Autobiografia Joanny Chmielewskiej

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów

Autobiografia – siedmiotowe dzieło Joanny Chmielewskiej.

A Ą B C Ć D E Ę F G H I J K L Ł M N Ń O Ó P Q R S Ś T U V W X Y Z Ź Ż

[edytuj] A

  • – A jeszcze suporku nanieślim.
    (...) Niech to piorun strzeli, siporex! Pianobeton w blokach!”
    • Źródło: t. II, Pierwsza młodość.
  • Alicja od lat narzekała, że ją bolą plecy, ściśle biorąc kręgosłup. (...)
    – No, wiesz – powiedział lekarz. – To już starość. Nic na to nie poradzimy.
    W parę miesięcy później uczestniczyła w katastrofie samochodowej jako pasażer. (...) stwierdziła nagle, że plecy przestały ją boleć.(...) Znów poszła do tego samego lekarza.
    – Odmłodniałam o 15 lat – powiadomiła go jadowicie. – Nie zauważasz tego?
    • Źródło: t. V, Wieczna młodość.
  • Autobiografia będzie uczciwa. Mogę sobie na to pozwolić z tej racji, że nie mam za sobą przestępstw, które należy ukryć po wieku wieków, amen.
    • Źródło: I, Dzieciństwo.

[edytuj] B

  • Brałam w klamrę i pisałam: „Dookoła Wojtek i w koło Macieju to samo”. Albo: „Ogólny płacz i zgrzytanie zębów”. Albo: „Ogólny ochlaj”. Przy cieciach wymyśliłam sobie „dłubanie palcem w nosie” i „pełne nieróbstwo”. (...)
    Poszłam na urlop, a Edmund podpisał to wszystko, w ogóle nie czytając. Z przedsiębiorstwa przybył facet na kontrolę i zaczął przeglądać „Dziennika budowy”. (...)
    – No jak to tak? – powiedział facet z oburzeniem. – Dookoła Wojtek i w koło Macieju?
    – A co pan chciał? – odparł Edmund (...). – Robili to samo...
    – Ale tak dookoła Wojtek i w koło Macieju?!
    – Pan nie rozumie, że było bez zmian?!
    – Ale w koło Macieju...?!
    • Opis: o wypełnianiu „Dziennika budowy”
    • Źródło: t. II, Pierwsza młodość.

[edytuj] C

  • Cechy, jakie posiadał, w pełni godne były przodków. Nie dość, że awanturnik i despota, to jeszcze był skąpy i miał skłonności purytańskie.
  • Co przeżyjemy, to nasze!
  • Co za kraj cholerny mieścić w sobie takie okropieństwa i takie osiągnięcia!
    • Opis: o ZSRR.
    • Źródło: t. IV, Trzecia młodość.
  • Córka naszej sąsiadki (...) dostała kiedyś dwóję z dyktanda i zdenerwowana sąsiadka przyleciała do nas z pytaniem, jak się pisze „ołówek”. (...) nauczycielka poprawił na „ołuwek”.(...)
    I co tu się dziwić kapralowi MO na głębokiej prowincji, ze w protokole umieścił słowo „łóho”?
    • Uwaga: chodziło o „ucho”
    • Źródło: t. V, Wieczna młodość.
  • Czyś ty się z choinki urwał, czyś przez most przeskoczył?
    • Źródło: I, Dzieciństwo.
–  Co to jest? – spytał Pniewski.
– Hotel, panie profesorze – odparł usłużnie ów kretyn.

Przez moment Pniewski myślał podobno, że jest to fragment posadzki albo inny szczegół wykończenia.

–  No dobrze – rzekł, wskazując kolejne elementy. – A co to jest to? I to? I to?
– Tak jak pan profesor kazał. Hol, dookoła półtora traktu, korytarz i pokoje…
– Panie, ile ten hol ma…?!
– Tak jak pan profesor kazał. Osiemdziesiąt metrów kwadratowych. Czterdzieści na czterdzieści.
    • Źródło: t. II, Pierwsza młodość.

