Chrześcijaństwo

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Skocz do: nawigacja, szukaj
Krzyż na kościele

Chrześcijaństwo – religia monoteistyczna wywodząca się z judaizmu oraz rodzina związków wyznaniowych głoszących nauczanie o Jezusie Chrystusie

  • Ani chrześcijaństwo, ani pozostałe religie nie zdołały zmienić człowieka na lepsze.
  • Ateista, podobnie jak chrześcijanin, utrzymuje, że wiemy, czy bóg jest, czy go nie ma: chrześcijanin twierdzi, że wiemy, iż bóg jest, ateista – że wiemy, iż go nie ma. Tymczasem agnostyk zawiesza sąd, utrzymując, że nie ma dostatecznych podstaw, by przyjąć lub zaprzeczyć istnieniu boga.
  • Buddyzm nie obiecuje, lecz dotrzymuje, chrześcijaństwo obiecuje wszystko, lecz nie dotrzymuje niczego.
  • Chrześcijaństwo dotychczas było największym nieszczęściem ludzkości.
  • [Chrześcijaństwo] jest jedynym pierwiastkiem wschodnim naszej kultury. Chrześcijaństwo przeciwważy nasze skłonności, pociągające nas ku wszystkiemu, co jest ograniczone, zmienne, niestałe, skupia nasz umysł w rozmyślaniach o rzeczach wiekuistych, platonizuje ono choć trochę nasze upodobania tak obce zazwyczaj światu idealnemu.
  • Chrześcijaństwo od samego początku chciało przemawiać głosem rozumu i – by tak rzec – zmuszać rozum do pracy, przywrócić go jemu samemu, obdarzając słaby rozum wewnętrzną siłą.
  • Chrześcijaństwo przestało być religią ukrzyżowanego Chrystusa, by stać się religią państwa, w ten sposób dwa podstawowe nakazy chrześcijaństwa – równość i odpuszczenie win – zostały odrzucone.
  • Chrześcijaństwo tak samo jak islam uczy dzieci, że wiara bez wątpliwości jest cnotą – jeśli w coś wierzysz, nie musisz tego dowodzić. Kiedy człowiek stwierdza, że coś stanowi element jego przekonań religijnych, pozostali członkowie społeczeństwa na mocy niepisanego prawa zobligowani są do „respektowania” jego przekonań; respektowania przynajmniej do czasu, póki ich manifestacją nie stanie się kolejna potworna masakra na skalę zamachów na WTC, londyńskie metro czy madrycki dworzec. Wtedy słyszymy gromki chór wypierających się rozmaitych duchownych i „przywódców społeczności”, którzy zgodnie tłumaczą nam, że to ekstremizm, błędy i wypaczenia „prawdziwej” wiary. Jak jednak możemy mówić o wypaczeniach – jeżeli nie istnieją obiektywne kryteria (a tak jest w wypadku religii), nie ma też wypaczeń.
  • Chrześcijaństwo to nie tylko dusza, ale i ciało, które przecież też dostaliśmy w darze od Stwórcy. Dbając o nie, spłacamy powinność Panu Bogu.
  • Chrześcijaństwo w swej pierwotnej postaci groziło zagładą całemu dorobkowi cywilizacji. W ciągu wieku drugiego, już po czasach Tacyta i Swetoniusza, zaczęła dokonywać się w tym ruchu religijnym stopniowa przemiana. Koniec świata i królestwo Mesjasza nie nadchodziły. Płomienna wiara i nieustępliwość przekonań pierwszych pokoleń musiały ustąpić wymogom życia. Trzeba było pogodzić się ze społeczeństwem i kulturą, dostosować ideały królestwa niebios do warunków ziemskiego bytowania. Te przemiany, tak brzemienne w skutki, dokonywały się powoli. W pierwszym wieku, w czasach Nerona, nikt jeszcze nie mógł przewidzieć, że garstka prostaków i fanatyków da początek ruchowi, który kiedyś przekaże skarby antycznej myśli barbarzyńskim ludom nowej Europy.
  • Chrześcijaństwo to skierowanie całego świata ku człowiekowi, uczynienie człowieka centrum świata.
  • Chrześcijaństwo to społeczny i moralny wyraz wolności i praw człowieka, ideologia głosząca równość, miłość i braterstwo.
