Alistair MacLean

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów

Alistair MacLean – pisarz szkocki, autor wielu popularnych powieści o tematyce sensacyjnej, kryminalnej i wojennej. Znany także pod pseudonimem Ian Stuart.

[edytuj] Działa Nawarony

  • Powiedz sobie, ze jesteś dzielny, że zwalczasz strach, ten głupi, bezsensowny strach, który nie ma żadnych podstaw poza twoim własnym umysłem, a ponieważ umysł może zawierać w określonej jednostce czasu tylko jedną myśl i ponieważ myślenie i odczuwanie są jednym i tym samym, wtedy będziesz dzielny, naprawdę przezwyciężysz strach, który zniknie jak cień w nocy.
  • Usiłował stłumić, zataić swój strach. Bał się, że zawiedzie, że nie dorośnie do pokładanych w nim nadziei. Bał się, że będzie się bał, że wszyscy zobaczą, jak on się boi...

[edytuj] Złote rendez-vous

  • Oho, znowu kapitan Bullen, pomyślałem ponuro, gdy czyjaś dłoń dotknęła mego ramienia, lecz zaraz uświadomiłem sobie, że kapitan, mimo rozlicznych ekstrawagancji, nie używa Chanel nr 5. Mogła to być tylko panna Beresford.
  • „Mam wrażenie, że pańscy ludzie też nie są zachwyceni taką perspektywą. Tworzą raczej ponurą gromadkę.”

Rzuciłem na nich okiem. Tworzyli ponurą gromadkę.

  • Westchnęła, zamknęła drzwi i oparła się o nie, ja zaś musiałem przyznać, że każde drzwi, nawet te wyłożone kosztowną boazerią na „Campari”, wyglądały o niebo lepiej, gdy stanowiły tło dla Susan Beresford.
  • Rozumiałem teraz co Carreras miał na myśli, krzycząc byśmy rzucili broń. Mnie ten pomysł wydał się wyśmienity – mieliśmy szanse równie wielkie, co ostatnia porcja lodów na dziecięcej zabawie.
  • – To nic – skwitowała. – Pan jest tylko jego kapitanem. Mnie też kazał się zamknąć, a ja jestem jego narzeczoną. W przyszłym miesiącu bierzemy ślub.
    – Jego narzeczoną? Bierzecie, bierzecie ślub za miesiąc? – Nie zważając na ból, kapitan Bullen uniósł się na łokciu. – No niech mnie kule biją! Pierwszy raz o tym słyszę!
    – Pan Carter też o tym słyszy pierwszy raz – przyznała. – Ale wreszcie to usłyszał.”.

[edytuj] San Andreas

  • Z latarką w rękach, starszy mechanik Patterson odczytał egzekwie, ale z równym powodzeniem mógłby recytować ostatnie notowania giełdowe, bo nie było słychać ani słowa.
  • Zakutani po czubek nosa, w pilotkach i kapturach naciągniętych nisko na czoło, opatuleni tyloma warstwami swetrów, spodni i płaszczy, iż ledwie przestępowali z nogi na nogę, wyglądali tak, że gdyby im jeszcze dać po białym futrze, z powodzeniem mogliby udawać parę polarnych niedźwiedzi, i to takich, które już od dawna przestały sobie zawracać głowę prawidłową dietą.
  • Bosman rzucił okiem na wiszący w górnej części grodzi termometr, chyba jedyne funkcjonujące urządzenie na mostku.
    - Dwa powyżej zera - oznajmił.
    - Aha, dwa powyżej zera. Ale którego zera? Fahrenheita, ot, co!
  • Kapitan Andropolous leży na koi i chrapie aż się ściany trzęsą. Usiłowałem go dobudzić, ale równie dobrze mógłbym potrząsać workiem kartofli.
  • Jeżeli w ogóle można pojednawczo odchrząknąć, to Patterson to właśnie zrobił.
  • Właśnie zbierał się do wyjścia, kiedy zatrzymała go siostra Morrison. Po raz pierwszy patrzyła na niego tak, jakby skłonna była uznać, że i on należy do homo sapiens.
W innych językach