny strach są twoimi przyjaciółmi. W przeciwnym razie stają się wrogami, których należy się bać. Prawdziwymi wrogami.
  • Uczymy młodych palić ludzi żywcem, a nie pozwalamy... napisać słowa „pierdolić” na samolotach... bo to nieprzyzwoite.
  • Widziałem ślimaka... pełznącego po krawędzi brzytwy. To mój sen... mój koszmar. Brnie, pełźnie... po krawędzi... piekielnie ostrej brzytwy... I nie ginie...
    • Opis: zdanie nagrane na magnetofon i odtworzone Willardowi.
    • Zobacz też: ślimak

[edytuj] Załoga łodzi

  • Jakieś pół roku temu wiozłem faceta aż za most w Do Lung. Też był mundurowy. Mówią, że strzelił sobie w łeb.
    • Postać: Wódz
  • Jestem artystą, Bill. Nie pływam na takim gównie.
    • Postać: Lance
    • Opis: o falach.
    • Zobacz też: artysta
  • Ten to miał świra na punkcie Playboya. Liczył tylko dni do kolejnego numeru. Był w patrolu z Wietnamczykami. Raz porucznik, żółtek, zabrał mu Playboy'a i nie chciał oddać. Chłopak go grzecznie prosi, a żółty na to „Zamknij się, bo Cię oddam pod sąd”. Zaczął dziubać panienkom w cyckach pinezkami. Pastwić się nad rozkładówką. Sierżant mu mówi, żeby małej nie krzywdził. „Weź – mówi – te swoje żółte łapki od tej dziewczyny”. A żółty mu po wietnamsku, żeby się pieprzył. No to sierżant nie wytrzymał. Wyjął rurę, odbezpieczył... Boom! I przejechał żółtego serią przez tego Playboy'a. Odstrzelił mu dupsko na Amen.
    • Postać: Czyścioch
  • Zasrany tygrys! Mam dość tego całego gówna! Pocałujcie mnie wszyscy w dupę! Wynoszę się stąd. Po cholerę mi to wszystko?! Nie po to szedłem do marynarki. Nie zdobyłem cholernej ósmej gwiazdki dla takiego gówna! Ja chciałem tylko gotować! Nauczyć się gotować, nic więcej...
    • Postać: Le Chef
    • Opis: po spotkaniu z tygrysem.

[edytuj] Fotoreporter

  • Z pułkownikiem się nie rozmawia. Jego się słucha. Ten facet mnie oświecił. On jest klasycznym poetą – wojownikiem. Mam na myśli, że... czasem mówisz mu „dzień dobry”, a on nic, nawet cię nie zauważy. A potem łapie cię za ramię, ciska w jakiś kąt i pyta..."Wiesz, że „JEST” i „JEŚLI” wywodzą się z tego samego pnia? „JEŚLI” umiesz trzeźwo myśleć, kiedy wszyscy w koło wariują, znaczy że „JESTEŚ””. Jestem małym człowiekiem. Ale on jest wielki. „Byłbym pazurem poszarpanym... rwącym powierzchnię cichych mórz.”
    • Opis: fotoreporter do Willarda o Kurtzu, tuż po przycumowaniu do brzegu łodzi kapitana.
  • Dlaczego? Dlaczego taki miły facet jak ty miałby chcieć zabić geniusza? (podaje Willardowi wodę przez kraty) Od razu lepiej, co? Dlaczego? Wiesz, że on naprawdę cię lubi? Lubi cię. Naprawdę cię lubi. Ale coś dla ciebie szykuje. Nie interesuje cię to? Mnie to interesuje. Bardzo mnie to interesuje. Interesuje cię to? Tam się coś dzieje, chłopie. Wiesz co, chłopie? Wiem coś, czego ty nie wiesz. Zgadza się, Jack. Ten człowiek ma czysty umysł, ale jego dusza oszalała. O, tak. On umiera, chyba. Nienawidzi tego wszystkiego. Nienawidzi! Ale ten człowiek, to... Czyta na głos poezję, prawda. I jego głos... Lubi cię, bo wciąż żyjesz. Coś dla ciebie szykuje. Nie, ja ci nie pomogę. Ty pomożesz jemu, chłopie. Pomożesz mu. Chodzi mi o to, co powiedzą, gdy jego już nie będzie. Bo on zginie, gdy to zginie, gdy to zginie, on zginie! Co oni o nim powiedzą? Co powiedzą? Że był dobrym człowiekiem? Że był mędrcem? Że miał plany? Że miał rozum? Gówno prawda, chłopie! I ja im mam to wytłumaczyć? Spójrz na mnie! Spójrz na mnie! Nie! Ty to zrobisz!
    • Opis: fotoreporter do uwięzionego w bambusowej klatce Willarda o Kurtzu.
  • Oto jak ten świat się, kurwa, kończy. Spójrz na ten jebany rozpierdol, w którym tkwimy, chłopie. Nie z hukiem, ale ze skamleniem. I ze skamleniem ja stąd spierdalam, Jack.