[edytuj] D

  • (...) doktora uśmierciłam, zdążyłam zamieścić sprostowanie (...).
    Na dwie strony przed końcem utworu dostałam list. Spojrzałam na nadawcę. Adam Kazior (...). Może syn…? (...)
    „Droga Pani Joanno.
    Z głębin czyśćca pozwalam sobie przesłać wyrazy wdzięczności za słowa serdecznego żalu po mojej nieodżałowanej śmierci. (...)
    (...) nie wiedziałem, gdzie mam Panią dopaść w charakterze upiora (nocnego) (...).
    • Źródło: t. V, Wieczna młodość.

[edytuj] F

  • Facetka jedna umarła i pochowano ją. (...) w mieszkaniu nieboszczki zgromadziło się dość dużo osób i wszyscy byli trzeźwi i smutni.
    (...) Na zakończenie uroczystości pogrzebowych czyhała zawodowa hiena cmentarna (...).
    Odczekał ile trzeba, zabrał się do roboty, odkopał grób, otworzył trumnę i przystąpił do delikatnego puk puk młoteczkiem. Złote zęby nieboszczka miała (...). Pod wpływem puk puk nagle usiadła w trumnie.
    Złodziej nie zastanawiał się dłużej, tylko od razu zemdlał. Nieboszczka również nie trwała w zamyśleniu (...). Z tego strachu uciekła z cmentarza (...), trafiła na tramwaj i do tego tramwaju wsiadła z rozpędu.
    Konduktor zażądał pieniędzy za bilet.
    – Ja nie mam pieniędzy (...). Ja, widzi pan, wracam z cmentarza.
    – To co z tego? – spytał konduktor. – Jak pani jechała na cmentarz, to pani miała pieniądze, nie?
    – Nie. Bo widzi pan, ja leżałam w grobie… Pochowali mnie…
    Wariatów boi się każdy, konduktor zamilkł i przestał domagać się opłaty (…). Zmarła kobieta dojechała bez przeszkód do właściwego przystanku, wysiadła i poszła do domu. Zadzwoniła do drzwi mieszkania, otworzył jej mąż (...) i też zemdlał. Zemdlało jeszcze parę osób, ktoś tam jednak okazał się odporny, zadzwoniono wszędzie, po lekarza i po milicję, właściwe ekipy przyjechały.
    Okazało się, że wcale nie umarła, tylko była w letargu.(...) Równocześnie gliny podążyły na cmentarz, gdzie złodziej nadal leżał bez przytomności, zgarnęły go (...), po czym odbyła się sprawa sądowa.
    Na tej sprawie zeznająca nieboszczka bardzo prosił o łagodny wymiar kary, bo ten złodziej uratował jej życie. Złodziej zaś padł na kolana i w obliczu licznych świadków złożył uroczystą przysięgę, że noga jego nie postanie na żadnym cmentarzu do końca życia i za żadne skarby świata.
    • Źródło: t. V, Wieczna młodość.

[edytuj] H

  • Hopa z bikiniarzami skończyła się jak nożem uciął po zebraniu profesorów. (...) Wystąpił profesor Suzin.
    – Doskonale (...). Wyrzucamy bikiniarzy (...). Tylko, żeby nie popełnić błędu i niesprawiedliwości, może koleżanka wyjaśni nam, co to takiego jest bikiniarz. Jak go odróżnić? (...)
    – To taki... (...) No, tak się kolorowo ubiera!
    – Czy tak, jak pan profesor Lachert? – spytał Suzin uprzejmie.(...)
    – Takie długie włosy nosi!
    – Czy tak, jak pan profesor Gutt?
    • Źródło: t. II, Pierwsza młodość.