  • Chrześcijaństwo zamienia dziś swą siedzibę historyczną na czysto duchową. Należy wyzwolić od wszelkich domieszek ewangelię czystą i wieczną. Nareszcie, uda się nam odtworzyć stan ducha, który był komórką życiodawczą Ewangelii, będziemy w posiadaniu samej istoty religii, tego, co stanowi jej punctum saliens [główny punkt].
  • „Dobra nowina” głoszona przez Mansona, łączyła chrześcijaństwo z tradycją orgiastycznych kultów starożytności. Uwalniała chrześcijaństwo od odstręczającej skazy pruderii, od owej eunuszej aury, która z oficjalnej pobożności czyni domenę życia duchowego dzieci i starych kobiet.
  • Doskonałość jako cel, jako wzór, jako oparcie w walce życiowej, wzniosłość, jako dowód boskiego pochodzenia – oto całe chrześcijaństwo w streszczeniu.
  • Dzisiejsze chrześcijaństwo to monoteizm w niepełnym wymiarze czasu, to samo odnosi się do islamu i judaizmu, choć w tych znajdujących się w stanie stagnacji, zajętych zarządzaniem sobą i pielęgnowaniem tradycji religiach występują gorące nurty fundamentalistyczne, których rzecznicy, zwykle religijni z zawodu, postępują tak, jakby Bóg potrzebował jeszcze całego człowieka. Prawdą jest, że pieniądz już od dawna sprawdza się jako operacyjnie skuteczna alternatywa dla Boga. Pieniądz czyni dziś więcej dla kontekstu rzeczy, niż mógłby uczynić stwórca nieba i ziemi.
  • Gdyby nawet chrześcijaństwo nie zostało stwierdzone cudami, to już dla samych zasad etycznych musiano by je przyjąć.
    • Autor: Pius II
    • Źródło: Jakub Burckhardt, Kultura Odrodzenia we Włoszech, przeł. Maria Kreczowska, Wyd. Czytelnik, Warszawa 1961, s. 267.
  • Gdzie ustaje modlitwa, tam przestaje istnieć chrześcijaństwo i kończy się także kapłaństwo.
  • Kapitalizm bez bankructwa jest jak chrześcijaństwo bez piekła.
  • Komunizm to chrześcijaństwo w najczystszej formie z czasów, zanim wypaczył je katolicyzm.
  • Kościół przed Konstantynem [przed 325 rokiem n.e.] obstawał przy rozwiązywaniu konfliktów między ludźmi bez użycia siły.
  • Najgorsze było to, że gdy tylko chrześcijaństwo stało się kościołem państwowym, zapomniało o odpuszczeniu win i dokonywało zemsty za każdą przewinę, nie w mniejszym stopniu niż czynili to wschodni despoci.
  • Nie powinniśmy myśleć, że chrześcijaństwo w najbliższej przyszłości stanie się znowu masowym ruchem i powróci taka sytuacja jak w Średniowieczu. Nie można się tego spodziewać w obecnych warunkach, ale przyznajmy też, że masowość nigdy nie była największą wartością chrześcijaństwa. Lenin nauczył nas, że dla przyszłości decydujące znaczenie mają silne mniejszości, mające coś do powiedzenia i dające coś społeczeństwu [śmiech].
  • Niewolnikom zostają przyznane dusze i tytuł człowieka, pewne prawa własnościowe i osobiste, czego społecznym i moralnym wyrazem jest chrześcijaństwo.
  • Od czasów Homera zwyczaj splata pojęcia dobra i bogactwa. Jest to idea moralna, która wywodzi się wprost z egzystencji ciemiężycieli. (…) Chrześcijaństwo zanegowało tę tezę, ale szczególna premia teologiczna za dobrowolne ubóstwo świadczy o tym, jak głęboko powszechna świadomość uformowana jest moralnością posiadania.
    • Autor: Theodor Adorno, Minima Moralia, Refleksje z poharatanego życia
  • Ostateczne zwyrodnienie chrześcijaństwa i jego moralny upadek miało miejsce z chwilą uczynienia z niej religii państwowej; w tym momencie chrześcijaństwo usankcjonowało mordowanie, grabienie, wojny, morderstwa, rozpustę.
  • Początek tej nazwie [chrześcijanie] dał Chrystus, który za panowania Tyberiusza skazany został na śmierć przez prokuratora Poncjusza Pilatusa.