[edytuj] Inni

  • Dzień Dobry, Wietnamie. Mówi do was Zack Johnson. Temperatura w Sajgonie dwadzieścia siedem stopni, wilgotność wysoka. Mam wiadomość od burmistrza... dla chłopców na kwaterach w mieście. Jak robicie pranie, nie rozwieszajcie go na zewnątrz. Burmistrz chce, żeby miasto wyglądało porządnie. Następna piosenka jest dla Dużego Sama... z pierwszego batalionu trzydziestej piątej dywizji piechoty... od chłopaków ze straży. Rolling Stones – Satisfaction.
  • Jajko. Białko wycieka, zostaje żółtko!
    • Postać: Phillips de Marais (?)
    • Opis: aluzja do sytuacji białych w Wietnamie.
    • Zobacz też: jajko
  • Jak pan widzi, Willard, na tej wojnie ludzie tracą rozeznanie. Tutaj moralność, ideały, żołnierska powinność... ale tam, w dziczy... niełatwo oprzeć się pokusie bycia Bogiem.
    • Postać: Generał Corman
  • Pyta mnie pan, czemu chcemy tu zostać... Dlatego, że to jest nasze miejsce na ziemi. Jednoczy naszą rodzinę. Jest o co walczyć. A wy, Amerykanie, walczycie... o największe nic w historii.
    • Postać: Hubert de Marais.
  • Witajcie w samej dupie świata!
    • Postać: listonosz
    • Opis: przy moście w Do Lung.

[edytuj] Dialogi

Le Chef: Czemu siedzicie na hełmach?
Żołnierz: Żeby nam nie odstrzelili jaj.
Le Chef śmieje się przez chwilę, myśli ponownie i siada na własnym hełmie.

Pułkownik Kilgore: Jak się czujesz Jimmy?!
Żołnierz: Jak kawał skurwysyna, sir!

Pułkownik Kurtz: Jesteś zabójcą?
Willard: Jestem żołnierzem.
Pułkownik Kurtz: Ani jednym, ani drugim. Jesteś chłopcem na posyłki wysłanym przez sklepikarzy z zaległym rachunkiem.
  • Opis: pierwsze spotkanie Kurtza i Willarda.

Willard: Mówili, że pan kompletnie oszalał. A pańskie metody uległy... wypaczeniu.
Pułkownik Kurtz: I co, uległy?
Willard: Prawdę mówiąc, nie widzę w tym żadnej metody, sir.

Pułkownik Kilgore: Nadlecimy od strony słońca. A potem puścimy muzykę.
Lance: Muzykę?!
Pułkownik Kilgore: Wagnera. Żółtki srają od tego ze strachu.

Żołnierz: Stanąłeś mi na twarzy!
Lance: Myślałem, że jesteś trupem.
Żołnierz: To źle myślałeś!

Kapitan Benjamin L. Willard: Wiesz, kto tu dowodzi?
Żołnierz: Nie pan?
Kapitan Benjamin L. Willard: Żołnierzu, wiesz kto tutaj dowodzi?
Roach: Taa... (Odwraca się).
  • Opis: przy moście w Do Lung.

[edytuj] Zobacz też

Osobiste
Przestrzenie nazw

Warianty
Działania
Nawigacja
Techniczne
Narzędzia
W innych językach