[edytuj] J

  • – Jak ona zaraz nie wyjdzie, to my sami jedziemy!!!
    Miałam jeszcze tyle przytomności umysłu, że wyraziłam zgodę. Proszę bardzo, niech jadą, ciekawe, z kim będą brali ten ślub, może sami ze sobą.
    • Źródło: t. II, Pierwsza młodość.
  • Jechała tramwajem i na tramwajowej ławce siedziała matka z dzieckiem. Naprzeciwko siedziała jakaś pani z w jasnym płaszczu. Dziecko było nieznośne, kręciło się i kopało zabłoconymi butami ów jasny płaszcz. Pani grzecznie zwróciła uwagę matce, prosząc, żeby nieco utemperowała swojego potomka.
    – Ja, proszę pani, wychowuję dziecko bez stresów – odparła na to matka, nadąwszy się godnie, podczas gdy dziecko nadal kopało.
    Na to odwrócił się jakiś pan, podszedł, napluł na nią i rzekł:
    – Ja też byłem wychowywany bez stresów.
    • Źródło: t. V, Wieczna młodość.
  • (...) jeżeli coś jest pieczołowicie ukrywane, znaczy to na ogół, że śmierdzi.
    • Źródło: IV, Trzecia młodość.

[edytuj] K

  • Kadłub przywiędły, ale dusza młoda.
    • Źródło: t. V, Wieczna młodość.
  • (...) kobieta to podobno też człowiek.
    • Źródło: t. V, Wieczna młodość.

[edytuj] L

  • Leżało mu się w (...) tym szpitalu całkiem nieźle i nawet dość rozrywkowo, bo co zdrowsi pacjenci urządzali sobie w nocy na korytarzu wyścigi karaluchów.
    • Źródło: t. IV, Trzecia młodość.

[edytuj] M

  • Miał zupełnie upiorny zwyczaj utrzymywania wszystkiego w sekrecie wszystkiego, co tylko się dało, i gdyby zdołał, ukrywałby nawet dzień tygodnia i rok bieżący.
    • Źródło: t. IV, Trzecia młodość.
  • (...) miałam pomoc domową. Pochodziła z Sokołowa Podlaskiego, liczyła sobie 18 wiosen, (...) do kina chodziła na Erocię, czytywała śląską «Panormę» i zdawała gezamin, poza tym głównie zajmowała się telefonami do jakiegoś Władka. (...) Janka miała jej koleżankę, Hanię, która dokonała dzieła wielkiego.(...) nie zauważyła, jak Krzysztof wbił w parkiet 27 gwoździ.
    • Źródło: t. II, Pierwsza młodość.
  • Miały te wizy magiczną moc. Gliny obejrzały je dokładnie, także do góry nogami (...).
    • Źródło: t. IV, Trzecia młodość.
  • Moja matka i Lucyna przeczytały tysiące listów do «Lata z radiem» i tysiące odpowiedzi na konkursy dla dzieci, bo stanowiło to warunek uzyskania znaczków z kopert. Po konkursach moja matka powiedziała, że naprawdę już nie wie, jak się pisze słowo «król». Jakaś prawidłowa odpowiedź miała brzmieć «Żwirek i Muchomorek», nie wiem, co to było, ale przeistoczyło się w «Żwirko i Wigurek». Pierwsze moje zdobycze (...) wypadły wtedy, kiedy piosenkę roku stanowiła «Una paloma blanca», w korespondencji do «Lata z radiem» występowała jako «Lula palona blanka», «Napalona Blanka», «Ula i Blanka», «Palona bianka» i tym podobne. Podobno poprzedniego roku rekordy popularności pobił Jerzy Gondol znad Wisły, (...) tytuł prawidłowy brzmiał: «Gondolierzy znad Wisły».
    • Źródło: t. IV, Trzecia młodość.

