Czarne oceany
Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Czarne oceany – powieść science fiction autorstwa Jacka Dukaja z roku 2001
- Bądź czujny; nie lekceważ; obserwuj; analizuj. Może to tobie pierwszemu dane będzie spotkać obcych.
- Całość postępu stanowi prostą pochodną aktualnych trendów gospodarczych.
- Chciałbym zobaczyć minę tego kardiologa, który otworzy ci klatkę piersiową. Pieprzony wybryk natury.
- Co innego – patrzeć czyimiś oczyma, co innego – widzieć jego wersję świata.
- – Dysponujesz, panie, Armią – tłumaczył cierpliwie czart – Mówię o Wojnie.
- ... jest wielka ciemność i jest koło światła i średnica tego koła się powiększa. A na obwodzie robotnicy jasności, mróweczki prawdy, my naukowcy.
- Kubuś Puchatek otwierał sobie żyły i zalewał rynek gorącymi bilionami dolarów. Konał; poświęcał swe życie. Był patriotą.
- Każda nauka rozwija się wyłącznie w ramach obowiązującego paradygmatu, ogółu nie wyeksplikowanych założeń, na których się opiera i które wskazują jej cele; są to założenia przez naukowców nawet nie uświadamiane, przyjmowane przez nich a priori gdzieś w trakcie procesu przyswajania sobie podstawowej wiedzy, osmotycznie, bez udziału świadomości.
- – Nie rozumiem pana. To paranoja. Z całym szacunkiem, sir. Trzeba patrzeć realistycznie. Nikt nie jest władny wydać służbom państwowym polecenia zamordowania na miejscu bezbronnego człowieka. Niezależnie od wysuwanych oskarżeń.
– Są sposoby.
– O?
– Są.
- Nie domki z kart – a pałace z baniek mydlanych.
- Nowa Etykieta, jako savoir-vivre każdych czasów, dotyczyła głównie elit. A w tej epoce – co tez nie czyniło jej bynajmniej wyjątkową – elity definiowały się poprzez stan bankowych kont.[...] Poszło to stopniowymi przybliżeniami, cicha kumulacja sądowych precedensów i obyczaju prawnego. Sto pięćdziesiąt lat temu – komu przyszłoby do głowy podawać kobietę do sądu za uśmiechniecie się do mijanego na ulicy mężczyznę?
- Oto załapał się na ostatni wagon do nowej ery, a doprawdy niewielu z jego pokolenia nań zdążyło.
- Pewne systemy powyżej określonego stopnia złożoności przejawiają tendencję do popadania w stany homeostatyczne – niewątpliwie dotyczy to również ogółu powiązań politycznych, prawnych, finansowych i społeczno – kulturowych. System się uniezależnia i coraz silniej ciąży ku status quo. Nie ma cenzury, nikt nie wydał zakazu – a spróbuj się sprzeciwić, wystąp przeciwko: nikt nie usłyszy, nikt nie zwróci uwagi, nikt nie zapamięta. I wcale nie świadomie. Bez refleksji, bez zastanowienia, automatycznie. Elementy niekompatybilne odbijają się jak od ściany. Jeśli chcesz zobaczyć to według myślni: psychomemy trendów nierównoległych nie wchodzą do puli, nie mieszają się, nie łączą. Nie wiem nawet, jak to nazwać, nie istnieje słowo. Na pewno nie jest to już demokracja, nie oligarchia, nawet nie kryptokracja, no bo nie ma żadnego sekretnego gremium z ukrycia wydającego rozkazy stosownym wykonawcom. Wykonuje się samo. Pedekracja...? Pantokracja...? Metaksokracja...?
- Postęp jest trwale sprzężony z chaosem wolnego rynku i stanowi jego bezpośrednie odbicie.
- Zna pan teorie opisującą działanie mózgu w kategoriach darwinowskiego doboru naturalnego? Minikompleksy impulsów neuronowych konkurują ze sobą w walce o przewagę liczebna, mnożąc się i mutując dla najlepszej „przystawalności” do sytuacji, aż któraś wersja przytłoczy pozostałe – i wtedy w pana głowie zwycięża dana myśl, decyduje się pan zrobić to a to, lub rozpoznaje pan ujarzmiony przedmiot, zasłyszaną melodie.