Avatar: The Last Airbender

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów

Avatar: The Last Airbender – serial telewizyjny stworzony i wyprodukowany przez Bryana Konietzko i Michaela Dante DiMartino.

[edytuj] Księga I – Woda

[edytuj] Chłopiec W Górze Lodowej

  • Sokka: Nie uciekniesz mi tym razem. Patrz i ucz się, Katara. To jest, jak się łapie rybę.
    Katara: Sokka, popatrz. (I wyciąga rybę z wody).
    Sokka: Szz... Przestraszysz rybę. Ymm... Już czuję twardy zapach pieczonej ryby.
    Katara: Ale Sokka! Ja złapałam jedną (Wtedy woda spada na głowę Sokki). Hej!
    Sokka: Dlaczego zawsze kiedy ty robisz to swoje czary mary, ja jestem mokry
    Katara: Yyy... To nie żadne czary mary tylko magia wody. I to...
    Sokka: Tak, tak, tak, charakterystyczna dla naszego plemienia... bla, bla, bla. Popatrz, gdybym ja miał jakieś moce, zatrzymałbym moją dziwność dla siebie.
    Katara: Nazwałeś mnie dziwną?! Ja nie oglądam swoich muskułów w wodzie! (Wtedy woda przyspiesza i płyną ku wodospadowi).
    Katara: Uważaj! Skręć w lewo! Skręć w lewo! (Wpadają na krę i łódka zostaje zgnieciona).
    Katara: Nazywasz lewo prawem?
    Sokka: Więc nie lubisz mojego sterowania. Może powinnaś wyciągnąć nas stąd magią wody!
    Katara: Czyli to moja wina!
    Sokka: Powinienem cię zostawić w domu. Dziewczyny powinny gotować, prać i sprzątać.
    Katara: Jesteś najbrzydszym i najgłupszym chłopakiem w naszej wiosce! Jestem chora od twoich pomówień! (Góra lodowa pęka pod wpływem uganiania wody). Gdy Mama i Tata nie byli w domu, ja dawałam ci jeść i pić, a ty bawiłeś się wtedy w żołnierza! (Sokka jest przestraszony, ponieważ góra lodowa pęka).
    Sokka: Kataro...
    Katara: I nawet prałam wszystkie twoje ubrania! Czy ty kiedykolwiek wąchałeś swoje skarpetki?! I teraz słuchaj, co mówię, NIE BĘDĘ WIĘCEJ TEGO ROBIĆ!
    Sokka: KATARO! Uspokój się.
    Katara: Nie! To koniec, ja już nic dla ciebie nie robię. Od teraz sam sobie pierz i gotuj. (Góra lodowa pęka całkowicie).
    Sokka: Fajnie, od teraz przeszłaś od dziwności do dzikości.
    Katara: Miałeś na myśli, że ja to zrobiłam...?
    Sokka: Tak, wielkie gratulacje. (Wtedy coś jasno niebieskiego wynurza się z wody. Okazuje się, że to człowiek w górze lodowej).
    Katara: On żyje! Musimy pomóc!
    Sokka: Katara! Wracaj! Nie wiemy, co to jest! (Katara zaczyna walić w górę lodową i ona pęka, wypuszczając przy tym chmarę niebieskiego światła. W tym samym czasie kilka mil dalej na swojej łodzi Książę Narodu Ognia – Zuko zobaczył to światło).
  • Zuko: Wspaniale! Stryju, czy wiesz, co to znaczy?
    Stryj Iroh: Że nie będę mógł skończyć gry?
    Zuko: To znaczy, że moje poszukiwania dobiegły końca. To światło pochodzi z bardzo wielkiego źródła. To musi być on.
    Stryj Iroh: To tylko zorza polarna. Widziałem coś takiego wcześniej, Księciu Zuko. Nie chcę, żebyś się za bardzo ekscytował nad niczym. Usiądź ze mną i napij się herbaty.
    Zuko: Nie potrzebuje herbaty. Muszę złapać Avetara. Kapitanie ustaw kurs na światło.
  • (Przerażeni Katara i Sokka patrzą się na pękniętą górę lodową).
    Sokka: Stój!
    Katara: Zostaw mnie.
    Aang: Muszę cię o coś zapytać...
    Katara: O co?
    Aang: Proszę, podejdź bliżej...
    Katara: O co chodzi?
    Aang: ...Poślizgamy się na pingwinach?
    Katara: Eee... Pewnie, tak myślę. (Aang podnosi się na nogi poprzez magię powietrza).
    Aang: Co się tutaj dzieję?
    Sokka: To ty nam powiedz. Skąd się wziąłeś w Górze Lodowej? I dlaczego się nie zamroziłeś?
    Aang: Nie jestem pewny... Chwila. (Aang wchodzi z powrotem do góry lodowej już otwartej). Appa! Czy wszystko dobrze? Wstań. Ehh... Ehh... (Teraz wchodzą Katara i Sokka bardzo zaskoczeni). Tak jesteś w dobrej formie.
    Sokka: Co to jest...?!
    Aang: To jest Appa, mój latający bizon.
    Sokka: Tak, a to jest Katara, moja latająca siostra. (Wtedy Appa kicha i oblepia Sokkę swoimi smarkami).
    Aang: Nie bój się, to się wypierze.
    Soka: Łee...!
    Aang: Mieszkacie tutaj?
    Sokka: Nie odpowiadaj! Widziałaś to światło? Pewnie jest z Narodu Ognia.
    Katara: O, tak! On na pewno jest szpiegiem Narodu Ognia. Jego spojrzenie mówi samo za siebie (Aang robi słodkie oczka) To jest mój brat – Sokka. Nie powiedziałeś nam jak się nazywasz.
    Aang: Jestem A... A...A... (Kicha bardzo mocno). Jestem Aang.
    Sokka: Tylko kichnąłeś i podskoczyłeś pięć metrów w górę!
    Aang: Naprawdę? Myślałem, że wyżej...
    Katara: Jesteś magiem powietrza...!
    Aang: Oczywiście, że jestem.
    Sokka: Wielkie światło, latający bizon, mag powietrza... Mam gorączkę nocy letniej. Idę do domu, gdzie wszystko ma sens. (Wtedy Sokka zauważa, że góra lodowa jest całkowicie otoczona wodą).
    Aang: Jeżeli nie wiecie jak się wydostać, Appa i ja możemy was podrzucić..
    Ciąg dalszy nastąpi.