[edytuj] N

  • Na granicy niemiecki celnik zadał mi w pełni zrozumiałe pytanie:
    Was haben Sie gekauft?
    Marek otworzył usta, żeby mu odpowiedzieć z namysłem i porządnie, ale nie zdążył (...). Wystawiłam głowę przez okno i odparłam beztrosko:
    Elektrische Sandalon.
    – Was...? – spytał celnik ze śmiertelnym zdumieniem.
    Z lekkim wysiłkiem powstrzymałam się od odpowiedzi «kapusta i kwas» (...) i powtórzyłam:
    Elektrische Sandalon fűr meine Tante.
    Celnik patrzył na mnie przez chwilę z osłupieniem na twarzy, po czym dostał amoku. Wezwał czterech kolegów i piali ze śmiechu.(...) nie dopuścili (...) do słowa, zaczęli machać rękami.
    Weiter fahren, weiter fahren...!
    • Źródło: t. IV, Trzecia młodość.
  • Najpierw spytałam (...), czy mam podpisać jego cytryny, potem pozwoliłam dzieciom zeżreć jego kiełbasę, (...) wreszcie zażądałam, żeby się wyprowadził. Wybrał sobie na to świetny moment (...). Dziecko było bliskie zapaści, wokół łóżka zgromadzona cała rodzina, mąż latał po mieszkaniu, pakując swoje rzeczy, a radio grało «Jeszcze poczekajmy, jeszcze się nie śpieszmy».
    • Opis: o rozwodzie
    • Źródło: t. II, Pierwsza młodość
  • Najpiękniejszym wydarzeniem szkolnym był «Powrót taty». Dziewczyny z klasy mojej matki poprzekręcały sobie poemat (...) i moja matka zapamiętała wersję przekręconą.(...) «Dziatnęły krzyki, do przypa ojcadły, płaszczą mu się pod tul na łonie...» Dalej była «buła ogromnawa» i tym podobne perły.
    • Źródło: I, Dzieciństwo
  • – Nie mam przesadnych wymagań, ale czy nie mogła by pani zatrudnić u siebie osób, które opanowały trzy działania arytmetyczne? O czterech nie mówię, to może za wiele, ale trzy... ?
    – Ach, proszę pani! – odparła na to przygnębiona kobieta – To jest moje marzenie od lat, całkowicie nie do zrealizowania!

[edytuj] O

  • Ojca nie było, został zmobilizowany, do wojska w ogóle nie dotarł (...). Razem z kolegą błąkał się (...) o głodzie i chłodzie, żywiąc się przez parę tygodni wyłącznie jałowym krupnikiem. Kasza w nim była, gotowana na wodzie, i zdaje się, że nic więcej. I kolega stworzył (...) anegdotę, mianowicie któregoś wieczoru rzekł przed snem marzącym głosem:
    – Wiesz, jak się ta wojna skończy i jak wrócę do domu, ugotuję taki wielki sagan krupniku…
    Ucichł na chwilę. Ojciec przeraził się, że facet zwariował.
    – I co? – spytał możliwie łagodnie.
    – Wyniosę go na schody. I jak kopnę…!!!
    • Źródło: I, Dzieciństwo.
  • –  O czwartej nam się napój skończył. Zagrycha już wcześniej, pod koniec piliśmy pod sałatkę z chryzantem.
–  Zwariowałeś? Z jakich chryzantem?
– A może to nie były chryzantemy. Jakiś taki postrzępiony kwiatek matka miała w doniczce, posiekaliśmy drobno, doprawiliśmy śmietaną i wtroiliśmy pod ostatnie pół litra.
– Podziękuj Bogu, że nie był trujący…
– Mnie trucizna nie szkodzi. Rąbnąłem sobie raz pięćdziesiąt gramów politury do mebli i też się nic nie stało. – Po jakiego diabła piłeś politurę do mebli?!
– No przecież nie specjalnie! Kumpel się pomylił, miał w kredensie butelkę porterówki i butelkę tej politury i pomieszały mu się.
– Nie powąchałeś przedtem…?
– Katar miałem, co miałem wąchać. Trzy dni mi się odbijało pokostem.
    • Źródło: II, Pierwsza młodość

[edytuj] P

  • Pies powinien mieć więcej praw niż człowiek, jest bowiem jednostką zdecydowanie szlachetniejszą.
  • Po powrocie zastawała sceny krew w żyłach mrożące. Raz znalazła najstarszą córkę w pokoju z woreczkiem mąki, z którego dziecko wydobywało biały pył garściami, siało z zapałem wokół siebie i mówiło «Sip, sip, sip!»
    • Źródło: I, Dzieciństwo.
  • Początki Polskiego Radia, jak wiadomo, były dość prymitywne. Nie nagrywano wszystkiego, rozmaite rzeczy szły na żywo, głównie uroczystości (…).
    Odbywały się pierwsze marsze jesienne. Dostojnik wszedł na trybunę i odezwał się w następujące słowa:
    – Towarzyse i towarzyski! Łobywatele i łobywatelki! Wy idzieta w te marsze jesinne na pamiątkie Tadeusa Kościuszki, któren przy boku Armii Radzieckiej pobił hitlerowskiego gada pod Grunwaldem!
    (…) Inne wydarzenia były już może mniej barwne, ale przy którymś tam przemówieniu w plenerze mówca rzekł:
    – A teraz wznoszę okrzyk…
    I w tym momencie w mikrofon poszło potężne, chrapliwe:
    – Beeeee! Beeeee…!
    A zaraz za tym głos ludzki:
    – A pódziesz, cholero! A pódziesz!
    • Źródło: I, Dzieciństwo.
  • Poprosił, żebym się odczepiła, w dwóch krótkich słowach. których nie ma sensu cytować, bo każdy je z łatwością odgadnie (...).
    • Źródło: t. II, Pierwsza młodość.
  • Pożywiała się ta moja matka dosyć dziwnie [w ciąży], mianowicie jadła codziennie dziesięć deko kiełbasy i dziesięć deko landrynek.
    • Źródło: I, Dzieciństwo.
  • Przyszła nasza grójecka służąca i powiedziała do naszej wsiowej gospodyni:
    – Pani nie idzie aby do miasta, bo wszystkich ludzi ledykimują.
    Natychmiast gosposia przyleciała do mojej matki i ostrzegła:
    – Ady niech pani nie idzie do miasta, bo wszystkich ludzi deklamują.
    Po czym moja matka poszła do grójeckiej służącej i spytała, co, na litość boską, robią Niemcy z ludźmi w mieście.
    • Źródło: I, Dzieciństwo.
  • «Psy na dwór! Dzieci pod stół! Ksiundz nie wołoduch, som całego jajka nie zji, jak zostawi, to wom dom!»
    • Źródło: I, Dzieciństwo.

[edytuj] R

  • Rolę komentatora wziął na siebie Wiesio Wieczorkiewicz i wrzeszczał z entuzjazmem:
    – Bieńdzio odbija, Łazarska odbija, Bieńdzio odbija, Łazarska odbija, Bieńdzio odbija, Łazarska odbija...!
    Zawodnicy zaniechali gry, bo im rakieta wypadła z ręki, reszta tarzała się pod stołem.
    • Źródło: t. II, Pierwsza młodość.
  • Rosyjskie znaki drogowe mają trojaki charakter: obowiązują aktualnie, obowiązywały wcześniej – teraz już nie i zaniedbano ich usunięcia, będą obowiązywały za jakiś czas – ale postawiono je wcześniej, bo tak wyszło.

[edytuj] S

  • Stracić cnotę to jest sztuka na raz i nie należy marnować jedynej okazji w życiu byle jak, byle kiedy i z byle kim.
    • Źródło: t. II, Pierwsza młodość.

[edytuj] T

  • To właśnie w Bytomiu nastąpiło wówczas wydarzenie, które wcale nie jest anegdotą, tylko faktem przeraźliwie autentycznym. Z okazji tychże wyborów, a może późniejszej uroczystości, wszystko było udekorowane, sklepy też, i na wystawie jednej drogerii wisiały trzy portrety, Gomułki, Cyrankiewicza i Osóbki-Morawskiego. Pod nimi zaś widniał napis: ŚWIEŻE PIJAWKI.
    • Źródło: I, Dzieciństwo.
  • Trwa mać… przepraszam. Mać trwa… BARDZO państwa przepraszam… MA TRWAĆ!
    • Opis: w audycji Polskiego Radia
    • Źródło: t. II, Pierwsza młodość.
  • Ty, co byś zrobił, gdybyś się obudził rano i okazałoby się, że te całe studia to był tylko sen?
    Bolek popatrzył na mnie ponuro.
    – Upiłbym się z radości i zostałbym traktorzystą – odparł głosem grobowym.
    • Źródło: t. II, Pierwsza młodość.

[edytuj] U

  • Uczmy się na cudzych błędach, bo sami wszystkich popełnić nie zdążymy...
    • Opis: motto tomu II.
    • Źródło: t. II, Pierwsza młodość.
    • Zobacz też: błąd
  • Ukoronował ceremonię [wesele] mój mąż, który o trzeciej w nocy siedział na tapczanie, zły jak piorun, i pełną piersią pytał, kiedyż, do ciężkiej cholery, ci wszyscy ludzie sobie stąd pójdą...
    • Źródło: t. II, Pierwsza młodość.

[edytuj] W

  • W wieku lat pięciu dostałam rozstroju żołądka wielkiej klasy, czyli, elegancko mówiąc, kosmicznej sraczki.
    • Źródło: I, Dzieciństwo.
  • Warszawskiej wody – nawet po przegotowaniu – można używać co najwyżej do mycia podłogi.
  • Wchodziłam na legowisku po stołku i brakowało mi tylko sześciu gromnic dookoła.
    • Opis: o specyficznym łóżku u przyjaciółki Alicji.
    • Źródło: t. IV, Trzecia młodość.
  • (…) właściciel samochodu zdążył wylecieć z domu i złamał złodziejowi rękę. Zarazem wezwał policję. Przybyły przedstawiciel władzy miał zdrowe podejście do życia.
    – Panie, tyle pańskiego, coś pan mu tę rękę złamał – rzekł szczerze. – On nawet siedzieć nie pójdzie...
    Po czym obaj zgodnie zaczęli szukać na krawężniku tego miejsce, na które złodziej tak nieszczęśliwie się przewrócił.
    • Źródło: t. V, Wieczna młodość.
  • Wówczas dostałam ataku śmiechu, bo mój mąż nie był pewien, którym końcem ołówka należy rysować.
    • Źródło: t. II, Pierwsza młodość
  • Wyrosłam w przekonaniu, iż kłamstwo jest przejawem tchórzostwa, a tchórzostwo to w ogóle ohyda haniebna.

[edytuj] Z

  • Zastanawiam się, czy nie byłoby możliwe zebrać wszelkie nasze władze w jednym miejscu, ogrodzonym porządnie, i wpuścić tam wygłodniałe tygrysy... Lubię karmić zwierzątka...
    • Źródło: t. V, Wieczna młodość.
  • Znalazł się na suku i wdał w pogawędkę z Arabem, prawdziwym tubylczym, w burnusie i turbanie.
    – Vous-etez Russe? – spytał Arab.
    – Non, et vous? – odparł Robert grzecznie i bez namysłu.
    • Źródło: t. V, Wieczna młodość
  • (...) zrozumiałam, że Marek prezentował szkołę partyjną. Miliony zebrań, potworna ilość gadania i żadnej konkretnej roboty.
    • Źródło: t. IV, Trzecia młodość.