    • Autor: Tacyt, Dzieła, tłum. S. Hammer, t. I, księga XV, 44.
  • Rzeczą prawie niemożliwą jest bycie dobrym chrześcijaninem.
  • Ten, którego z wolna, lecz pewnie pchają ku śmierci, nie może uwierzyć, że religia tego, który go zabija, mogła być religią miłości.
  • Z chrześcijaństwem jest jeden problem – nigdy nie wypróbowano go w praktyce.
  • Z cudownego snu, jakim objawił się ludziom w Nazarecie, pozostała tylko nazwa, imię; religia musiała się zmienić zupełnie, wytworzył się chrześcijanizm nowy, nie mający nic wspólnego z tym, jaki głosił Jezus, jaki żył w pierwszych wiekach w chrześcijańskich komunach, jaki chował się po katakumbach i dawał to niesłychane bohaterstwo i tę pogardę śmierci.
  • Zinstytucjonalizowane chrześcijaństwo stało się religią zdegenerowaną, zwyrodniałą, co objawia się poprzez rezygnację z wymogów etycznych i zastąpieniu ich zewnętrznymi oznakami kultu.
  • Zwę chrześcijaństwo jednym wielkim przekleństwem, jednym wielkim najwnętrzniejszym zepsuciem, jednym wielkim instynktem zemsty, dla którego żaden pretekst nie jest dość jadowity, tajny, podziemny, mały – zwę je jedną nieśmiertelną, hańbiącą plamą na ludzkości.
  • Chrześcijaństwo nie rozwiązuje „problemów”: po prostu zobowiązuje nas do ich przeżywania na wyższym poziomie. Ludzie domagający się, by je rozwiązywało, narażają chrześcijaństwo na ironię, towarzyszącą każdemu rozwiązaniu.
  • Pierwszą moją reakcją było niedowierzanie. Co takiego? Cała ludzkość grzeszy, a Syn Boży płaci za to własnym życiem? Próbowałem sobie wyobrazić ojca, jak mówi do mnie: „Piscine, lew wśliznął się do zagrody lam i zabił dwie sztuki. Inny zabił wczoraj garnę. W zeszłym tygodniu dwa lwy zjadły wielbłąda. Tydzień wcześniej – kilka bocianów i czapli. I kto zaręczy, czy nie pożarły naszego aguti? Tego dłużej nie można tolerować. Coś należy zrobić. Pomyślałem, że jedynym sposobem, by lwy mogły odpokutować swoje grzechy, jest rzucenie im ciebie na pożarcie”.
    – Tak jest tato, to słuszna i logiczna decyzja. Muszę się tylko umyć.
    – Alleluja synu.
    – Alleluja ojcze.
  • W XIX w. państwa chrześcijańskie podbiły lub zwasalizowały niemal cały świat islamu. Nigdy muzułmanie nie uzyskali takiej dominacji nad krajami chrześcijańskimi. Od trzystu lat w konfliktach między muzułmanami oraz chrześcijanami i ich sojusznikami (np. Izrael) niemuzułmanie zabili wielokrotnie więcej muzułmanów, w tym cywilów, niż vice versa. Dotyczy to także konfliktów współczesnych (np. Bośnia, Czeczenia, Karabach, Kosowo, Irak, Izrael vs Liban i Palestyna).
    Wbrew wizji odwiecznego zderzenia cywilizacji na przestrzeni dziejów chrześcijanie zabijali przede wszystkim chrześcijan, a muzułmanie muzułmanów. Tak też jest obecnie. W konfliktach w Kongu i Rwandzie z rąk chrześcijan zginęły w latach 90. i w pierwszej dekadzie XXI w. co najmniej 4 miliony współwyznawców. Konflikt iracko-irański pochłonął wielokrotnie więcej ofiar niż wszystkie wojny izraelsko-arabskie razem wzięte.
    • Autor: Adam Balcer, Druga strona półksiężyca, „Gazeta Wyborcza”, 19–20 października 2013.
    • Zobacz też: islam
  • Ze starannego przeglądu wszystkich dostępnych informacji wynika, że do czasów Marka Aureliusza żaden chrześcijanin nie został żołnierzem; żaden też żołnierz, gdy stał się chrześcijaninem, nie pozostawał w służbie wojskowej.
    • Autor: E.W. Barnes, The Rise of Christianity, Londyn 1947, s. 333.

Zobacz też: